środa, 25 czerwca 2014

"Opowieści o przetrwaniu" Paul Dowswell

Tytuł: "Opowieści o przetrwaniu"
Autor: Paul Dowswell
Liczba stron: 144
Wydawnictwo: 
Imbir
Okładka: miękka
Wymiary: 14,0x20,5


Gdy zastanawiałam się nad tym, jaką książkę przeczytać do mojego wyzwania, wybór był spontaniczny. Wpłynął na niego również mój dzisiejszy nastrój, którego do najszczęśliwszych zaliczyć niestety nie mogę. Co czytać, gdy się wszystkiego człowiekowi odechciewa? "Opowieści o przetrwaniu" zdawały się idealną lekturą.

Autor przedstawia nam kilka historii, w których ludzkie życie zawisło na włosku za sprawą jakiejś nieoczekiwanej katastrofy, czy wypadku (jeśli można w ten sposób określić atak rekina). Przybliżona zostaje nam m.in. historia łodzi podwodnej "Squalus" oraz jej załogi desperacko wyczekującej ratunku z dna oceanu, czy też katastrofy największego sterowca świata - Hindenburga, który podchodząc do lądowania stanął w płomieniach. Ciekawymi historiami, które doczekały się kinowych ekranizacji są bunt na statku "Bounty", czy też nieudana misja Apollo 13. Autor przywołuje również pustynną katastrofę lotniczą, którą przeżył znany wszystkim jako autor "Małego Księcia" - Antoine de Saint-Exupery, a także niewiarygodną wręcz wyprawę Królewskiej Ekspedycji Antarktycznej Ernesta Shackletona. Ta ostatnia zrobiła na mnie zdecydowanie największe wrażenie - niesamowita historia grupy ludzi, którzy po dramatycznej walce o przetrwanie wrócili do domu dopiero po 2 latach! 

"Opowieści o przetrwaniu" to jednak tylko taka książka-ciekawostka będąca inspiracją do dalszego zgłębiania poszczególnych tematów. Chcąc np. lepiej poznać historię Pana de Saint-Exupery możemy sięgnąć po jego powieść "Ziemia, planeta ludzi"(co zamierzam uczynić :D), dodatkowo na kanwie wielu przytoczonych tu opowieści powstały filmy dokumentalne i reportaże, także jest w czym wybierać.

Niesamowitym jest z jakich opresji człowiek potrafi wyjść cało. Wielu życie zawdzięcza trzeźwym i logicznym reakcjom, ale też i charyzmatycznym jednostkom - przywódcom, czy w końcu zwykłemu - niezwykłemu szczęściu. Jednak ludzkie życie to istna zagadka. Bo jak to jest, że jednym dane jest przeżyć tak ekstremalne zdarzenia, a inni np. umierają po prostu mdlejąc na ulicy (zawał, wylew). Gdzie tu jakaś logika? Ano nie ma żadnej. Dlatego wniosek nasuwa mi się jeden: trzeba brać z życia garściami, bo nigdy nie wiadomo, która chwila może być ostatnią. I z tą myślą Was zostawię.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:




niedziela, 22 czerwca 2014

"Ostatnia królowa" Christopher W. Gortner

Tytuł: "Ostatnia królowa"
Autor: Christopher W. Gortner
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: 
Książnica
Okładka: miękka
Wymiary: 15,5x23,0


"Znakomita powieść C.W.Gortnera przywołuje do życia Joannę Kastylijską, trzecie dziecko hiszpańskiej pary królewskiej Izabeli i Ferdynanda. Urodzona w czasach burzliwych walk o zjednoczenie i umocnienie ich królestwa, Joanna w wieku szesnastu lat zostaje poślubiona Filipowi, spadkobiercy cesarstwa Habsburgów. Szczęśliwe małżeństwo nieoczekiwanie dopada tragedia, która czyni Joannę spadkobierczynią hiszpańskiego tronu. Rozpoczyna się walka o władzę, która angażuje najważniejsze monarchie Europy. 
Gortner zabiera czytelnika w podróż od mrocznego majestatu hiszpańskiego dworu, do pełnych przepychu śmiertelnie niebezpiecznych dworów Flandrii, Francji i Anglii." [Książnica]

Od kiedy tylko sięgam pamięcią, a chociaż można nazwać ją wybiórcza, to czasem bywa nad wyraz dobra, uwielbiałam filmy kostiumowe. Nieodmiennie fascynowało mnie to, jak ludzie żyli kilka wieków temu. Przedmiotem mej atencji było dosłownie wszystko -od przywdziewanych przez nich strojów po toczone bitwy. Czasem nawet miałam wrażenie, że przyszłam na świat nie w tej epoce, co powinnam - chociaż z perspektywy czasu myśląc racjonalnie były to tylko mrzonki mego nad wyraz romantycznego niegdyś umysłu. Bo nie oszukujmy się, ale wcale nie żyłoby mi się wtedy lepiej. Gdzie "wtedy" należy definiować jako bliżej nieokreśloną przeszłość rozciągającą się od czasów starożytnych po obecne. Nie zaprzeczę jednak, że do tej pory wszystko to, co przeminęło porusza mą duszę stokroć bardziej, niż to, co ma dopiero nadejść.

Stąd też przez moje ręce od czasu do czasu przewijać się będą takie powieści jak "Ostatnia królowa", w której to Gortner moim zdaniem przebił Phillipę Gregory (tak, wiem że czytałam dopiero jedną jej powieść, ale lepszy jest chociażby tak skromny punkt odniesienia, aniżeli żaden :P). Pierwsze, co mi się nasunęło po lekturze: "kurka, ale byłby z tego świetny film!" - tak barwną dostajemy tu historię. Przede wszystkim nie sposób nie polubić głównej bohaterki, której rzekome i szeroko opisywane przez kronikarzy szaleństwo zostało nam przedstawione z zupełnie innej perspektywy. Mamy tu kobietę niezwykle silną, ale osaczoną ze wszech stron przez osoby, których drugim "ja" były spiski, knowania i manipulacje. Joanna była trochę jak zwierzę w potrzasku, które oszołomione i ranne miota się na wszystkie strony. Patrząc z boku łatwo orzec o jego szaleństwie i niepoczytalności, ale zagłębiając się w to, co dzieje się w jego umyśle i doświadczając tych wszystkich silnych emocji nietrudno samem złapać się na objawach szaleństwa. I tym właśnie urzekła mnie ta książka - psychologią postaci i emocjami, które potrafiła wzbudzić. Już nie wspomnę o samym historycznym klimacie i osnowie powieści, które po prostu nie mogły nie trafić w mój gust.

Nie będzie przesadą, gdy powiem, że w Gortnerze się po prostu zakochałam, dlatego też czuję się zobowiązana do poczynienia pewnych wyjaśnień. Jak już zapewne zauważyliście uciekłam się do swojej starej sztuczki, a mianowicie wstawienia opisu wydawcy. Przyznaję się bez bicia - znowu piszę recenzję długo po tym, jak książkę faktycznie przeczytałam, w związku z czym nie chciałam niczego przekręcić i wypisywać głupot. Zwłaszcza, że historia może się poszczycić wielością zarówno bohaterów, jak i zdarzeń, co z kolei implikuje zwiększoną możliwość jakiejś nieoczekiwanej wpadki - o co przy mojej wybiórczej pamięci nie trudno ;)

No tak, miał być tekst przede wszystkim o książce, a wyszło jak wyszło :P Dobra wiadomość jest jednak taka, że Chomik is BACK, bo zrobił sesji "baju baju" i będzie Was częściej raczył swoimi tekstami ;)

Na koniec pytanie do Was: czy możecie mi polecić jakichś autorów piszących w stylu Gregory i Gortnera? Mam na półce już Cherezińską i obecnie czytam Stachniak, znam Folletta. Ktoś jeszcze godny uwagi przychodzi Wam do głowy?


środa, 11 czerwca 2014

poniedziałek, 9 czerwca 2014

(Stos)owny dzień na notkę ;)

Moi drodzy (nie)liczni czytelnicy. Za oknem piękne i upalne lato topi wszelkie chomicze smutki i skądinąd twórczo mnie nastraja. Uwielbiam taką pogodę i nawet letnie burze mi nie straszne, a trzeba Wam wiedzieć, że pogrzmiało sobie trochę dzisiaj w Poznaniu. Na szczęście krótko i obecnie na niebie znów króluje słońce. 




I wszystko byłoby idealnie, gdyby nie pewna złośliwa Pani, która nie pozwala mi się cieszyć moją ulubioną aurą. Mowa oczywiście o Jej Szarej Eminencji Studenckiego Jestestw, znanej powszechnie jako SESJA. Ta niepozorna kobiecina potrafi wzbudzić strach nawet w najmężniejszych sercach, bo niejedną Bogu ducha winną duszę skazuje w regularnych odstępach czasu na niewymowne cierpienia.

O jej bezlitosnym usposobieniu, niech poświadczy fakt, że nie przepuści nawet tak niewinnemu stworzeniu, jakim jest chomik. Jednakże jak na rasowego gryzonia przystało, walczę do utraty tchu i z utęsknieniem wyczekuję chwili, gdy odzyskam swobodę doboru lektur ;)

Tymczasem przy życiu utrzymują mnie takie oto stosy:



Zdaję sobie sprawę, że pewne tytuły mogą być nie do końca dobrze widoczne na tym zdjęciu, dlatego poniżej zrobiłam ich krótki spis:

Od lewej, od góry:
1. "Zapora" Henning Mankell - zakupowe szaleństwo w fabryce.pl ;)
2. "Dzwony" Richard Harvell - jak powyżej
3. "Gwiazd naszych wina" John Green - mój ostatni zakup z Bonito.pl, zanim bezczelnie zlikwidowano możliwość odbioru osobistego w Poznaniu :(
4. "Gady" Mirosław Sokołowski - pożyczka, która przeszła już przez tyle rąk, że każda przerzucana strona przyprawiała mnie w dwójnasób o szybsze bicie serca i bez taśmy klejącej niestety się nie obyło... Ale było warto, gdyż książka okazała się absolutnie genialna - recenzja wkrótce.
5. "Kłopoty to męska specjalność" Charles Bukowski - moja pierwsza styczność z tym autorem, również pożyczka
6. "Lala" Jacek Dehnel - jak powyżej
7. "Co się wydarzyło w Madison Country" Robert James Waller - oglądałam film o tym samym tytule, niedługo przyjdzie pora na lekturę, pożyczka
8. "A lasy wiecznie śpiewają" Trygve Gulbranssen - nie mogłam się opanować, żeby jej nie pożyczyć, gdy ujrzałam ją na półce babci mojego chłopaka ;)
9. "Zagubione niebo" Katarzyna Grochola - prezent z okazji Absolutorium od przyszłej teściowej ;)
10. "Najdłuższa podróż" Nicholas Sparks - jak powyżej ;)

Prawa strona od góry:
1. "W drodze" Jack Kreouac - dalsza część zakupowego szaleństwa w fabryka.pl
2. "Zło" Jag Guillou - jak powyżej, widziałam film na jej podstawie, jestem ciekawa lektury
3. "Motyl" Lisa Genova - po tylu rewelacyjnych recenzjach po prostu musiałam ją sobie kupić! :D
4. "Smętarz zwierzaków" Stephen King - podarunek od cioci, która zdecydowała mi się tę książkę sprezentować po tym, jak przeczytała na moim blogu, że bardzo chciałabym ją mieć w swojej biblioteczce ;)
5. "Wieczna księżniczka" Philippa Gregory - owoc polowania na gumtree ;)
6. "Katarzyna Wielka. Gra o władzę" Ewa Stachniak - wypożyczona z biblioteki
7. "Kacper Niewypał. Co?dziennik pomyłek" Stephan Pastis - kontynuacja "O!błędnych notatek", egzeplarz recenzencki od Wydawnictwa Znak ;)
8. "Milo. Odklejone Po(d)pisy" Alan Silberberg - jak powyżej
9. "Pepe i spółka"Jean-Philippe Arrou-Vignod - jak powyżej

Niniejszym za wszystkie podarunki dziękuję i oświadczam, że jak na te stosy patrzę, to ślinka cieknie mi tak samo, jak tuż przed spałaszowaniem góry lodów ze świeżymi truskawkami^^

Coś Wam się z tej sterty jakoś szczególnie podoba? Coś polecacie/odradzacie?
Czekam na Wasze komentarze i zmykam się uczyć ;)

środa, 4 czerwca 2014

"Dziecię Boże" Cormac McCarthy

Tytuł: "Dziecię Boże"
Autor: Cormac McCarthy
Liczba stron: 224
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Okładka: miękka
Wymiary: 12,5x20,0


"Prowadziła go zła gwiazda… Stał na rozstaju dróg, poza społeczeństwem, ponad prawem, ponad moralnością. Niekochany, niechciany. Mordował, przekroczył próg zła, odkrył w sobie bestię. Lester Ballard w peruce z wyschłego skalpu ludzkiego, ubrany w bieliznę należącą do swych ofiar. Lester Ballard, „dziecię boże, stworzone na wzór i podobieństwo twoje”. Powieść dla osób o mocnych nerwach. Tylko dla dorosłych." 

Długo nie mogłam się zebrać w sobie, żeby napisać coś o tej książce, a to z tego względu, że naprawdę napawała mnie obrzydzeniem. Lester Ballard - owo tytułowe "Dziecię Boże" to chyba najbardziej spaczony i zdegenerowany bohater literacki z jakim kiedykolwiek przyszło mi się spotkać. Chociaż przychodzi mi jeszcze do głowy bohater "Lolity" Nabokova, ale to jednak trochę inna kategoria. Tutaj mamy do czynienia z mordercą i to takim, który naprawdę bije na głowę wszystkich, których do tej pory znałam. Wiem, powtarzam się, ale to dla mnie naprawdę coś nowego.

Książka jest niewielka objętościowo i zawiera krótkie rozdziały przez co przyswaja się ją szybko. Ta lekkość czytania jednak wyraźnie kontrastuje z jej treścią, która co tu dużo mówić, momentami była dla mnie niestrawna. Wszystkie okropności i dewiacje autor przedstawia nam z wręcz sterylną obojętnością ze strony głównego bohatera. Przynajmniej ja to tak odebrałam. Zupełnie jakby wszystkie emocje zostawił szeryfowi i mieszkańcom miasteczka, którzy jako jedyni zdają się posiadać jakąś wewnętrzną moralność i poczucie sprawiedliwości. Trzeba autorowi oddać, że taki zabieg nie może nie wzbudzić w czytelniku różnorakich uczuć i emocji. Mnie na przykład bulwersował i zniesmaczał. Jeśli taki był cel tej powieści, to został osiągnięty z nawiązką...

Cormaca poznałam już w jego dość znanej powieści pt. "Droga", gdzie miał coś do powiedzenia i zrobił to w naprawdę niebanalny i intrygujący sposób. Jak na jej tle wypada dla mnie "Dziecię Boże"? Ano jak dziecko przy dorosłym. Nie mogę jednak powiedzieć, żeby to była książka zła, przesiąknięta złem - owszem, ale zła w czytelniczym rozumieniu tego słowa - nie. I tutaj pojawia się problem w ocenie takiego dzieła, bo skoro niestrawne, to po co jadłam i to w całości? Co takiego tam dla siebie (o zgrozo!) znalazłam? Bo skoro czytałam, to musiało być tam coś, co przyciągnęło moją uwagę. Przede wszystkim była to chęć poznania końcowych losów głównego bohatera i to precyzyjnie ukierunkowana jako łaknienie pewnej moralnej oceny jego zachowań, oczekiwanie zadośćuczynienia ofiarom, dokonania sprawiedliwego osądu na oprawcy, a co za tym idzie wymierzenia kary za grzechy.

Oczywiście nie zdradzę Wam, czy moim oczekiwaniom stało się zadość. O książce powiem tylko tyle, że na pewno była dla mnie ciekawym doświadczeniem, ale takim, do którego nie chce się już raczej wracać.

wtorek, 3 czerwca 2014

Wyzwanie od A do Z -> podsumowanie maja i czerwiec z literką "S" oraz "Ś"

Też Wam ten maj jakoś tak umknął? Niczym mrugnięcie oka i mamy już czerwiec.



Spójrzmy jak prezentuje się podsumowanie Wyzwania od A do Z, a może raczej spuśćmy na nie zasłonę milczenia... :P

Wyzwanie w maju ukończyło 5 osób (to chyba tak dla równowagi za poprzedni miesiąc :P)
Dziękuję Wam kochane za wytrwałość ;)

Aga CM:
"Rocznica śmierci" Dariusz Foks w "2008. Antologia współczesnych polskich opowiadań - Polska" + (ale Aga, możesz się wypowiedzieć, co do tego konkretnego opowiadania ;)

aleksandra_czyta:
"Rycerz Boskiego Wiatru" Barbara Williams -

Evik:
"Rudzielec" Renata Opala +

Marianna K:
"Rycerz Siedmiu Królestw" George R. R. Martin 8/10

monweg:
"Rzeka tajemnic" Dennis Lehane +


Ja niestety nie zaprzyjaźniłam się z literką "R", ale mam nadzieję, że już z "S" i "Ś" pójdzie mi, a Wam to już na pewno, zdecydowanie lepiej ;)

Jak zwykle podaję kilka propozycji książkowych na czerwiec.

Na literkę "S":
1. "Służące" Kathryn Stockett
2. "Samotność w sieci" J.L. Wiśniewski
3. "Stary człowiek i morze" Ernest Hemingwey
4. "Samotność bogów" Dorota Terakowska
5. "Samotność liczb pierwszych"Paolo Giordano
6. "Samasara. Na drogach, których nie ma" Tomek Michniewicz
7. "Samolubny gen" Richard Dawkins
8. "Samotni" Håkan Nesser
9. "Same ostrze" Joe Abercrombie
10. "Samolot bez niej" Michel Bussi

Na literkę "Ś" lub z "Ś" w tytule:
1. "Światła pochylenie" Laura Withcomb
2. "W 80 dni dookoła świata" Juliusz Verne
3. "Rozmowy o śmierci i umieraniu" Elisabeth Kübler-Ross
4. "Co to za coś" Dave Eggers
5. "Świat Zofii" Jostein Gaarder
6. "Sto lat samotności" Gabriel Garcia Marquez
7. "Świat według Garpa" John Irving
8. "Świat bez końca" Ken Follett
9. "Busem przez świat. Wyprawa pierwsza" Karol Lewandowski
10. "Pieśni stworzenia" Bruce Chatwin

propozycje od Evik:
1. Scarlett. (Przeminęło z wiatrem - kontynuacja) - Ripley Alexandra
2. Serce - Amicis Edmund de
3. Sprężyna - Musierowicz Małgorzata
4. Szósta klepka - Musierowicz małgorzata
5. Siostrzeniec czarodzieja - Lewis Clive Staples
6. Słoneczko - Buyno-Arctowa Maria
7. Slumdog. Milioner z ulicy - Swarup Vikas
8. Spalona żywcem - Souad 
9. Sprzedane - Mahmoody Betty, Muhsen Zana
10.Szaleństwa panny Ewy - Makuszyński Kornel
11. Świadectwo prawdy - Picoult Jodi


propozycje od monweg:
1) Skrzypce - Anne Rice
2) Sługa kości - Anne Rice
3) Samotność w sieci - J.L. Wiśniewski
4) Smażone zielone pomidory - Fannie Flagg

Linki do czerwcowych recenzji wklejajcie pod tym postem podając tytuł i autora książki - pomoże mi to w robieniu podsumowania ;)

Powodzenia!