piątek, 13 stycznia 2017

"Sucha sierpniowa trawa" Anna Jean Mayhew

Tytuł: "Sucha sierpniowa trawa"
Autor: Anna Jean Mayhew
Liczba stron: 304

Wydawnictwo: Black Publishing
Okładka: miękka



Stany zjednoczone, lata 50-te XX wieku, segregacja rasowa i "Sucha sierpniowa trawa", czyli książka napisana z perspektywy Jubie - trzynastoletniej dziewczynki wychowywanej przez czarnoskórą nianię Mary. Średniozamożna rodzina, jakaś ona, on, czwórka pociech i ich "dziewczyna". I tak wokół nich przez te 300 stron będzie się kręcił Twój świat niczego jeszcze nieświadomy czytelniku.

Mamy tu model rodziny, w którym to mężczyzna jest jego głową, ponieważ nosi spodnie i przynosi do domu wypłatę, ale rolę szyi przejęła służąca, ponieważ matka jest zbyt zajęta chuchaniem na długoschnący lakier na paznokciach i chowaniem się za rondem kapelusza. Dzieci miłości szukają w czarnych ramionach opiekunki i to ona staje się powiernikiem ich sekretów, a także wsparciem w trudnych chwilach dojrzewania. Sytuacja ta jest o tyle mocno zarysowana, że w rodzicielską sielankę wkradła się ponętnie kołysząca biodrami intrygantka zdrada, co skłoniło próżną żonę do wyjazdu. W podróż wyruszyli kolejno odlicz: wspomniana przed chwilą Paula, Stell, Jubie, Puddin, Davie i czuwająca nad wszystkimi niczym dobry duch - serdeczna Mary. A droga ich wiodła na Florydę do wujka Taylora, czyli brata zdradzonej bohaterki.

I pewnie jeszcze nie macie pojęcia co ta podróż ze sobą przyniesie? Otóż radzę Wam przygotujcie się na łzy, te wzruszenia jak i smutku, ale i również te najbardziej słone, czyli podyktowane bezsilnością... Tak płacze się tylko wtedy, gdy dobro jednak nie zwycięża, bo życie takie już czasem jest. Książka w piękny sposób pokazuje to co jest ponad wszelkimi podziałami: miłość, dobro, ciepło, serdeczność... Człowieka w człowieku po prostu. Takiego, który ma serce na dłoni i jest gotowy je oddać drugiemu człowiekowi.

I to, co smuci niewypowiedzianie, że jak pokazuje historia ludzkość o tym czasem zapomina. Książka Mayhew to ukłon w stronę wszystkich dotkniętych nietolerancją i prześladowaniem. Taka przypominajka o tym, co miało miejsce, a zdarzyć się nie powinno. Sięgając po nią w życiu nie spodziewałam się, że wywoła we mnie takie emocje. Odbiór książki jest pogłębiony jeszcze bardziej przez postać narratorki, czyli nierozumiejącego otaczającego go świata dziecka. Jubie cierpi widząc krzywdę jedynej bliskiej jej sercu osoby i na próżno stara się znaleźć odpowiedzi na nasuwające się jej pytania. Jestem pod naprawdę dużym wrażeniem tej powieści i szczerze polecam ją każdemu.


środa, 11 stycznia 2017

"Sekretna zima Jaśminy" Adrianna Trzepiota

Tytuł: "Sekretna zima Jaśminy"
Autor: Adrianna Trzepiota
Liczba stron: 296

Wydawnictwo: Kobiece
Okładka: miękka

Cykl: Zwilczona
Tom: 2

Książka jest kontynuacją powieści "Zwilczona", a z reguły nie biorę się za kontynuację nie znając początku, ale jakoś tak patrząc na okładkę, a później na pogodę za oknem skusiłam się ;)

Jaśmina - piękne imię swoją drogą - otóż Jaśmina jest nauczycielką i pisarką, mieszka na Podlasiu z mężem nadużywającym alkoholu i córeczką Marysią. I trzeba powiedzieć, że w Jaśminy życiu ostatnio nie dzieje się najlepiej. Wdała się w przelotny romans, w wyniku którego zdradziła spędzającego jej sen z powiek męża, a praca w szkole, jak i ta nad nową książką ugrzęzły w martwym punkcie. W ogóle nasza bohaterka się chyba trochę pogubiła, dlatego pewnego dnia nie wytrzymała, zapakowała córkę do auta i pojechała szukać pomocy u wiejskiej szeptuchy. I w tym momencie na pierwszy plan wysuwają się ludowe wierzenia, czary i magiczne mikstury. Czy uda jej się odstraszyć natarczywego kochanka i naprawić relację z mężem? Czy Jaśmina znajdzie spokój i poukłada swoje życie? I co ma z tym wszystkim wspólnego wilk?

Wiem, że ten zarys fabuły nie brzmi jakoś spektakularnie, bo i sama książka nie jest zbyt spektakularna. Motyw zagubionej kobiety w dzisiejszym świecie to bardzo aktualny temat, bo przychodzi taki moment, gdy człowiek zaczyna zdawać sobie sprawę z podjętych przed siebie decyzji, które zweryfikował czas. Jednakże sam temat nie jest receptą na dobrą prozę. Dużo w tej książce duchowości, legend, symboli i chyba trochę momentami za dużo.

Dobrze się to wszystko czyta, ciekawostki przykuwają uwagę - zwłaszcza liczne legendy o wilkach, ale jakoś nie widzę tu żadnej puenty i po skończonej lekturze mam wrażenie, że główna bohaterka jest tak samo pogubiona, jak na jej początku - tylko próbuje to ukryć ciut zbyt kwiecistymi słowami i sama przed sobą ciągle się usprawiedliwia i tłumaczy. Niestety trudno było mi się z nią utożsamić i chociaż książkę czyta się bardzo szybko, to jednak nie jest to pozycja, która zapadnie mi w pamięć ani taka, którą bym komuś szczególnie polecała.

Jedna rzecz, która bardzo mi się podobała, to opisy mazurskiej zimy oraz przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia - muszę przyznać, że podczas lektury bardzo udzielił mi się nakreślony przez autorkę klimat. Na uwagę zasługuje również historia tajemniczego leśniczego Bojana - o wiele ciekawsza moim zdaniem od historii głównej bohaterki i jeśli miałabym wybierać, to chciałabym bardziej szczegółowo poznać właśnie jego losy.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa:


poniedziałek, 9 stycznia 2017

"Świąteczna kafejka" Amanda Prowse

Tytuł: "Świąteczna kafejka"
Autor: Amanda Prowse
Liczba stron: 272

Wydawnictwo: Kobiece
Okładka: miękka

Ot, taka prosta historia o niespełnionej za młodu miłości, z której poczęte zostało dziecko. Samotna matka wyjechała do Australii, gdzie wyszła za mąż i poukładała sobie życie u boku statecznego przedsiębiorcy, któremu towarzyszyła, aż do ostatnich chwil jego życia. I kiedy 53-letnia Bea na nowo została sama ze swoim synem Wyatt'em oddała się całym sercem prowadzeniu małej kawiarni.



Rok po śmierci męża pod jej dach trafia sprawiająca problemy wychowawcze 13-nastoletnia wnuczka Flora, co zbiega się z listem od Alex - kobiety prowadzącej kawiarnię w Edynburgu. Tajemnicza korespondencja okazuje się zaproszeniem do internetowej społeczności właścicieli kafejek, ale i również zaproszeniem do miasta, z którego pochodzi autorka listu. Kobiety nawiązują mailowy kontakt i szybko się zaprzyjaźniają, a wiedziona sentymentem oraz namowami wnuczki Bea postanawia wybrać się w świąteczną podróż na drugi koniec świata. Nie spodziewa się, że odmieni ona jej życie.



Wszystko ładnie pięknie, czyli kolejna lekka lektura na okres świąteczny. Przywodzi mi na myśl trochę powieści Sparksa - przynajmniej jeśli chodzi o ukazaną w niej historię, jednakże nie odznacza się niczym nadzwyczajnym. Język prosty i przystępny, podobnie jak fabuła oraz postaci. Ot, takie trochę babskie czytadło dobre na zimowy wieczór dla zabicia czasu.



Mało tu kawiarni jako takiej, co sugerowałby tytuł, a więcej miłosnej historii, którą autorka momentami przesłodziła. I o ile nie mam nic do lukru na piernikach, o tyle od świątecznego ciasta wymagam troszkę więcej wyrafinowania i wzbogaconego smaku. Niestety tej wyrazistości mi tutaj zabrakło i "Świąteczna kafejka" niczym mnie nie zaskoczyła, ale kto z nas od czasu do czasu nie ma ochoty na pachnącego świętami pierniczka? :)



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa: