wtorek, 26 stycznia 2016

"Warkocze. Przewodnik krok po kroku" Laura i Marie

Tytuł: "Warkocze. Przewodnik krok po kroku"
Autor: Laura Kristine Arnesen, Wivel Marie Moesgaard
Liczba stron: 224
Wydawnictwo: Między Słowami
Okładka: twarda
Wymiary: 16,5x21,4


Książka trochę u mnie przeleżała, bo chwilowo odłożona na półkę została później przykryta innymi i na chwilę zapomniana. Ale jak już ją odkryłam to miałam niezłą zabawę :)

Fryzura nigdy nie była żadnym charakterystycznym elementem mej skromnej chomiczej osoby. Zwykle włosy noszę rozpuszczone proste, ewentualnie związane w koński ogon albo zawinięte na czubku głowy w luźnego koka. Warkocz to już jest dla mnie wyzwanie!

W książce znajdziemy podstawowe sploty, takie jak francuz, czy kłos - to tak dla początkujących oraz przykłady plecionych fryzur wykonanych częstokroć na podstawie tychże podstawowych splotów. Jako ciekawostkę mogę zdradzić, że autorki pokazują nam jak uczesać warkocz, który nosiła główna bohaterka "Igrzysk śmierci". Znajdziemy tu również propozycje fryzur na imprezę oraz jako bonus kilka zdjęć niezwykle fantazyjnych fryzur przeplatanych kwiatami, tudzież wstążkami.

Całość jest solidnie wydana - sztywna oprawa, liczne fotografie w tym ilustrujące jak krok po kroku wykonać dany splot, gruby podobny do kredowego papier oraz duża czcionka sprawiają, że książka jest bardzo przyjemna w odbiorze. Instrukcje są napisane jasno i zrozumiale, więc każdy przy odrobinie chęci powinien pokazany splot wykonać.

Osobiście zaczęłam od ćwiczeń na sobie i szczerze? To wcale nie było takie proste :P Zdecydowanie łatwiej jest uczesać kogoś i w ten sposób ćwiczyć swoje manualne zdolności, do czego Was razem z Laurą i Marie zachęcam ;)

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa:




czwartek, 21 stycznia 2016

"Gwiazd naszych wina" John Green

Tytuł: "Gwiazd naszych wina"
Autor: John Green
Liczba stron: 312
Wydawnictwo: Bukowy Las
Okładka: miękka
Wymiary: 13,5x21,0


Książek coraz więcej, czasu coraz mniej... Udało mi się przeczytać przed obejrzeniem filmu. Trochę się przed tą lekturą broniłam, bo z założenia jest smutna. Nie to, żeby było coś złego w smutku, ale czasami człowiek ma go zbyt blisko siebie na co dzień, by jeszcze chcieć go potęgować przygnębiającą lekturą. Ale jednak. Zdecydowałam się na to i książka obroniła się w kategorii "dedykowana młodzieży". 

Hazel jest chora i to chora na śmierć. Nadzieja na wyzdrowienie jest nikła i pewnie dlatego dziewczyna uczęszcza na spotkania grupy wsparcia. Pewnego dnia poznaje Augustusa, chłopaka chorego na śmierć tak samo jak ona. Coś tych dwoje do siebie przyciąga i nietrudno się domyślić, że ich znajomość przerodzi się w coś więcej.

Tyle było szumu wokół tej książki. Czy słusznie? Pomimo trudnego tematu, jakim jest śmierć i pomimo wieku bohaterów ta książka nie jest aż tak banalna i sztampowa, jak mogłaby być. Autorowi udaje się wywołać nią coś ważnego u czytelnika - ogólnie rozumianą refleksję. Bardzo mi się to podobało. Podobnie jak ironia, zarówno w ustach bohaterów, jak i podyktowana procesem, który umownie nazywamy życiem. I jeszcze ta normalność. Dzięki niej możesz uwierzyć, że ta historia mogła wydarzyć się naprawdę.

Jak już zaczniesz, to czytasz i czytasz. Czasem jakąś łzę uronisz, czasem się uśmiechniesz. I jeśli znajdziesz chwilę, to na pewno nad nią podumasz. Polecam.