środa, 24 kwietnia 2013

Aneks do wyzwania + pytanie do uczestników



Jak słusznie, w jednym ze swych komentarzy kwietniowej odsłony wyzwania, zauważyła monotema, pierwotnie na kwiecień miała przypadać literka "Ć". Po głębszym namyśle zmieniłam jednak zdanie i nominowałam literkę "D". Krótkie uzasadnienie przedstawiam poniżej:

-> Już w samej nazwie wyzwania zawarte są poniekąd jego ramy. Jak wiecie wyzwanie zatytułowałam od "A do Z", a nie np. "od A  do Ż" - stąd pierwszy mój argument, by jednak zrezygnować z polskich znaków.

-> Miałam dylemat, bo chociaż mogłabym zostawić wszystkie "ć", "ó", "ź", czy "ż", to co zrobić  z takim "ą", czy "ę"? Nie miałam za bardzo pomysłu jak rozwiązać tę kwestię... Tak samo, jak nie wiem jeszcze do końca, co zrobić w obecnej wersji z takimi literami jak "v", "q", czy "x", których się raczej w naszym języku nie używa.

->  Pomyślałam sobie również, że liczba tytułów rozpoczynających się na te konkretne litery może być dość skromna, w związku z czym bardzo zawęziłaby ramy wyzwania, a jak wiadomo zależy mi, żeby jak najwięcej osób brało w nim udział :)

Dlatego też zwracam się do Was z pytaniem o podpowiedź w tej kwestii. Może macie jakieś ciekawe pomysły i sugestie dotyczące tych problemów?

Moje propozycje obecnie następujące:

Wariant 1: Jeśli ktoś ma ochotę to może w totalnie dowolnym terminie zaliczyć dowolną ilość lektur rozpoczynających się na wszystkie polskie znaki w alfabecie, w przypadku których można to uczynić tj. "ć", "ł", "ś", "ó", "ź", "ż". Co do pozostałych tj. "ą" i "ę", wystarczy, że wystąpią w one w tytule książki.

Wariant 2: Znaki te pojawia się normalnie w kategorii wyzwania, po skończeniu całego alfabetu tj po literce "z".

Wariant 3: W ogóle z nich zrezygnujemy i zostaniemy przy alfabecie łacińskim

3.1. a w kwestii "q", "v", "x" i "y" zastosujemy zasadę zaproponowaną przy "ą" i "ę", czyli będą one musiały po prostu wystąpić w tytule książki.

3.2. pominiemy litery "q", "v", "x" i "y", przeskakując odpowiednio do następnych liter.

3.3. pominiemy litery "q", "v", "x" i "y", robiąc sobie za każdym razem miesiąc przerwy w wyzwaniu albo w tym czasie będzie można nadrabiać wszystkie zaległości z ostatnich miesięcy :)

Który wariant odpowiadałby Wam najbardziej jako uczestnikom? A może macie jeszcze jakieś inne pomysły? Jestem otwarta na wszelkie Wasze sugestie, bo jak widać tworzenie wyzwania wcale nie jest prostą sprawą, zwłaszcza, gdy robi się to po raz pierwszy :)

wtorek, 23 kwietnia 2013

"Wieża Jaskółki" Andrzej Sapkowski

Tytuł: "Wieża Jaskółki"
Autor: Andrzej Sapkowski
Liczba stron: 428
Wydawnictwo: superNOWA
Okładka: miękka
Wymiary: 12,0x19,5
Tom VI



"Ciri staje przed swoim przeznaczeniem. Drakkar wiozący Yennefer trafia w oko czarodziejskiego cyklonu. Czy wśród przyjaciół wiedźmina ukrywa się zdrajca?
Czwarta, przedostatnia odsłona epopei o świecie wiedźmina i wojnach, jakie nim wstrząsają. W zagubionej wśród bagien chacie pustelnika ciężko ranna Ciri powraca do zdrowia. Jej tropem podążają bezlitośni zabójcy z Nilfgaardu. Tymczasem drużyna Geralta, unikając coraz to nowych niebezpieczeństw, dociera wreszcie do ukrywających się druidów. Czy wiedźminowi uda się odnaleźć Ciri? Jaką rolę odegra osnuta legendą Wieża Jaskółki?" [superNOWA]

Tom, który chyba jako jedyny z całej sagi troszkę mnie wynudził, stąd czytany był przeze mnie na niemałe raty. Moje zainteresowanie przygodami bohaterów po "Chrzeście ognia" sięgnęło niemal zenitu i zapartym tchem zabrałam się za "Wieżę Jaskółki". Niestety mimo licznych wyjaśnień, które były niezmiernie ciekawe i ważne dla czytelnika, miałam wrażenie, że akcja posuwała się dość powoli i podróże bohaterów strasznie się przeciągały, dlatego już nie mogę się doczekać finału w "Pani Jeziora".

Jeśli miałabym oceniać "Wieżę Jaskółki" w kontekście pozostałych części tej sagi, to jawi mi się ona do tej pory jako najsłabsza, nie ujmując jej bynajmniej statusu satysfakcjonującej lektury. Najwyżej zaś oceniam "Czas pogardy", który niniejszym mianuję moim ulubionym tomem. A Wy? Macie swoją ulubioną część tej sagi? Potraficie wskazać tę najsłabszą?

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:


poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Filmowy poniedziałek z Chomikiem -> Miłość w czasach festiwalu

Tytuł: "Tej nocy będziesz mój"
Gatunek: dramat, komedia, muzyczny
Produkcja: Wielka Brytania
Reżyseria David Mackenzie
Scenariusz: Thomas Leveritt


"Na szkockim festiwalu muzycznym T in the Park dwójka młodych ludzi zostaje skuta kajdankami przez pewnego kaznodzieję."

Opis krótki i zwięzły, ale film wprost niesamowity. Emanuje pozytywną energią i świetnie oddaje klimat muzycznego festiwalu. Adam i Morello z jakiegoś powodu wdają się w sprzeczkę za co zostają "ukarani" swym towarzystwem przez kilka najbliższych dni. Na początku wrogo do siebie nastawiona para usiłuje za wszelką cenę uwolnić się z okowów, w które została zakuta, a za nimi, jak dwa cienie snują się ich drugie połówki, skonsternowane tą całą sytuacją. Żeby było jeszcze śmieszniej, nasza dwójka to artyści, którzy przyjechali, by nie tylko na owym festiwalu się bawić, ale przede wszystkim dostarczyć innym tej zabawy wraz z graną przez siebie muzyką. Ale czy dziewczyna grająca punk rocka wyjdzie na scenę przykuta do osoby tworzącej elektro pop? I co wyniknie z tej wybuchowej mieszanki? Tego dowiecie się oglądając ten film.

Ten, kto choć raz miał okazję gościć na jakimkolwiek muzycznym festiwalu, zapewne wie jak specyficzna atmosfera panuje w takim miejscu. Tam po prostu nie można się nudzić, a koncerty to zaledwie wierzchołek góry lodowej, jeśli chodzi o nasze doznania i rozrywkę. Festiwal tworzą przede wszystkim przyjeżdżający tam ludzie i to właśnie ten korowód barwnym postaci z różnych stron kraju, czy nawet świata sprawia, iż nasze wspomnienia z tego miejsca stają się niezapomniane. Wracamy później do nich z niemałą przyjemnością, tak jak i ja będę na pewno wracała do tego filmu :)

piątek, 19 kwietnia 2013

Obiecana 55, czyli zabawa blogowa :)


Raptem parę dni temu dostaliście wersję demo moich odpowiedzi, a konkretnie 5 najlepszych książek. Dzisiaj przyszła kolej na pełną wersję popularnej ostatnio zabawy blogowej spod znaku dwóch piątek.

10 książek, które bardzo mi się podobały:
jak wiadomo lista ta jest z gatunku elastycznych i ewoluuje np. wraz z nastrojem, bądź też przebłyskami pamięci (kolejność bez znaczenia)

1. "Dziewczyna z pomarańczami" Jostein Gaarder
2. "Bez mojej zgody" Jodi Picoult
3. saga "Millenium" Stieg Larsson
4. "Imię róży" Umberto Eco
5. "Król szczurów" James Clavell
6. "Jeden dzień" David Nicholls
7. "Pozwól, że Ci opowiem..." Jorge Bucay
8. "Smętarz dla zwierzaków" Stephen King
9. "Tam, gdzie spadają anioły" Dorota Terakowska
10. "Zanim zasnę" S.J Watson

celowo nie umieściłam na niej żadnej pozycji ze znanej Wam już piątki, żeby pokazać, iż takich tytułów jest sporo :)

9 książek, które mniej mi się podobały:

1. "Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam" Paulo Coelho
2. "Zmierzch" Stephenie Mayer
3. "Włoska gorączka" Valerie Martin
4. "Lekcje włoskiego" Peter Pezzelli
5. "Colorado Kid" Stephen King
6. "Hotel słodko-gorzkich wspomnień" Jamie Ford
7. "Marika" Krzysztof Kotowski
8. "Jestem Bogiem" Giorgio Faletti
9. "Burka miłości" Reyes Monforte

8 blogów, które najchętniej czytam:

1. http://krakowskieczytanie.blogspot.com/
2. http://zwiedzamwszechswiat.blogspot.com/
3. http://krimifantamania.blogspot.com/
4. http://wswiecieslow.blogspot.com/
5. http://magdalenakordel.blogspot.com/
6. http://czytopolis.blogspot.com/
7. http://kulturalnymisz-masz.blogspot.com/
8. http://czytelnicza-dusza.blogspot.com/

7 książek, które chcę przeczytać:

1. "Stulecie chirurgów" Jurgen Thorwald
2. "Ojciec chrzestny" Mario Puzo
3. "Człowiek w poszukiwaniu sensu" Viktor E. Frankl
4. "Gra o tron" George R.R. Martin
5. "Kapelusz cały w czereśniach" Oriana Fallaci
6. "Magiczne lata" Robert McCammon
7. "Służące" Kathryn Stockett

6 powodów, żeby sięgnąć po książkę:

1. Gdy jest ona kontynuacją jakiejś serii/sagi, którą zaczęliśmy czytać.
2. By poprawić sobie humor i oderwać się na chwilę od otaczającej nas rzeczywistości.
3. Chwila przerwy między jakimikolwiek zajęciami w ciągu dnia.
4. Intrygujący opis + urzekająca okładka.
5. Pozytywne recenzje innych czytelników.
6. Tak naprawdę każdy powód jest dobry :D 

5 powodów, żeby nie sięgnąć po książkę:

1. Porównanie jej do jakiegoś gniota w moim osobistym mniemaniu (np. do "Zmierzchu")
2. Wychwalanie pod niebiosa porównując do wielkich arcydzieł (im większe nasze nadzieje, tym większe rozczarowanie, nawet gdy książka jest przyzwoita i normalnie ocenilibyśmy ją lepiej)
3. C, co czytają wszyscy - wielki hit reklamowany wszędzie.
4. Okropna i odrzucająca okładka.
5. Wpisanie książki na listę lektur szkolnych.

4 miejsca, w których najlepiej się czyta:

1. oczywiście moje łóżko :D
2. tramwaj/autobus/pociąg
3. ławka w parku
4. jakaś wygodna kanapa, względnie fotel 

3 autorów, na których nowe książki czeka się zawsze za długo:

Muszę przyznać, że miałam problem z tym podpunktem, bo naprawdę rzadko kiedy wyczekuję na jakąś książkę - ciągle jestem w fazie nadrabiania tych, które już powstały :P

1. J.K. Rowling - jedyna adekwatna i prawdziwa odpowiedź w moim przypadku
2. Jodi Picoult
3. Małgorzata Musierowicz - już za długo czekam, by te obie Panie zagościły w mej biblioteczce w troszkę liczniejszym gronie :)

2 dobre ekranizacje:

1. "Pamiętnik" - znacznie przewyższający swój papierowy pierwowzór.
2. "Forrest Gump" 

1 autor niesłusznie zapomniany:

Niestety nikt nie przychodzi mi do głowy...

Uff... trochę się namęczyłam z tymi odpowiedziami :)

środa, 17 kwietnia 2013

Słów parę o tym, jak smaczny(a) może być kisiel :)

Tytuł: "Dożywocie"
Autor: Marta Kisiel
Liczba stron: 376
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Okładka: miękka
Wymiary: 12,5x19,5



O czym jest ta rzecz? Licho wie, dosłownie. Bo Licho to Anioł, a do tego jeszcze Stróż. Czego strzeże? Ano Lichotki - budowli iście gotyckiej i niepowtarzalnej, bo zamieszkałej przez najdziwniejsze wręcz persony: Krakersa - pradawnego stwora, który szczególnie upodobał sobie sztukę kulinarną, Utopce - całymi dniami pluskające się w wannie, nieszczęsnego Szczęsnego, czyli widmo panicza, który z powodu nieszczęśliwej miłości odebrał sobie życie już jakieś dwa stulecia temu oraz Zmorę - kotkę lubiącą dusić w nocy swym ciężarem śpiące osoby. Zapytacie jeszcze zapewne czym jest owo tytułowe dożywocie? Otóż niczym innym jak spędzeniem swego całego życia z naszymi bohaterami. Tak się składa, iż zaszczyt ten przypadł w udziale niejakiemu Romańczukowi, który to chcąc, czy nie pewnego dnia po prostu odziedziczył Lichotkę wraz z jej dożywotnikami. Krewnego, który mu tę przyjemność w swym testamencie sprezentował, nasz bohater nawet nie znał. Ot, jakaś piąta woda po kisielu.

Ok, ale odziedziczyć posiadłość to jedno. Mieszkać w niej wszakoż nie trzeba. Dlaczego zatem nasz bohater tak usilnie się tam pchał? Chciałoby się rzec, ot złośliwość siły wyższej, co nie byłoby wcale stwierdzeniem głupim, bo ta panna rzeczywiście maczała w tym swoje paluchy. A skoro mowa o pannach, to nie można nie wspomnieć i o takiej jednej, przez którą życie Konrada z rozpędu weszło w dość ostry zakręt. Bo, wiecie co? Majka go po prostu zostawiła i nasz biedny chłopina postanowił porzucić swój ukochany świat z betonu i szkła, by zaszyć się na kilka miesięcy w głuszy i tworzyć, bo kolejna (już nie tak bliska jego sercu) panna od jakiegoś czasu usilnie głowę mu truła, że już czas na kolejną książkę.

I w ten oto prosty sposób, nieświadomy niczego Romańczuk Konrad dorobił się swojego osobistego Anioła Stróża, dusznych nocy, ciągle zajętej łazienki, przepysznych obiadów oraz wrzoda na tyłku w postaci nieszczęsnego Szczęsnego. Z czasem katalog ten, zarówno postaci i zdarzeń, uległ powiększeniu, zapewniając naszemu bohaterowi moc atrakcji, ale to tym to już się przekonacie sami podczas lektury :)

Muszę przyznać, iż "Dożywocie", to koncepcja co najmniej cudaczna, ale nie macie pojęcia jak bardzo przy tym urokliwa i chwytająca za serce. To przecudne Licho w bamboszkach, pachnący cynamonem Krakers, czy złowieszczy królik Rudolf Valentino, który dołączy do naszych mieszkańców troszkę później - ach, istne perełki! O ich przygodach czytało mi się wprost cudnie, a do tego migiem. Po skończonej lekturze, chcę się już tylko więcej i więcej i więcej. Szczerze liczę na jakąś kontynuację.

Niesamowicie mocną stroną tej książki jest język, którym posługuje się autorka. Barwny, zgrabny, cięty i z pomysłem. Widać też wielką fascynację epoką romantyzmu i sympatię do kotów. Nie powiem, bo widmo Szczęsnego działało mi momentami na nerwy, ale taki już po prostu był urok tej postaci i o to myślę, tutaj chodziło. W gruncie rzeczy nasz panicz był chyba najbardziej barwnym mieszkańcem Lichotki. Jestem wprost oczarowana tą książką.

Cóż jeszcze mogę rzec? Zawsze lubiłam kisiel, ale w tym wydaniu, to się wprost rozsmakowałam! Serdecznie polecam każdemu!

Książkę przeczytałam w ramach następujących wyzwań: