poniedziałek, 30 marca 2015

"Tobi. Oczy Eliszy" Timothée de Fombelle

Tytuł: "Tobi. Oczy Eliszy"
Autor: Timothée de Fombelle

Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Okładka: twarda
Wymiary: 15,5x23,8

TOM II

Tobi ma już piętnaście lat i postanawia opuścić krainę traw. Drzewo i jego mieszkańcy go potrzebują. Wraz z Główką w Pełni - dziesięcioletnim chłopcem oraz Dżalamem - doświadczonym przez życie Paździerzem Tobi wyrusza odnaleźć Eliszę, wyzwolić rodziców spod niewoli okrutnego Jo Mitcha oraz uratować Drzewo przed nieuchronną zagładą. Zadanie nie będzie łatwe, gdyż niegdyś najlepszy przyjaciel stał się jego zaciekłym wrogiem. Leo Blue więzi piękną Eliszę w Gnieździe na Najwyższych Gałęziach i próbuje zmusić ją do ślubu. Na szczęście Tobi będzie mógł liczyć na pomoc Nilsa Amena - założyciela osiedla drwali oraz zawsze mu życzliwą rodzinę Asseldorów.

Kolejna część przygód mieszkańców Drzewa, jak i Traw jest jeszcze bardziej fascynująca od poprzedniej. Nasz bohater dorasta i mierzy się z kolejnymi problemami, a my dostajemy wgląd w przeszłość jego rodziny. Również Elisza - tajemnicza dziewczyna o niezwykłych oczach odsłania przed nami swoje tajemnice. Jej historia okazuje się dość niezwykła, a wszystkie fakty w końcu idealnie się zazębiają. Bardzo podobał mi się ten cały wachlarz postaci, w którym każda odgrywała niezwykle ważną rolę. Znowu mamy tutaj retrospekcje, które pozwalają nam jeszcze bardziej zacieśnić więź z bohaterami. Nie brakuje nagłych i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Są intrygi i manipulacje, a wreszcie honor i męstwo, czyli idealne składniki do przygotowania naprawdę dobrej powieści.

Czy Tobi jest tylko dla dzieci? Zdecydowanie nie. Zadziwiające jak bardzo złożoną powieść udało się skomponować autorowi. Wymagający czytelnicy powinni być usatysfakcjonowani. Szczerze polecam! 

Książkę przeczytałam, dzięki uprzejmości Wydawnictwa:




środa, 18 marca 2015

"Motyl" Lisa Genova

Tytuł: "Motyl"
Autor: Lisa Genova

Liczba stron: 424
Wydawnictwo: Filia
Okładka: miękka

Wymiary: 13,0x20,0

Historia o zatracaniu siebie, bo nie chodzi tu tylko o zapominanie. Alice miała wszystko: kochającego męża, rodzinę, wspaniałą karierę i nie ma tu żadnego logicznego wytłumaczenia, dlaczego zostało to jej zabrane - jednocześnie nagle, jak i po trochu - ot, takie niewinne tortury losu.

Alzheimer - pojęcie abstrakcyjne dla osób, które nie miały nigdy styczności z osobą dotkniętą chorobą. Abstrakcyjne również dla mnie, ale jeśli ktoś potrafi ruszyć wyobraźnią i ma w sobie choć odrobinę empatii na pewno znajdzie chwilę na refleksję nad tym tematem. "Motyl" jest o tyle wyjątkowy, że z tego, co się dowiedziałam jest jedną z niewielu książek napisanych "od środka", czyli z perspektywy osoby chorej.

Miesiąc po miesiącu towarzyszymy Alice i razem z nią tracimy kolejne wspomnienia, zapominamy gdzie w domu znajduje się toaleta, przestajemy rozpoznawać swoich bliskich, aż w końcu nie wiemy nawet jak zakłada się spodnie. Najgorsze jest to, że nasze zdrowe ciało stało się dla nas klatką, a rodzina coraz częściej posuwa się do rzeczy niewybaczalnych: mówi o nas, przy nas, ale nie do nas. Jakbyśmy byli jedynie skorupą, pustą w środku, do której nic nie dociera, lecz my rozumiemy - przez krótki moment, ale jednak.

Smutna to lektura. Uderzyło mnie, że mówi o wstydzie jaki towarzyszy chorobie Alice. Chorzy na raka są bohaterami, ich się wspiera, im się pomaga. Alzheimer jest spisaniem na straty, a jego nieodwracalność jest odarta z wszelkiego heroizmu. Niesamowite jest spojrzenie na całą sytuację z perspektywy głównej bohaterki i to jak próbuje sobie poradzić ze zmianami w swoim życiu. Postawione zostają ważne pytania: kim tak naprawdę jestem - czy tylko sumą swoich wspomnień? Czy "niepamiętanie" czyni mnie kimś gorszym? Jak pozostać sobą?

Autorka przemawia do nas z wielkim wyczuciem, tak że historia Alice staje się dla nas czymś osobistym, prywatnym, a to czyni ją ważną i taka też jest ta książka. Zachęcam Was do doświadczenia tego podczas lektury.

Książka przeczytana w ramach wyzwania:


czwartek, 12 marca 2015

"Tobi. Życie w zawieszeniu" Timothée de Fombelle

Tytuł: "Tobi. Życie w zawieszeniu"
Autor: Timothée de Fombelle

Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Okładka: twarda
Wymiary: 15,5x23,8

TOM I

"Tobi ma dwanaście lat, półtora milimetra wzrostu i mieszka na... drzewie" [Znak Emotikon]

Nie wiem jak Was, ale mnie już to krótkie zdanie niesamowicie zaintrygowało. I tak sobie pomyślałam, że albo to będzie rewelacja, albo totalna klapa. Już po pierwszych kilku stronach odetchnęłam jednak z ulgą i zaczęłam podziwiać wyobraźnię autora. Drzewo na którym żyje Tobi wraz ze swoimi rodzicami jest niczym planeta - podobna naszej Ziemi, bo posiada coś na kształt różnych stref klimatycznych, zawiera w sobie surowce, które można pozyskiwać oraz jest domem dla przeróżnych stworzeń. Istnieje nawet teoria jakoby gdzieś istniały również inne drzewa, na których występuje życie, ale nikt tego jeszcze nie udowodnił. Że już nie wspomnę o swietnie nakreślonym systemie politycznym, w którym żyją nasi bohaterowie. Tak, tak wszystko jest tutaj dokładnie przemyślane.

Tobiego poznajemy podczas ucieczki, a obława jak na jego skromną osobę jest naprawdę imponująca. Początkowo jesteśmy trochę zdezorientowani, a nasza ciekawość z każdą chwilą coraz bardziej rośnie. Idealnie, że jest zaspokajana etapami, gdyż autor raczy nas na przemian szaleńczą akcją i retrospekcjami, które pozwalają lepiej zrozumieć kontekst następujących po sobie zdarzeń. To co mnie osobiście urzekło, to właśnie ta misternie rozciągnięta w czasie historia. Nie jakieś łapu-capu, chwila i po sprawie. Tutaj śledzimy nie tylko dni, ale miesiące i lata, podczas których to fortuna co rusz obraca swoje koło i stawia naszych bohaterów w obliczu niespodziewanych zdarzeń.

Naprawdę jestem pod wrażeniem, bo "Tobi. Życie w zawieszeniu" to nie jest jakaś banalna historyjka dla dzieci. De Fombelle wyszedł poza paletę pastelowych barw i nie szczędził w swej opowieści cierpienia, chłodu oraz mroku, które to nadały zupełnie inny wymiar tej niepozornej książce. Bohaterowie skrojeni są na miarę "dorosłych" powieści, gdy przymrużymy oko na szablonowość niektórych z nich - wiadomo, dobro i zło musi zostać wyraźnie zaznaczone, ale nie brak tu i szarości (chociażby Młynarz i jego żona, którzy nie ustrzegli się zdrady). Są też i uczucia, pierwsza miłość, trudna przyjaźń, nierozerwalna rodzinna więź.

Co tu dużo pleść, biorę się za kontynuację, bo Tobi nie jest już dzieckiem, lecz niczego sobie młodzieńcem, przed którym na pewno stoi niejedno wyzwanie.

 Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa:

 

 

środa, 4 marca 2015

"Chińskie lalki" Lisa See + dygresja

Tytuł: "Chińskie lalki"
Autor: Lisa See
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Świat Książki
Okładka: miękka
Wymiary: 13,5x21,5

Na początek zapowiedziana w tytule posta dygresja, czyli kilka "pooscarowych" słów. Jak już pewnie zdążyliście zauważyć nie zdążyłam z moimi typami aktorów i aktorek. Nieważne. Oscary zostały rozdane i nikogo to już nie będzie interesowało. Odniosę się jedynie do naszego "sukcesu", czyli statuetki dla "Idy". Trochę słabo wyszło, że nie miałam jeszcze do tej pory okazji obejrzeć pozostałych nominowanych w jej kategorii filmów, ale i tak jestem ogromnie zaskoczona, ponieważ nie rozumiem samej nominacji, a co dopiero wygranej. Mnie ten film rozczarował i to pod wieloma względami, ale to tylko tak na marginesie, bo to temat na osobny post, a rzecz dzisiaj ma być zgoła o czym innym.

"Chińskie lalki" to kolejna rewelacyjna książka jednej z moich ulubionych autorek. Saga opowiadająca losy trzech dziewcząt: Ruby, Helen i Grace. Każda z nich jest inna. Każda ma za sobą jakąś niedopowiedzianą historię, jednak w 1938 roku w San Fransisco połączyło je jedno wspólne miejsce - nocny klub Forbidden City. Dziewczęta zostały tancerkami i przyjaciółkami. Jednakże czy przyjacielski trójkąt jest możliwy?

Uwielbiam powieści, których akcja jest rozciągnięta w czasie. Takie, w których wchodzimy w rolę wieloletniego obserwatora. Ponadto bardzo lubię sposób w jaki Pani See opowiada nam swoje historie - wielotorowo i wielowątkowo. Poznajemy te same sytuacje z perspektywy różnych bohaterów, śledzimy ich emocje i motywy podejmowanych działań. Utożsamiamy się z nimi i rozdajemy swoje sympatie, ale to wszystko dynamicznie się zmienia, gdy na jaw wychodzą coraz to nowe fakty. Historia tych trzech dziewczyn jest naprawdę fascynująca i pełna emocji.

Wybaczcie brak polotu i większej wnikliwości. Chciałam po prostu napisać, że książka  jest warta uwagi i z czystym sumieniem mogę ją Wam polecić ;) Chciałam też po prostu dać znać, że nadal gdzieś tam jestem, czytam, staram się pisać i pamiętam o Was ;) 

Miłego dnia!

P.S. Jeśli znacie autorki/autorów piszących w podobnym stylu i podobnym klimacie, co Lisa See, to nie obrażę się o podrzucenie mi kilku nazwisk ;)