wtorek, 31 lipca 2012

Książkowy mix, czyli zakupione, pożyczone i wypożyczone.

Chomik się mylił. Oj, zbłądził malutki myśląc, że wakacje może utożsamić z większą ilością czasu na czytanie. Cóż, błądzić jest rzeczą ludzką. Jak widać, chomiczą również^^ Tak, czy inaczej czasu brak, a stosy książek do przeczytania rosną. Chomik postanowił pokazać Wam kilka z tych, które wpadły mu w łapki ostatnimi czasu oraz poinformować, że jest na półmetku "Filarów...". Recenzji jednak możecie spodziewać się w okolicach przyszłego tygodnia, gdy przyjdzie mu wrócić z Woodstocku.


Zacznę od zakupów, prawa str od góry:
1. "Piąta kobieta" Henning Mankell -> słyszałam sporo o autorze, więc będzie okazja go w końcu poznać.
2. "Gwiazdy nad Afryką" Ilona Maria Hilliges -> lubię takie klimaty, zapowiada się ciekawa lektura.
3. "Zanim spłonę" Gaute Heivoll -> zaintrygował mnie opis.
4. "Dziewczęta z Szanghaju" Lisa See -> autorkę znam i lubię, stąd decyzja o zakupie.

Pożyczone:
5. "Zielone miasto w słońcu" Barbara Wood -> polecona, Afryka po raz kolejny, czyli coś, co lubię.
6. "Pozwól, że Ci opowiem... bajki, które nauczyły mnie jak żyć" Jorge Bucay -> niewiarygodnie zachwalana, więc aż wstyd nie przeczytać :P
7. "Warto mimo wszystko" Anna Dymna, Wojciech Szczawiński -> również z polecenia, coś innego, niż zazwyczaj biorę w łapki, zobaczymy :)

Wypożyczone:
8. "Smażone zielone pomidory" Fannie Flagg - tytuł pojawił się na czyimś blogu w notce o książkach, które trzeba przeczytać przed śmiercią, czy coś takiego i mnie zaintrygował.
9. Zagubiona przeszłość" Jodi Picoult - komentować wyboru chyba nie muszę :)
10. "Kaznodzieja" Camilla Lackberg - kontynuacja "Księżniczki z lodu", mam w planach całą serię.
11. "Nakarmić wilki" Maria Nurowska - przypadek, ot tak się nawinęła; postanowiłam, że dam szansę autorce.
12. "Lekcje włoskiego" Peter Pezzelli - wszystko, co włoskie przyciąga moją uwagę; tak też było z tym tytułem :)

Coś znacie lub też szczególnie polecacie? :)

poniedziałek, 30 lipca 2012

Filmowy poniedziałek z Chomikiem -> Romantyzm wiecznie żywy.

Tytuł: "Don Juan DeMarco"
Gatunek: dramat, komedia, romans
Produkcja: USA
Reżyseria: Jeremy Leven
Scenariusz: Jeremy Leven

"Dawniej lekarz-psychiatra, potem scenarzysta - Jeremy Leven filmem "Don Juan De Marco" w 1995 r. zadebiutował jako reżyser. Pomysł oparł na swych własnych zawodowych doświadczeniach terapeuty. I tak narodziła się opowieść o starzejącym się psychiatrze, przeżywającym kryzys duchowy i jego młodym pacjencie, wyobrażającym sobie, że jest najsławniejszym uwodzicielem wszech czasów, który uwiódł ponad tysiąc kobiet. Właśnie zamierza popełnić samobójstwo - rzucić się ze szczytu tablicy reklamowej.Szaleniec? Ocenić ma to psychiatra - doktor Jack Mikler, stary, doświadczony lekarz. Sprawa nie jest jednak łatwa - lekarz ma ze swym pacjentem duży kłopot. W jego urojonym świecie sam czuje się tak dobrze, jak jeszcze nigdy dotąd. Uwierzywszy w sens, jaki nadaje życiu tajemniczy Don Juan DeMarco, odnajduje dawno zapomniane szczęście, radość i siły witalne. Jest to liryczna, refleksyjna i przepełniona ciepłym humorem opowieść o miłości, a właściwie o głęboko ludzkiej potrzebie przeżywania tego najpiękniejszego z uczuć. To z tego filmu pochodzi popularna piosenka Briana Adamsa "Have You Ever Really Loved A Woman?"." [Filmweb]

„-Czy kiedykolwiek kochałeś kobietę tak całkowicie... że dźwięk Twojego głosu w jej uszach...wywoływał drżenie jej ciała... które wybuchało tak intensywną rozkoszą... że jedynie łzy mogły przynieść ukojenie?” – pyta się Ciebie dziś Don Juan DeMarco - pacjent, który stanie się Twoim terapeutą, bo tak naprawdę jesteś w stanie oddychać tylko w jego świecie, mimo że Twój jest nie mniej realny… I zdajesz się pytać samego siebie, co jest prawdą?? Dzieciństwo – w Phoenix, czy w Meksyku?? Śmierć ojca – w pojedynku, czy w wypadku?? Dona Anna – dziewczyna z rozkładówki, czy z wyspy Eros?? Wszystko po to, by w końcu dojść do wniosku, że nie ma to najmniejszego znaczenia, bo… nie liczą się fakty, lecz uczucia. Nie jest ważne to, co widzisz, ale to w co wierzysz bądź chcesz wierzyć, bo nie istnieje coś takiego jak „obiektywna” prawda – każdy z nas odkrywa ją w sobie na inny sposób i każdy ma prawo inaczej ją definiować. Dla Don Juana DeMarco tą prawdą była miłość. Miłość jako odpowiedź na wszystkie pytania dotyczące podstawowych wartości. Miłość w postaci jednej duszy rozdzielonej w Niebie na dwie jednakowe połowy i zesłanej na Ziemię w formie spadających gwiazd, które jakaś magiczna siła przyciąga później do siebie w przedziwny sposób bez względu na dzielącą je odległość. Miłość, dla której nawet śmierć nie jest granicą, końcem… Miłość, która w razie rozłąki potrafi czekać wiecznie na zbłąkaną gdzieś połówkę swojej duszy, bo nie jest w stanie bez niej żyć, istnieć. Miłość... I któż teraz śmie wątpić, że nie jest cudownym cierpieć na romantyczność podobnie jak Don Juan DeMarco…
[25 grudnia 2009]

Jeden z filmów, które mogę oglądać niezliczoną ilość razy i nigdy mnie nie nudzi :)

P.S. Chomik wrócił z wakacji cały i zdrowy oraz cięższy o kilka kilo :P Teraz z uśmiechem na pyszczku przygotowuje się do kolejnego tripu. Już w środę bowiem zawita w Kostrzynie nad Odrą - wiecie co to znaczy^^

piątek, 20 lipca 2012

Brum, brum i w świat :)

Chomik wstał, spakował plecak, zabrał ze sobą przyjaciół (książki) oraz swoją drugą połówkę :* i wyruszył na poszukiwanie przygód! Wróci do Was za tydzień z nowymi recenzjami albo recenzją :P, ponieważ jest właśnie w trakcie pochłaniania "Filarów ziemi" Kena Folleta i jest to niewątpliwie jeden z największych grubasków z jakimi kiedykolwiek miał do czynienia (832 str) Miejmy jednak nadzieję, że starczy mu też czasu na coś więcej. Tyle bowiem ma jeszcze książek do przeczytania w swym krótkim chomiczym życiu. :) 

Tymczasem życzy Wam wszystkim udanych wakacji i tak nieskromnie sobie - ładnej i słonecznej pogody. A teraz bruuum! :)

środa, 18 lipca 2012

"Wywiad z wampirem" Anne Rice

Tytuł: "Wywiad z wampirem"
Autor: Anne Rice
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Rebis
Okładka: miękka

Wymiary: 12,5x19,5

"Louis de Pointe du Lac, arystokrata z Luizjany, opowiada dziennikarzowi o swojej podróży przez życie i nieśmiertelność. Zmieniony w wampira przez ponurego Lestata, wiedzie egzystencję, której nie rozumie i do końca nie akceptuje. Jedyną jego towarzyszką jest Claudia - ukochana kobieta zaklęta w ciele dziecka. Łączy ich chęć poznania podobnych sobie istot i zajadła nienawiść do własnego stwórcy - Lestata. Nasyciwszy się zemstą, Louis i Claudia wyruszają na wyprawę do Europy, by znaleźć swoje miejsce i odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Spotkany w Paryżu Armand wprowadza ich w społeczność wampirów." [Rebis]

Kolejny przykład opisu, który potrafi zepsuć nawet najlepszą lekturę. Jak można niemalże streścić w nim całą książkę podając na tacy wszystkie ważniejsze wydarzenia?! Pytam się jak?! Na swoje szczęście lub nie, przeczytałam go jeszcze przed poznaniem Armanda. Eh...

Pamiętam, że widziałam kiedyś film o tym samym tytule. Jakże zatem mogłabym przejść obojętnie wobec książki? A co tam. Były duchy dwa razy pod rząd. Mogą na to wszystko przyjść i wampiry. Bardzo podobał mi się klimat tej powieści - ponury, mroczny i nie tylko dlatego, że tryb życia tych istot zmusza je do unikania światła dziennego. Być może zasługą jest forma. Wywiadu, a właściwie opowieści, którą snuje wampir Louis opisując swoje życie i wprowadzając nas w świat swych pobratymców. Jego historia jest nie tylko przerażająca, ale też w pewien sposób urzekająca. Ukazuje przemianę człowieka w wampira, odkrywanie i poznawanie swojej nowej natury, wyzbywanie się człowieczeństwa. Smutna to opowieść i złudna. Podobnie jak Louis, ja również czułam lekkie rozczarowanie. Każdy, kto spodziewał się zgłębić wielkie tajemnice i poznać nikomu nieznane sekrety, może czuć pewien niedosyt. Wampiry, choć tak nieludzkie mają jednak z ludźmi pewne punkty styczne i nie są to jedynie dwa ślady, które zostawiają na szyjach swych ofiar. Co mam na myśli wiedzą zapewne Ci, którzy "Wywiad..." czytali, reszta musi zagłębić tę wiedzę samodzielnie.

Historia zaserwowana nam przez Anne Rice urywa się nagle. Jest swego rodzaju całością, a zarazem tylko wstępem do właściwej opowieści. Louis przedstawił mi i reporterowi swoje losy, ale to przecież tylko pewien wycinek z życia wampira, zwykła retrospekcja. Sprytny zabieg autorki mający na celu zmuszenie czytelnika do sięgnięcia po kolejne tomy. Szczerze mówiąc uległam. Drąży mnie ciekawość. Co dalej, skoro to dopiero początek? Niby wiem już o wampirach całkiem sporo. Znam ich proces stworzenia, jak i śmierci. Wiem, co jest zwykłym zabobonem, a co realnym dla nich zagrożeniem. Jest jednak wiele innych pytań, które cisną się na usta. Takich, na które być może nie ma odpowiedzi bądź też je przegapiłam. Dotyczących wampirów jako gatunku, jak i konkretnych bohaterów.

Autorka drażni się z czytelnikiem. Ucieka  się nawet do pewnych filozoficznych rozważań. Nie daje odpowiedzi wprost lub nas nimi rozczarowuje. Zaczyna pewien wątek, po czym go urywa i już do niego nie wraca. Sięgnę po kolejny tom, ale czy przeczytam cały cykl? Tego nie wiem. Może kiedyś z większymi przerwami, żeby odpocząć co jakiś czas od tego wszędobylskiego mroku, niedopowiedzeń i zawiłości wampirzych umysłów.

wtorek, 17 lipca 2012

30 dni z książkami (7)

Dzień 7. Książka, przez którą trudno przebrnąć 

Problemu z jej wskazaniem nie mam najmniejszego. Książka należąca już do klasyki. Taka, którą większość, jak nie wszyscy znacie osobiście bądź też ze słyszenia. Pochwalcie się, ilu z Was przebrnęło przez...


"Wielkie nadzieje" Charlesa Dickensa

Męczyłam się i męczyłam, aż w końcu dałam sobie spokój. Nie mogłam w nieskończoność odwlekać oddania jej do biblioteki. Nadzieje miałam wielkie, niestety przyjemności z lektury znacznie mniej. Zarzekałam się, że do niej wrócę. Nie mam jednak pojęcia kiedy, ponieważ na razie się na to w ogóle nie zanosi.

poniedziałek, 16 lipca 2012

Filmowy poniedziałek z Chomikiem -> Łatwo, lekko i przyjemnie

Tytuł: "Larry Crowne - uśmiech losu"
Gatunek: dramat, komedia obyczajowa
Produkcja: USA
Reżyseria: Tom Hanks
Scenariusz: Tom Hanks, Nia Vardalos

Czasem tak po prostu trzeba. Przestać myśleć i pozwolić sobie na chwilowe "odmóżdżenie". Wakacje jak najbardziej sprzyjają takim praktykom i oto ich owoc - Larry Crowne, a właściwie Tom Hanks w kolejnej komedii i to tym razem JEGO komedii. Czy jest śmiesznie? Umiarkowanie, jak to na nasz klimat przystało, chociaż z ekranu bije amerykańskie słońce.

O czym ten film? Otóż był sobie Larry Crowne, który miał pracę. Nawet ją lubił, ale bardziej to chyba potrzebował. Niestety teraz jest sobie Larry Crowne bez pracy. Wszystko niby przez college, a właściwie jego brak w cv naszego bohatera. Żegnaj pracodawco, witaj niespłacony kredycie. Dlaczego jest Ciebie tak wiele, podczas gdy perspektyw zatrudnienia tak mało? Co tu dużo mówić, sytuacja naszego bohatera nie jest zbyt kolorowa. 

Nieporadny Larry podejmuje jednak walkę z przeciwnościami losu, które prowadzą go prosto w szpony gangu. Czy można jednak mieć mu za złe ten wybryk, gdy przyświeca temu szczytny cel? Podróżowanie skuterem, bo o tego typu gangu tu mowa, jest tyleż oszczędne, co ekologiczne oraz przyczynia się do nawiązania nowych znajomości. Podobnie rzecz ma się ze studiowaniem - biorąc pod uwagę oczywiście ostatni aspekt :P Tak, tak - Larry nadrabia zaległości sprzed lat i postanawia się dokształcić, przy okazji zakochując się w swojej zamężnej nauczycielce. Roberts świetnie wcieliła się w swoją rolę. Zgrabne nogi potrafiące uwieść niemalże każdego, prócz jej męża erotomana z obsesją na punkcie biustu w rozmiarze XXXL nie przynoszą jednak radości naszej bohaterce. Wypalona i zrezygnowana, nie potrafi znaleźć spełnienia ani w pracy, ani w domu. Rumieńców nabywa dopiero w towarzystwie Larry'ego. Tutaj jednak muszę wnieść swój pierwszy zarzut, gdyż ten duet mimo aktorskiego kunsztu obojga jest skazany na porażkę. Zgrzyta między nimi, lecz nie iskrzy i widz to czuje. Są po prostu mało wiarygodni jako para.

Mimo to film ogląda się przyjemnie. Typowa komedia balansująca na granicy tak pożądanego czasami absurdu. Tutaj: zaledwie 2-przedmiotowy kurs, na który uczęszcza Larry, bądź też jego przyjaźń z młodą studentką, nieoficjalną przywódczynię skuterowego gangu. Coś pozytywnego jednak ma w sobie ta historia. Spłyca problemy, to fakt, ale pokazuje przez to, że czasem nie trzeba się nimi aż tak bardzo przejmować i po prostu wyjść im na przeciw. Tylko wtedy możemy być pewni, że los podsunie nam rozwiązanie i pozwoli odmienić nasze życie. Idealna historia na leniwy wakacyjny wieczór.

czwartek, 12 lipca 2012

Kolejny Konkurs u Chomika!

Z racji tego, że Kronika Chomika istnieje już 6 miesięcy, a i sam Chomik obchodził raptem 2 dni temu swoje urodziny, postanowił zorganizować dla Was kolejny konkurs. Do wygrania nic innego, jak książki, czyli to, co lubimy najbardziej :D Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Oto i one:

"Nawet najlepsi znawcy kryminałów nie przewidzą zakończenia tej wciągającej bez reszty historii o tajemnicach ludzkiego umysłu, zemście i odkupieniu win... Eksplozja wielkiego domu w centrum Nowego Jorku każe przypuszczać, że to kolejny zamach terrorystów. Nikt się jednak nie przyznaje, a niebawem walą się w gruzy następne posesje. Jest coraz więcej ofiar. Śledztwo prowadzi nietypowa para: pani detektyw Vivien Light i Russell Wade – dziennikarz o mrocznej przeszłości, który kieruje policję na ważny trop. Tymczasem w konfesjonale u pewnego młodego księdza spowiada się mężczyzna twierdzący, że jest Bogiem. Czy to jego szukają Vivien i Russell?" [Świat Książki]


""Przyszła pora na podsumowanie pokoleniowych doświadczeń dzisiejszych trzydziestolatków. Z sukcesem podjął się tego Piotr Czerwiński. To bardzo udany i dobrze rokujący debiut autora, który wie, co pisze." Leszek Bugajski. Napisana ostrym, wyrazistym językiem, ironiczna i pełna pasji debiutancka powieść nie tylko dla czytelników z opisanego pokolenia. Od dzieciństwa lat 70., przez stan wojenny i pierwsze romanse, festiwale w Jarocinie i szalone wybryki młodości, aż po wejście w dorosłość i dwuznaczną moralnie pracę dziennikarza." [Świat Książki]

"Bombaj, XVIII w. Impulsywna i pełna życia Elisza przeciwstawia się wszelkim konwenansom. Zamiast uczestniczyć w kurtuazyjnych konwersacjach przy herbatce, woli oglądać barwne życie portowe, podziwiać różnorodność kolorów i zapachów na miejscowym bazarze lub zgłębiać kunszt kaligrafii. Poznaje lekarza Damiena i, zafascynowana wiedzą mężczyzny, zostaje jego uczennicą. Niebawem ich rozmowy przestają się ograniczać do tematyki zawodowej – zaczyna łączyć ich coś więcej. Jednak Damien, ulegając namowom ojca, już wcześniej zaręczył się z bardzo posażną kobietą… Egzotyczny świat Indii i trudne wybory w znakomitej powieści urzekającej nastrojowym tłem historycznym." [Świat Książki]


Drogi uczestniku oto, co musisz zrobić, by wziąć udział w chomikowym konkursie:

1. W komentarzu pod postem:
a) zgłosić chęć udziału w konkursie standardową formułką "zgłaszam się".
b) wybrać książkę, którą chcesz otrzymać. 
c) podać swój adres e-mail.
2. Dodać podlinkowany baner z konkursem na swoim blogu (w domyśle: musisz posiadać bloga) - jest to jedyny warunek, który wymaga od Ciebie trochę wysiłku, a służy poinformowaniu o konkursie jak najszerszego grona osób :)

Oto i baner. Niektórym z Was zapewne jest już dobrze znany:





3. Konkurs trwa od 12.07. do 05.08.
4. 06.08. Chomik wyłoni wśród Waszych zgłoszeń jednego szczęśliwca, do którego wysłana zostanie wybrana przez niego książka.
5. Książka zostanie wysłana w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu (wysyłka tylko na terenie Polski!)
6. Sponsorem nagrody jest Kronika Chomika.

Powodzenia!

środa, 11 lipca 2012

30 dni z książkami (6)

Dzień 6. Książka, przy której płaczesz

Znajdzie się nie jedna, lecz kilka. Od tych czytanych jeszcze w dzieciństwie, do tych poznanych całkiem niedawno. Myślę, że okładki będą już większości mówiły same za siebie.







wtorek, 10 lipca 2012

"Drugie spojrzenie" Jodi Picoult

Tytuł: "Drugie spojrzenie"
Autor: Jodi Picoult
Liczba stron: 504
Wydawnictwo: Prószyński Media
Okładka: miękka

Wymiary: 12,5x19,5

"Nie musisz wierzyć w duchy, by poczuć ich obecność. Jodi Picoult przekonuje, że na tym świecie istnieje nie tylko to, co można zobaczyć oczami...

Comtosook, Vermont, Stany Zjednoczone. Firma deweloperska zamierza wybudować galerię handlową w miejscu pochówku Indian Abenaki. Mimo ich gwałtownych protestów, zaczyna się budowa. W tym samym czasie miasteczko nawiedza seria niewyjaśnionych zdarzeń: z nieba spadają płatki róż, w powietrzu unosi się zapach owoców leśnych, a ziemia zamarza, chociaż jest środek lata…

Do pracy przystępuje Ross Wakeman, łowca duchów, starający się nawiązać kontakt ze zmarłą narzeczoną, którą wciąż kocha miłością prawdziwą i wierną aż… za grób. Badając paranormalne zjawiska na spornym terenie, Ross poznaje tajemniczą Lię, która na nowo budzi w nim ochotę do życia. Jednak to, co odkrywa Wakeman, wykracza daleko poza wszystko, co mógłby sobie wymarzyć zarówno na tym, jak na tamtym świecie..." [Prószyński Media]


Kolejny tytuł traktujący m.in. o... duchach! Cóż za zbieg okoliczności. Już normalnie mam ciarki na plecach, gdy tylko pomyślę o tym paranormalnym temacie. Nie ma co, pięknie sobie te lektury dobrałam. Było to dzieło istnego przypadku, gdyż jak już zapewne wiecie, Jodi Picoult skradła moje serce książką "Bez mojej zgody" i od tamtej pory postanowiłam poznać wszystko, co tylko wyszło spod pióra tej autorki. W bibliotece wpadło mi w ręce "Drugie spojrzenie". Nie wahałam się ani chwili, o czytaniu opisu nie wspominając :)

Bohaterów powieści poznajemy "fragmentowo". Picoult "skacze" od jednych do drugich, ukazując nam kolejno niemalże pojedyncze sceny z ich obecnego życia, bądź też przeszłości. Czytelnik oczywiście już na wstępie zastanawia się co może łączyć te wszystkie postaci. Punktem zwrotnym okazuje się retrospektywna historia opowiadana przez Cissy Pikę, żonę zamożnego i wpływowego człowieka zajmującego się zagadnieniami dot. eugeniki. Eugenika, to w skrócie "nauka"/idea zakładająca kontrolę rozmnażania się zarówno zwierząt, jak i ludzi, w ten sposób, by wyeliminować patologiczne geny oraz wspomóc rozwój tych pozytywnych i pożądanych. Więcej info dla zainteresowanych -> Eugenika 

Mąż Cissy, Spencer wraz z jej ojcem oraz kilkoma innymi wysoko postawionymi osobami szerzy ideę sterylizacji zdegenerowanych osobników, po to nie mogli się rozmnażać i przekazać swoich "złych" genów potomstwu. Pogląd ten, nie dość, że absolutnie absurdalny i niehumanitarny jest tym bardziej przerażający, że został swego czasu wcielony w życie. W 1931r. uchwalono bowiem w Stanach Zjednoczonych ustawę o sterylizacji. Jej właściwe brzmienie to "prawo do ulepszanie rasy ludzkiej poprzez dobrowolną sterylizację". Tylko o jakiej dobrowolności tu mowa, jeśli podpisy dwóch lekarzy były wystarczające do pozbawienia człowieka prawo do posiadania potomstwa? Picoult po raz kolejny dotyka ważnego problemu, rzetelnie go przedstawiając i dokumentując. Jestem pod ogromnym wrażeniem zaangażowania autorki w zgłębianie swojej wiedzy podczas pisania powieści. Inni mogą brać z niej przykład. Ukłon w stronę Jodi.

Nie mniej jednak eugenika i sterylizacja ludzi, to tylko pewna część tego, co zaserwowano nam w "Drugim spojrzeniu".  Mamy tutaj szczęścia i nieszczęścia zwykłych ludzi, przekraczanie granic, igranie z losem, a nawet śmierć, a wszystko to oplecione mgiełką pewnej baśniowości, bo jak inaczej nazwać spadające nagle z nieba płatki róż. Realnie nierealna opowieść, którą czyta się z prawdziwą przyjemnością. Polecam :)

poniedziałek, 9 lipca 2012

Filmowy poniedziałek z Chomikiem -> Najpiękniejszy film o miłości.

Tytuł: "Pamiętnik"
Gatunek: melodramat
Produkcja: USA
Reżyseria: Nick Cassavetes 
Scenariusz: Jan Sardi, Jeremy Leven


""Pamiętnik" to historia pewnej miłości, która rozkwitła na początku lat 40. gdzieś w Karolinie Północnej. Duke (James Garner) odczytuje ją  starej kobiecie cierpiącej na chorobę Alzheimera (w tej roli Gena Rowlands). Dzięki sile uczucia przeżywa na nowo cudowne chwile swojej wielkiej miłości. Przypomina sobie, kiedy po raz pierwszy zobaczył Allie Nelson (Rachel McAdams) - ich spotkania, wspólne wakacje i trudny okres rozstania, gdy zniknęła z jego życia na siedem lat...  "Pamiętnik" jest ekranizacją bestsellerowej powieści Nicholasa Sparksa. Prawa do realizacji filmu na jej podstawie studio New Line Cinema zakupiło już w roku 1995." [Filmweb]

Najpiękniejszy film o miłości?? Odpowiedź może być tylko jedna i udzielona bez chwili wahania – „Notebook”. Dlaczego?? Toż to oczywiste! Wyobraź sobie czytający me słowa człowiecze, że historia opowiedziana na ekranie staje się Twoją historią i nie będziesz już musiał ponownie zadawać tego pytania. Bo czy może się człowiekowi w życiu przytrafić coś piękniejszego, niż prawdziwa miłość?? Dwoje młodych ludzi: jakaś ona i on. Wesołe miasteczko, w którym wszystko się zaczęło. Przetańczone skrzyżowanie z oswojonym asfaltem. Opuszczony dom i pełne emocji oddechy na podłodze. W tle słoneczne lato, poezja, taniec, jezioro, śmiech. Nieustanna walka dwojga dusz kipiących szczęściem. Pierwsza miłość. Prawdziwa miłość… Taka, która być może zdarza się tylko raz. Wyciągająca swoją dłoń z zaproszeniem: podążaj za mną, a poznam Cię ze szczęściem. Czyż nie chciałoby się rzucić wszystkiego, wstać i pobiec za tym głosem?? Pozycja społeczna, temperament, zainteresowania, czy też perspektywy. Różnice… Ach, te różnice… Istotne dla otoczenia, nigdy dla zainteresowanych. Rodzice… Ach, ci rodzice… I ich argumenty mierzone w kilometrach dzielących zakochanych. Nieprzeczytane listy, łzami sprane poduszki, w końcu obce ramiona i być może szczęście?? Wystarczyło jednak spojrzeć na jedno zdjęcie… Wspomnienia. Uśpione serca kołatanie. Pasja – malowanie. Trudny wybór?? Właściwy. Sercem, nie rozumem podyktowany. Uczuciem tak silnym, że nawet śmierć nie jest w stanie mu przeszkodzić… Kochać i być kochanym, to marzenie każdego człowieka. Patrzę na Allie i Noah i o czym myślę?? Niby to wszystko takie wyidealizowane i nieprawdopodobne, ale zarazem też tak piękne, że człowiek, aż chce wierzyć, iż prawdziwe. Ja wierzę i czekam na taki moment w swoim życiu, podczas którego spojrzę w oczy drugiej osobie i będę wiedziała, że chcę widzieć swój koniec właśnie w jej ramionach -krocząc wcześniej ścieżką miłości ze szczęściem pod pachą i uśmiechem na twarzy pokonując najbardziej nieprawdopodobne trudności. Ot co! Pisałam to ja – niepoprawnie romantyczna dusza przygnieciona troszkę współczesnością, lecz wciąż z niegasnącą nadzieją w sercu ;) 

Tekst napisany: 21.11.2010r.

A już niedługo, bo w tym tygodniu, kolejny konkurs na moim blogu! Zapraszam! :)

środa, 4 lipca 2012

"Miłość Peonii" Lisa See

Tytuł: "Miłość Peonii"
Autor: Lisa See
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Świat Książki
Okładka: miękka
Wymiary: 12,0x20,0


"Powieść autorki światowego bestsellera "Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz" Zapierająca dech w piersiach, magiczna, wspaniała powieść o chińskich kobietach, które wyrażały swoje artystyczne wizje - bez względu na cenę, jaka miały za to zapłacić."
"Library Journal" 

"Lisa See opowiada piękną historię trzech chińskich kobiet, poślubionych jednemu mężczyźnie. Żyjąc w społeczeństwie, w którym największą cnotą kobiety jest posłuszeństwo i milczenie, piszą one kolejno komentarz do chińskiej opery, wyrażając w ten sposób swoje pasje, tęsknoty i namiętności. "Miłość Peonii" to fascynująca, bogata w pełne egzotyki realia powieść o miłości silniejszej niż śmierć, rozgrywająca się w XVI-wiecznych Chinach. 

Lisa See jest autorką sześciu powieści, cieszących się wielkim zainteresowaniem czytelników. Urodziła się w Paryżu, ale dorastała w chińskiej dzielnicy Los Angeles.Stamtąd wywodzi się jej fascynacja Chinami." [Świat Książki - okładka]

Lisa See po raz drugi. Tym razem jednak mam mieszane uczucia. Już mówię dlaczego.
"Miłość Peonii" to powieść, która zabiera nas w podróż do mistycznego świata chińskich duchów. Oczywiście opis nic podobnego nie sugeruje, a szkoda. Nauczyłam się już jednak, że tak samo jak okładka, tak i ten krótki zarys historii, który się na niej umieszcza, częściej kłamią, niźli silą się na choć odrobinę wiarygodności. Nie mniej jednak w tym przypadku nie mamy do czynienia z "czystym" kłamstwem, gdyż owe fakty figurują w książce i z komentarza autorki można wysnuć, iż to one miały być jedną z głównych osi, wokół których kręci się ta powieść. Mnie jednak bardziej od losu tych trzech kobiet, które notabene wzorowane są na prawdziwych osobach, urzekł fascynujący obraz zaświatów, tak rzeczywisty, że aż przerażający.

Tytułowa bohaterka - Peonia, to młoda dziewczyna pochodząca z zamożnej chińskiej rodziny. Jako szesnastoletnia panna na wydaniu została już zaręczona z nieznanym sobie mężczyzną, będącym synem przyjaciela jej ojca. Akcja powieść rozpoczyna się właśnie w dniu jej 16. urodzin. W ogrodzie państwa Chen wystawiony zostaje "Pawilon Peonii"- opera, która jak się później okaże będzie miała zgubny wpływ na naszą bohaterkę. 

"Pawilon Peoni", jak pisze autorka w swego rodzaju posłowiu, istniał naprawdę i przyczynił się do "choroby miłosnej", a w konsekwencji śmierci wielu młodych dziewcząt. Jak nie trudno się domyślić, naszą bohaterkę spotkał podobny los. Nieświadoma tego, co tak naprawdę się z nią dzieje, Peonia przenosi się do krainy zmarłych, równoległego świata zamieszkałego przez duchy. Muszę przyznać, iż ogromnie zafascynowały mnie niezbędne zmarłemu rytuały. W ówczesnych Chinach każdy najmniejszy drobiazg, prosta czynność: czy to spalenie papierowych pieniędzy, czy postawienie kropki na tabliczce, czy składane co roku dary na święto Głodnych Duchów - wszystko miało ogromne znaczenie i stanowiło o losie przebywającej w zaświatach duszy. Niesamowite! Fakt, każda religia rządzi się swoimi prawami i posiada swoje ceremonie, jednakże wierzenia opisane w "Miłości Peonii" szczególnie mnie zaintrygowały. Być może ze względu na ich skrajną egzotykę w stosunku do mojej wiary?

Nie mniej jednak trochę przeraził mnie sposób w jaki autorka ukazała wpływ tych, którzy odeszli, na osoby pozostające przy życiu, a trzeba przyznać, ze był on spory. Krew w żyłach mrozi już sam fakt, że możemy być stale obserwowani, a co dopiero podatni na działania zmarłych, którzy niekoniecznie mają wobec nas dobre intencje. Brr! 

Muszę przyznać, iż podczas lektury towarzyszyły mi mieszane uczucia w stosunku do postępków tytułowej bohaterki, a głównie jej ducha. Niestety nie wzbudziła we mnie sympatii. Wręcz przeciwnie - drażniło mnie to dziewuszysko i jej egoistyczne zapędy. Nadmierna chęć zwrócenia na siebie uwagi i kontrolowania rzeczywistości, do której już nie należała przysporzyło wiele bólu niewinnym osobom - głównie tym, które rzekomo kochała. 

Mimo to czytałam "Miłość Peonii" z przyjemnością. Autorka posługuję się niewiarygodnie plastycznym i przyjemnym w odbiorze językiem, co w znacznej mierze przyczynia się do sukcesu pisanych przez nią powieści. Ważniejsze bowiem od tego O CZYM się opowiada, jest to JAK się opowiada. Przynajmniej takie jest moje zdanie :)

"Miłość Peonii" nie jest dla mnie książką wybitną. Jest jednak pozycją na tyle dobrą, że warto poświęcić jej swoją uwagę. Chociażby tylko po to, by dowiedzieć się jak niezwykłe może być to, w co wierzą/wierzyli żyjący gdzieś tam na świecie obok nas ludzie.

Aaa! Nie poruszyłam jeszcze chyba najważniejszego (przynajmniej dla niektórych) wątku książki, a mianowicie problemu emancypacji chińskich kobiet, tutaj akurat głównie na gruncie twórczym, że tak to ujmę. Nasze trzy bohaterki zasłynęły bowiem napisaniem znanego komentarza do "Pawilonu Peonii". Można powiedzieć, że walczyły o głos w męskiej, jak postrzegano wówczas pisanie i wszelką "papierową" twórczość, profesji. Był to sposób na uwolnienie się z zamkniętego świata kobiet o ograniczonych przez kulturę, mężczyzn, jak i własną fizyczność (krępowane stopy) możliwościach. Nie zmienia to jednak faktu, iż "Miłość Peonii" jest dla mnie głównie opowieścią o duchach.