niedziela, 12 lipca 2020

"Ginekolodzy. Tajemnice gabinetów" Iza Komendołowicz


Tytuł:  "Ginekolodzy. Tajemnice gabinetów"
Autor: Iza Komendołowicz
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: W.A.B.
Chomikometr: 6/10

Książka - ciekawostka. Reportaż w formie wywiadu z lekarzami o codziennej pracy ginekologów i niecodziennych przypadkach, ludzkich historiach i niejednokrotnie dramatach. Moją pierwszą myślą po jej przeczytaniu było, że nie jest dla kobiet, które jeszcze nie rodziły albo aktualnie są w ciąży, bo może im napędzić stracha. Jak człowiek pomyśli sobie o tym, ile rzeczy może pójść nie tak, to o gęsią skórkę i bezsenne noce nie jest wcale trudno. Autentycznie momentami byłam przerażona. Ale z drugiej strony książka pokazuje nam również jak bardzo powinniśmy doceniać zdrowie.

Dlatego tak ważne jest, żeby się badać!

Niektóre zagadnienia omówione szczegółowo, niektóre po macoszemu, więc jest to pozycja dość nierówna, aczkolwiek uważam, że bardzo interesująca i warto ją przeczytać.

wtorek, 7 lipca 2020

"A ja żem jej powiedziała..." Katarzyna Nosowska


Tytuł:  "A ja żem jej powiedziała..."
Autor: Katarzyna Nosowska
Liczba stron: 208
Wydawnictwo: Wielka Litera
Chomikometr: 8/10

A ja żem jej powiedziała... Kaśka dziękuję Ci za tę książkę! Tak z całego serducha i ściskam Cię mocno. Zawsze podziwiałam Cię na scenie jako artystkę i jako osobę. Skromną i nieskażoną komercją, czy chwilowymi modami. Taką prosto z serca naturalną. I tak, jak nie jestem wielką fanką audiobooków (typ wzrokowca), tak tym razem jestem absolutnie zachwycona! Myślisz sobie: "ok, posłucham co tam Nosowska napisała", a tymczasem lądujesz na kawie u Kaśki, gdzie na przemian masz łzy w oczach i wybuchasz śmiechem.

W tej książce przypominasz mi trochę moją ukochaną mamę, która odeszła kilka lat temu. Można z nią było zawsze na każdy temat porozmawiać i chociaż człowiek nigdy nie dostawał konkretnej odpowiedzi, czy złotej rady, to nagle problemy nie były mu już takie straszne. Tylko u Ciebie jest trochę bardziej poetycko, bo potrafisz myśli pięknie ubrać w słowa.

To chyba jest ta słynna "mądrość życiowa" - nieuchwytna dla młodych, bo na przyjaciół wybiera tylko tych doświadczonych przez los. Pokrzepiająca w ustach starszych (nie mylić ze starymi). Potrafi drugą osobę uspokoić i zwrócić uwagę na to, co jest, a co nie jest ważne. Pokazuje, że wszyscy jesteśmy ludźmi i że Twój ból jest taki sam jak i mój, bo nie ma monopolu na szczęście, ani na cierpienie.

Tak przyjemnie mi się słuchało, że aż mam ochotę na powtórkę :)

czwartek, 2 lipca 2020

"Poznam sympatycznego Boga" Eric Weiner



Tytuł:  "Poznam sympatycznego Boga"
Autor: Eric Weiner
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Carta Blanca
Chomikometr: 6/10

To lecimy z tymi swobodnymi refleksjami :)

Ta książka przeleżała na mojej półce kilka lat, jeszcze zanim zaczęłam kwestionować istotę Najwyższego. Byłam jej jak widać umiarkowanie ciekawa, ale w końcu przyszedł ten czas, gdy spojrzałam na moje półki i powiedziałam "teraz Twoja kolej!".

Cieszę się, że autor jest innego wyznania, niż ja, ponieważ dzięki temu miałam okazję zapoznać się z jego odczuciami dot. wiary katolickiej z zupełnie innej perspektywy.
Eric Weiner na poszukiwanie sympatycznego Boga wybrał się po nagłej wizycie w szpitalu, którą nieomal przypłacił życiem. Postanowił ruszyć w podróż i zgłębić tajniki różnych religii. W kręgu jego zainteresowań znalazły się m.in. sufizm, katolicyzm w wydaniu franciszkańskim, buddyzm, ale również i bytujące sobie na zupełnie innym biegunie: szamanizm, realianizm, czy neopoganizm.

Każda religia to dla autora podróż - czasem na koniec świata. Szkoda tylko, że zazwyczaj tylko na kilka dni. W wątpliwość bowiem można poddać, czy w tak krótkim czasie można poznać istotę religii, zwłaszcza tych budowanych przez tysiące lat. Tak, zarzucam tej książce zbytnią powierzchowność. Czuć również zagubienie autora, ale to akurat odczytuję na plus. Jest ludzki, nie wchodzi w rolę eksperta - przekazuje nam wszystko tak, jak widzi i czuje. Często wielu aspektów danej wiary nie rozumie i dzieli się tym z nami.
Książka wzbudziła we mnie refleksję jak silnie oddziałuje na nas wiara, w której zostaliśmy wychowani. W jak dużym stopniu determinuje ona to jak postrzegamy świat i Boga. Jak trudno uwolnić nam się od jego obrazu, który został nam zaszczepiony w dzieciństwie. Czułam w kościach, że autor również się od niego nie uwolnił. Historia zatoczyła oko, gdy w końcu uznał swoje żydowskie pochodzenie i zabrał nas razem ze sobą w podróż do Ziemi Świętej. I mimo, że bardzo obawiał się tej wizyty, można powiedzieć, że znalazł w niej pewne ukojenie.

Skoro już poruszyłam temat religii katolickiej - franciszkanie w oczach autora, którzy dumnie zaprezentowali mi swoje amerykańskie oblicze wydali mi się dość zabawni i... bardzo sympatyczni :) Na kartach książki Weinera godnie reprezentowali oblicze wyznawanej przez siebie religii. Poczułam tylko lekkie rozczarowanie, gdy autor rozpatrzył swoją przygodę w kategorii: religia katolicka nie jest dla mnie, ponieważ nie mógłbym być zakonnikiem. Dlatego z dużą rezerwą przyjmowałam każdą jego kolejną przygodę pełną wiary.

Książkę polecam jako ciekawostkę.
Nie jest to jednak tytuł, który mnie zachwycił.
 



wtorek, 30 czerwca 2020

Sentymentalnie o "Kronice Chomika"

Macie czasem poczucie takiej presji: najlepiej albo wcale? "Jak już coś publikujesz w sieci to niech to będzie the best of the best!" - szyderczo szepcze jakiś cichutki głosik w mojej głowie. A przecież kiedyś to był po prostu fun i czysta radość, że mogę się z kimś podzielić tym, co mi w duszy gra po lekturze. To stawianie sobie wysoko poprzeczki przyszło później i bezskutecznie staram się mu znaleźć jakieś racjonalne wytłumaczenie.

Z czasem, a raczej jego brakiem, było mi coraz trudniej: czytać, pisać, publikować. Zabawne, że wiele książek, które przeczytałam i uznałam za świetne i wyjątkowe, nigdy nie doczekały się tutaj recenzji. Przecież nie mogłam się łudzić, że napiszę o nich coś, czego nikt inny nie napisał. Albo że będę potrafiła oddać im odpowiedni hołd, znaleźć właściwe słowa. Na pewno nie. Dlatego rezygnowałam.

Ale czy na pewno za każdym razem trzeba odkrywać Amerykę? Wspinać się na wyżyny polotu? Może wystarczy kilka swobodnych refleksji na temat kartek papieru i farby drukarskiej? Bo przecież tak to się wszystko zaczęło.

Sprawdziłam - mój pierwszy post na "Kronice Chomika" wrzuciłam ponad 8 lat temu -> klik dla zainteresowanych.

I jak sobie o tym pomyślę, to jestem dumna, że ten blog wciąż tu jest. Stał się dla mnie takim książkowo-filmowym pamiętnikiem, do którego czasem lubię wracać. Jest pasją, która mimo wszystko przetrwała upływ czasu i przypomina mi o moich młodzieńczych ideałach. Na pewno chcę ją kontynuować.

Takie tam chomicze pitu pitu.