poniedziałek, 31 grudnia 2012

Podsumowanie roku 2012

Zwykle nie palę się do jakichkolwiek podsumowań, ale koniec roku zobowiązuje, stąd i ten post.


krótko i na temat:

W 2012r. przeczytałam 50 książek, z czego dwóch nie zdążyłam jeszcze zrecenzować na blogu. Uważam, że to dość dobry wynik, ale zawsze mogło być lepiej :) Wszystkie opinie o przeczytanych przeze mnie książkach możecie znaleźć na pasku po prawej stronie i zapoznać się z nimi za pomocą kliknięcia w dany tytuł. Proste, nieprawdaż? A teraz pora na dwa przygotowane przeze mnie rankingi w następujących kategoriach:


1. Najlepsze książki przeczytane w 2012r.
od najlepszej:

1.

2.

3. 

4.

5.

6. 

7. 

8. 

9. 

10.


Najgorsze książki przeczytane w 2012r.
od najgorszej:

1.

2.


3. 

4. 

5.

6. 

7. 

8. 

9. 


10.

Co sądzicie o takim zestawieniu? :)

P.S. Szczęśliwego Nowego Roku wszystkim!

niedziela, 30 grudnia 2012

"Sześć gróbów do Monachium" Mario Puzo

Tytuł: "Sześć grobów do Monachium"
Autor: Mario Puzo
Liczba stron: 256
Wydawnictwo: Albatros
Okładka: miękka
Wymiary: 14,8x21,0


"Nieznana dotąd w Polsce, niepublikowana u nas powieść Mario Puzo, autora niezapomnianego Ojca chrzestnego, książki należącej do kanonu gatunku i uznawanej za najlepszy literacki portret sycylijskiej mafii. Ostatnie dni II wojny światowej, 3 marca 1945 r. Młody amerykański żołnierz trafia w ręce nazistów. W monachijskim Pałacu Sprawiedliwości rozpoczyna się i kończy okrutne przesłuchanie. Skatowany, znajdujący się na granicy śmierci, kapitan Mike Rogan zdradza plany Aliantów. Jeszcze tylko kilka minut bezlitosnych drwin i naziści pozostawiają mężczyznę na pewną śmierć. Claus von Osteen precyzyjnie wymierza Lugera i oddaje ostatni strzał. Gniew i nienawiść pozwalają Michaelowi przeżyć. Mężczyzna poprzysięga krwawą zemstę i nie spocznie, póki nie zabije swoich dręczycieli. Mroczny, pełen okrucieństwa i niezwykle plastyczny thriller, który stawia ważkie pytanie: jak daleko można się posunąć, wymierzając sprawiedliwość?" [Albatros]

Niektórzy z Was wiedzą, iż w swoich chomiczych planach mam "Ojca chrzestnego". Traf chciał, że zamiast niego wpadło mi w ręce "Sześć grobów..." i nie mogę zrozumieć dlaczego nie stało się to wcześniej! Jak mogłam tak zmarginalizować Puzo i ociągać się z sięgnięciem po jego twórczość!? Ach, ta nieświadomość... Tyle dobrego mamy pod nosem, a silimy się nie raz, czy dwa sięgać po nieznane, zamiast oddać się mistrzom. Zapytacie, czy aby nie przesadzam? Mało znana książka, może w powszechnym mniemaniu średniak, ale jednak urzekła mnie i to niesamowicie. Dawno lektura tak mnie nie zaangażowała mimo, iż fabuła nie jest zbyt złożona, a bohaterów zaledwie kilku. Niewielka objętość sprawiła, że książkę "połknęłam" niemalże w całości na raz. Mówi się, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Mój stał się wręcz niewyobrażalny i liczę, że po takiej przystawce czeka mnie prawdziwa uczta :)

piątek, 28 grudnia 2012

Od A do Z, czyli wyzywam Was! :)

Nowy Rok rodzi nowe pomysły, a postanowienia noworoczne pozwalają na ich urzeczywistnienie. W ten oto sposób Kronika Chomika wydała na świat swoje pierwsze wyzwanie czytelnicze.

Proponuję Wam, moi mili, udział w pewnej zabawie. Wszystkich i każdego z osobna zapraszam do wzięcia udziału w wyzwaniu "Od A do Z", które zakłada nic innego jak comiesięczne pogrążanie się w lekturze i to nie byle jakiej. Początek alfabetu oraz początek roku dają początek naszemu wyzwaniu, dlatego w styczniu zaczynamy od litery A. Co należy zrobić? Znaleźć książkę, której tytuł ma to szczęście, iż zaczyna się na pierwszą literę alfabetu, przeczytać ją, zrecenzować na swoim blogu (bądź też luźno wyrazić swoje zdanie na jej temat), a następnie podrzucić link do tejże opinii w komentarzu do adekwatnego na dany miesiąc posta.

Post styczniowy i rozpoczynający wyzwanie zostanie opublikowany 1 stycznia 2013r.  Do wyzwania można przyłączyć się w każdej chwili, postaram się na bieżąco aktualizować listę uczestników. Na koniec każdego miesiąca pojawi się post podsumowujący liczbę uczestników, którzy wzięli udział w wyzwaniu, wraz z odnośnikami do ich recenzji, a także stworzę alfabetyczny spis wszystkich lektur i zaznaczę te, które oceniliście jako wartościowe i godne polecenia. W ten sposób powstanie pewna baza tytułów, która może okazać się pomocna dla osób poszukujących ciekawych pozycji. Będzie to taki wszechstronny wachlarz, nie ograniczony żadnymi sztywnymi ramami, czy to formy, czy gatunku.

Co Wy na to? Znajdą się jacyś chętni do udziału w moim projekcie? ;)

Jeśli ktoś zdecyduje się wziąć udział, może wstawić na swojego bloga ten oto podlinkowany do wyzwania baner, coby więcej osób się o nim dowiedziało :)




Na życzenie Anne18 kilka tytułów, które przychodzą mi do głowy na styczeń:

"Abschaffel" Wilhelm Genazino
"Alicja w krainie czarów" Lewis Caroll
"Altana" Mary Nichols
"Ania z Zielonego Wzgórza" Lucy Maud Montgomery + wszystkie inne "Anie" tej autorki
"Atlas chmur" David Mitchell

W poszukiwaniu inspiracji możecie zajrzeć np. do katalogu Biblionetki -> klik

Co miesiąc będziemy brać na tapetę kolejną literkę tj
styczeń -> A
luty -> B
marzec -> C
kwiecień ->D
po konsultacji w Wami mała zmiana od maja, uwzględniam również polskie litery alfabetu
maj ->E, Ę
czerwiec ->F
lipiec ->G
sierpień ->H
wrzesień ->I
październik ->J
listopad ->K
grudzień ->L, Ł

później nastąpi podsumowanie i wyzwanie ruszy w kolejnym roku na tych samych zasadach obejmując kolejne litery alfabetu :)

Należy przeczytać przynajmniej jedną książkę w danym miesiącu :)

Wszystkie szczegóły oraz dokładny regulamin wyzwania znajdziecie w zakładce WYZWANIE OD A DO Z ;)

Zapraszam do udziału w moim wyzwaniu!

czwartek, 27 grudnia 2012

"Podarunek" Cecelia Ahern

Tytuł: "Podarunek"
Autor: Cecelia Ahern
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Świat Książki
Okładka: miękka
Wymiary: 12,5x20,0


"Powieść autorki bestsellera P.S. Kocham cię. Lou, biznesmen, mąż i ojciec dwojga małych dzieci, żyje głównie pracą. Zaniedbuje rodzinę i wciąż ma tyle obowiązków, że najchętniej przebywałby w dwóch miejscach jednocześnie. Na kilka tygodni przed Bożym Narodzeniem spotyka tajemniczego żebraka, Gabe'a, którego postanawia zatrudnić w swojej firmie. Wkrótce Lou odkrywa, że Gabe posiada umiejętność... bycia w dwóch miejscach jednocześnie! Czy to faktycznie możliwe? Sympatyczna powieść o tym, co w życiu naprawdę najważniejsze." [Świat Książki]

Piękna okładka, która kusi wzrok. Świąteczna, bo w końcu akcja książki rozgrywa się na krótko przed Bożym Narodzeniem. Szkoda tylko, że nie czuć za bardzo ich klimatu. Nie mniej jednak nie umniejsza to w niczym wartości tej książki, którą bardzo pozytywnie odebrałam. 

Lou jest skrajnym pracoholikiem. Pierwszy przychodzi do pracy i jako ostatni z niej wychodzi. Bierze na siebie niemalże wszystkie możliwe obowiązki, zwłaszcza teraz gdy jego kolega będący szczebel wyżej w hierarchii firmy, przeszedł załamanie nerwowe i zwolnił swój stołek. Wyścig o awans trwa, ponieważ nie tylko Lou ostrzy sobie zęby na to stanowisko. Nasz bohater zrobi jednak niemalże wszystko, by osiągnąć swój cel. Zatrudni nawet dopiero co poznanego na ulicy bezdomnego (notabene bardzo spostrzegawczego), by ten miał oko na jego rywali i donosił mu o wszystkim, co dzieje się w firmie. 

Myślicie pewnie, że Lou ma wszystko pod kontrolą? Nic bardziej mylnego. To człowiek w ciągłym biegu chcący być zawsze w dwóch miejscach naraz, zdradzający swoją żonę, zaniedbujący dzieci i nie odbierający telefonów nawet od własnej siostry. Poznajemy go w momencie, gdy jego relacje z rodziną są w totalnej rozsypce, bo przecież czego się spodziewać po człowieku, która uważa, iż rodzina nie może go "zwolnić", za to z pracy wylecieć bardzo łatwo, dlatego też oczywistym jest, iż przedkłada każde służbowe spotkanie ponad swoich bliskich. Gdy bliżej poznacie Lou na pewno poczujecie taką samą irytację jego zachowaniem jak ja. Uwierzcie mi, że gdybym mogła, to za przeproszeniem nieźle bym go zdzieliła przez łeb, żeby w końcu przejrzał na oczy. Na szczęście nie musiałam, ponieważ zajął się tym Gabe (wyżej wspomniany człowiek, którego Lou spotkał na ulicy i zatrudnił). Gabriel, bo tak brzmi jego pełne imię, notabene chyba nie przypadkowo, na pewno nie był tym za kogo uważał go Lou. Pokazał i pozwolił naszemu bohaterowi odkryć, co tak naprawdę jest ważne w życiu. Szkoda tylko, że nie zrobił tego wcześniej, bo... A zresztą nie będę zdradzała zbyt wiele. Powiem tylko, że podczas lektury ostatnich kart "Podarunku" sama podarowałam im kilka swoich łez i szczerze mogę Wam tę magiczną książkę polecić.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:


wtorek, 25 grudnia 2012

"Droga" Cormac McCarthy

Tytuł: "Droga"
Autor: Cormac McCarthy
Liczba stron: 270
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Okładka: miękka
Wymiary: 12,5x19,5


"Ostatnie chwile naszej planety. Ostatni ludzie krwiożercze bestie. Ostatnie ślady naszej cywilizacji puszka coca-coli i strzępy starych gazet. Piekło apokalipsy spełnionej w uhonorowanej Nagrodą Pulitzera powieści Cormaca McCarthy'ego. Tę książkę czyta się ze ściśniętym gardłem i pełnym przerażenia zachwytem...

W przyszłości, która może zdarzyć się jutro lub za tysiąc lat, nastąpił straszliwy kataklizm, który zniszczył naszą cywilizację i większość życia na Ziemi. Wszędzie zgliszcza i ciemność. Kamienie pękają od mrozu. Ani jednego ptaka, ani jednego zwierzęcia, gdzieniegdzie tylko bandy zdziczałych kanibali. Na tle martwego pejzażu dwie ruchome figurki to ojciec i syn przemierzają zniszczoną planetę. Przed nimi pełna niebezpieczeństw droga w nieznane, wokół nich świat umarłej nadziei, rozpaczy, strachu, a w nich wciąż tląca się miłość... [Wydawnictwo Literackie]


Ciekawa, godna uwagi, ale czy rewelacyjna? Czytałam wiele opinii na jej temat i trudno byłoby mi w ich gąszczu znaleźć taką, która by "Drogę" oczerniała, dlatego nie przeczę - nadzieje miałam wielkie. Jakie zatem było moje zdziwienie, gdy dostałam... zupełnie coś innego, niż się spodziewałam. Język oszczędny w słowa i tak samo skąpy obraz świata, ale jednak wystarczający do stworzenia przytłaczającej czytelnika atmosfery. Pustka, zniszczenie i zimno przenikały mnie bowiem na wskroś podczas lektury. Wyobrażacie to sobie? Zagładę Ziemii i ludzkości? Nie wiadomo jak i skąd, bo autor tego nie wyjaśnia, ale świata już nie ma, zostały z niego zaledwie strzępy, a wśród nich tułające się istoty ludzkie szukające już jedynie śmierci. 

Ojciec i syn. To nasi bohaterowie, którym kibicujemy w wędrówce będącej ucieczką przed nadchodzącą zimą oraz walką o przetrwanie na tej, nieprzyjaznej już ludziom planecie. Na swej drodze przyjdzie im spotkać niewiele osób i to jeszcze nie zawsze przyjaźnie nastawionych. Tutaj każdy walczy o przetrwanie, zabierając bliźniemu dosłownie wszystko: od puszek z jedzeniem, przez wyświechtany koc, po noszone przez niego buty. Zapytacie jak w tej rzeczywistości odnajduje się dziecko, które w dodatku nie poznało nigdy innego świata? Jak ojciec tłumaczy mu konieczność użycia broni wobec innych, bądź też doszczętne ograbienie, a co za tym idzie pozostawienie na śmierć, człowieka który skradł wcześniej cały ich dobytek? Autor porusza bardzo trudny temat, dotykając granic ludzkiej moralności i człowieczeństwa w sytuacji skrajnego zagrożenia. Ponadto nie heroizuje żadnego z bohaterów ani nie ocenia, co bardzo mi się podoba.

"Jesteśmy dobrymi ludźmi. Niesiemy ogień." Są to słowa, które bardzo często padają z ust naszych bohaterów. Często w formie pytania szukającego potwierdzenia. W sytuacjach wystawiających ich człowieczeństwo na próbę, jak i w chwilach załamania. Czy zawsze są prawdziwe przekonacie się podczas lektury. Jak już wspomniałam byłam zaskoczona, ale w sumie pozytywnie. Wiele rzeczy mi się w tej książce podobało, jednakże znalazło się też i kilka mankamentów. Głównych z nich jest zwrot "okutani kocami", który przewija się przez całą powieść z nadmierną częstotliwością. Nie wiem, na ile wina leży po stronie tłumacza, a na ile zawinił tu autor, ale trochę mi to zgrzytało. Podobnie jak brak wyraźnie zaznaczonych dialogów. Bardzo irytuje mnie pisanie "jednym ciągiem" bez oddzielania poszczególnie wypowiadanych kwestii i nawet zaczynanie zdania od nowej linii nie jest w stanie się obronić, jeśli brak przy tym myślników. No ale to tylko takie moje małe techniczne uwagi. Poza tym książkę czyta się bardzo szybko i z zainteresowaniem, dlatego mogę ją Wam polecić.

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Merry Christmas!

Jak w temacie moi mili! Chomik życzy Wam radosnych i pełnych ciepła Świąt Bożego Narodzenia. Żeby nie bolały Was brzuchy od przejedzenia, oczy od czytania ani usta od uśmiechu. Żebyście spędzili ten czas z rodziną i przyjaciółmi w serdecznej atmosferze oraz żeby pewien brodaty Pan pamiętał Was odwiedzić (jeśli oczywiście byliście grzeczni :P) Zdrowia, optymizmu i spełnienia marzeń :)


środa, 12 grudnia 2012

Wyniki konkursu + kilka refleksji

Będzie krótko i niemalże "na kolanie", bo notkę piszę podczas okienka między zajęciami.
Zwycięzcą konkursu, a tym samym i nowym właścicielem "Mariki" zostaje:






magiasutaszu







Gratuluję i jednocześnie żałuję, iż tak mało osób wzięło tym razem udział w konkursie. Podejrzewam, że to po części "wina" samej książki, która chyba średnio Was zainteresowała oraz samego Chomika, który nie miał ostatnio zbyt wiele czasu dla swojego bloga. Dwa kierunki oraz pogada dają mu się bowiem we znaki i śmiało mogę ogłosić listopad "miesiącem bez książki", ponieważ nie powiększyłam swoich chomiczych zbiorów choćby o jeden mały egzemplarz, za to wydałam krocie na lekarzy i przeróżne medykamenty. Mam zatem nadzieję, że grudzień będzie dla mnie czasem książkowej rekompensaty :)
Tymczasem biegnę się edukować^^

P.S. Proszę zwycięzcę o przesłanie danych do wysyłki książki na adres marwa89@wp.pl

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Filmowy poniedziałek z Chomikiem -> Projekt kino (5) "Chicago"

Tytuł: "Chicago"
Gatunek: kryminał, musical
Produkcja: Niemcy, USA
Reżyseria: Rob Marshall
Scenariusz: Bill Condon


"Ekranizacja musicalu Johna Kandera, Freda Ebba i Boba Fosse'a. Chicago, rok 1929. Roxie Hart, wodewilowska piosenkarka zamknięta za zabójstwo swojego kochanka, staje się obiektem podziwu i uwielbienia mediów." [Filmweb]

Jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy musical jaki do tej pory widziałam. Rewelacyjna Zellweger w roli żądnej sławy trzpiotki zdominowała "Chicago" i moim skromnym zdaniem totalnie przyćmiła Catherine. Jestem pod ogromnym wrażeniem! Ciekawa fabuła, barwne postaci i cieszące oko widowisko. Jest tylko jedna rzecz, która mi troszkę zgrzytała w tej świetnie prosperującej muzycznej machinie, a mianowicie Richard Gere w musicalowej konwencji. Jakoś nie przekonał mnie do siebie, w przeciwieństwie do pociesznego Amosa (świetny John C. Reilly). Nie mniej jednak bawiłam się przednio podczas seansu i na pewno jeszcze nie raz nacieszę swe oczy tym widowiskiem.

Moja ocena: 9/10


Film obejrzałam w ramach wyzwania:



niedziela, 9 grudnia 2012

Projekt kino (4) -> "Dzwonnik z Notre Dame"

Tytuł: "Dzwonnik z Notre Dame"
Gatunek: animacja, familijny, musical
Produkcja: USA
Reżyseria: 


  • Kirk Wise
  • Gary Trousdale

  • Scenariusz: Tab Murphy, Noni White, Jonathan Roberts, Bob Tzudiker, Irene Mecchi

    "Nad średniowiecznym Paryżem góruje katedra Notre Dame. Lalkarz Clopin śpiewa piosenkę o losach Quasimodo, tajemniczego dzwonnika z Notre Dame. Quasimodo jest dzieckiem cyganki, która zgineła z ręki okrutnego sędziego, opętanego ideą oczyszczenia miasta z wyrzutków. Kaleka znalazł schronienie w katedrze, ale jego opiekun zabronił mu ją opuszczać. Młody chłopak marzy jednak o życiu między ludźmi. W dniu dorocznego święta błaznów Quasimodo zbiera się na odwagę i dołącza do tańczącego tłumu. Tam poznaje piękną cygankę Esmeraldę." [Filmweb]

    "Dzwonnik..." to animacja, którą ogląda się z prawdziwą przyjemnością. Mamy tutaj walkę dobra ze złem niepozbawioną odrobiny humoru, przyjaźń oraz bardzo trafne spostrzeżenie, że to nie świat jest strasznym i okrutnym miejscem, tacy są po prostu niektórzy ludzie. Ponadto bardzo podobała mi się muzyczna strona tego filmu, w tym i "musicalowe" wstawki.

    Moja ocena: 8/10


    Film obejrzałam w ramach wyzwania:



    piątek, 7 grudnia 2012

    Projekt kino (3) -> "Gra pozorów", uwaga spoiler!

    Tytuł: "Gra pozorów"
    Gatunek: melodramat, thriller
    Produkcja: Japonia, Wielka Brytania
    Reżyseria: Neil Jordan
    Scenariusz: Neil Jordan


    "Brytyjski żołnierz (Forest Whitaker) wpada w pułapkę zastawioną przez bezwzględnego bojownika IRA i zostaje uprowadzony gdzieś w Północnej Irlandii. Zdając sobie sprawę z tego, jak niewiele czasu mu pozostało, żołnierz prosi Fergusa (Stephen Rea), jednego z porywaczy, aby pożegnał od niego jego dziewczynę, która mieszka w Londynie. Gra właśnie się rozpoczęła!" [Filmweb]

    Kontrowersyjny zwrot akcji? Zaskakujące zakończenie? Nie no, błagam - to chyba jakaś kpina... Czy naprawdę takim zaskakującym był fakt, że Dil jest transseksualistą? Przecież to było wiadome od samego początku. Wystarczyło na niego spojrzeć, nie wspomnę już o głosie. Poza tym film wlecze się jak flaki z olejem, a dialogi są wprost żenujące. Dotrwałam do końca tylko dlatego, że naprawdę łudziłam się wizją jakiegoś zaskakującego zakończenia, a tu mówiąc kolokwialnie "d*pa". Jedna wielka strata mojego czasu i aż dziw bierze, że to "coś" mogło otrzymać jakąkolwiek nagrodę, o Oscarze nawet nie wspominając.
    Dawno nie widziałam nic tak nużącego i nieadekwatnego nawet do swojego opisu. Poza tym jestem zaskoczona brakiem zaskoczenia. Może o to tutaj chodziło?


    Moja ocena:1/10
    Film obejrzałam w ramach wyzwania: