czwartek, 20 kwietnia 2017

"Ostatni ślad" Charlotte Link

Tytuł: "Ostatni ślad"
Autor: Charlotte Link
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Filia
Okładka: miękka


Nie wiem co mnie podkusiło, żeby przeczytać dwa kryminały pod rząd. ("Ostatni ślad" przeczytałam zaraz po "Ekspozycji" Remigiusza Mroza.) Ten gatunek chyba nie jest tak do końca dla mnie. O Charlotte Link słyszałam wiele dobrego i po przeczytaniu "Ostatniego śladu" jestem troszkę zawiedziona.


Fabuła osnuta jest na tajemniczym zaginięciu Elaine Dawson, która nigdy nie dotarła na wesele swojej przyjaciółki w Gibraltarze. Głównym podejrzanym w tej sprawie staje się mężczyzna, który zaproponował dziewczynie nocleg, gdy z powodu mgły odwołano wszystkie loty z Londynu i nieszczęsna utknęła na lotnisku. Marc Reeve (notabene wzięty adwokat) stanowczo zaprzecza, jakoby miał coś wspólnego z zaginięciem Elaine. Zagadka pozostaje nierozwiązana przez kolejne 5 lat. Wszystko zmienia się, gdy Rosanna Hamilton na zlecenie swojego byłego pracodawcy przylatuje do Londynu, by napisać serię artykułów o zaginionych osobach, a tak naprawdę dowiedzieć się, dlaczego przyjaciółka nie zjawiła się na jej ślubie.

Autorka sprytnie skonstruowała fabułę i potrafi wodzić czytelnika za nos, bo gdy już wydaje się, że sprawa jest jasna, nagle następuje zwrot akcji i wypływają nowe fakty, które wszystko zmieniają. To na plus. Minusem są sami bohaterowie i ich prywatne życie - czytanie o nim to najnudniejsze fragmenty książki. Jestem również na nie, jeśli chodzi o wątek romansowy oraz model wszechwiedzącego i żadnego zemsty bandyty. Nie wiem, czy sięgnę jeszcze po Panią Link.

I to by było na tyle. Dzisiaj postanowiłam być lakoniczna, a "pomogło" mi w tym przeziębienie zaprzyjaźnione z bólem głowy, kaszlem i nieziemskim katarem... Buuu :(



piątek, 14 kwietnia 2017

"13 powodów" Jay Asher

Tytuł: "13 powodów"
Autor: Jay Asher
Liczba stron: 272
Wydawnictwo: Rebis
Okładka: miękka







Jakiś czas temu, zupełnym przypadkiem natknęłam się na taki oto zwiastun:


Na początku byłam zaintrygowana samym serialem i postanowiłam wciągnąć go na listę z kategorii "must see", ale po chwili naszła mnie refleksja, czy może jednak wcześniej nie sięgnąć po książkę? W końcu uległam i zabrałam się za czytanie. Niestety obawiam się, że to był błąd...

Hannah Baker - to nazwisko jest na ustach wszystkich. Dziewczyna pewnego dnia nie pojawiła się w szkole i gdy nikt nawet nie zdążył jeszcze pokusić się o jakieś niepokojące myśli, liceum obiegła wiadomość o jej samobójstwie. (Przynajmniej tak to sobie wyobrażam, bo w książce nie jest to wyraźnie powiedziane, ale o tym za chwilę.)

Zacznijmy jednak może od tego jak zaczyna się ta powieść i poznajmy jej głównego bohatera, którym jest Clay Jensen. Mniej więcej 2 tygodnie po tragicznej śmierci jego koleżanki ze szkoły chłopak otrzymuje tajemniczą przesyłkę. W kartonie po butach znajduje się trzynaście kaset magnetofonowych nagranych przez Hannah, a na nich trzynaście powodów, dla których dziewczyna targnęła się na swoje życie. 

Akcja powieści rozgrywa się właściwie w ciągu doby i jest podróżą, którą odbywa Clay ze słuchawkami na uszach wiedziony głosem Hannah.

Tyle o fabule, co by nie zdradzić zbyt wiele.

Niestety nie udało mi się uniknąć rozczarowania. Wiem, że książka jest pisana dla młodzieży, ale niestety sprawia też wrażenie jakby była właśnie przez któregoś z jej przedstawicieli napisana. Jest niedopracowana. Brakuje mi jakiejś głębszej psychologii postaci, którą wręcz wymusza poruszany w niej temat. Nie znajdziemy też tutaj praktycznie żadnego wyraźnie zarysowanego tła. Jest taką opowieścią trochę wyrwaną z kontekstu, jakby nie miała wstępu ani zakończenia. O bohaterach nie wiemy prawie nic i nie jesteśmy w stanie ich poznać ani tym bardziej zrozumieć motywów ich działań. Szkoda, bo sam pomysł miał w sobie naprawdę duży potencjał.

Nie wiem, czy taki był zamierzony cel, ale opowieść Hannah można odczytywać jako próbę odegrania się na swoich szkolnych kolegach i koleżankach oraz zrzucenia na nich winy za całe zło tego świata, z którym dziewczyna nie mogła albo nie chciała sobie poradzić. Nie przekonują mnie motywy, dla których podjęła taką, a nie inną decyzję, ponieważ patrząc na jej postać przez pryzmat nagrań nie widzę wcale osoby słabej ani też wzbudzającej sympatię, ale to już inna kwestia. Zastanawia mnie również gdzie w tej opowieści są dorośli (głównie mam na myśli rodziców) i dlaczego zostali praktycznie CAŁKOWICIE pominięci?

Strasznie dużo niedociągnięć ma ta książka i trochę osłabiła mój początkowy entuzjazm jeśli chodzi o serial, aczkolwiek może w wersji filmowej jest większa nadzieja? Liczę na to, że ukazane zostało tam to, co pominięto w książce albo może scenarzyści dodali od siebie coś, co uczyni tę historię bardziej sensowną.

A co wy sądzicie? Czytaliście lub oglądaliście?

niedziela, 26 marca 2017

"Ekspozycja" Remigiusz Mróz

Tytuł: "Ekspozycja"
Autor: Remigiusz Mróz
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Filia
Okładka: miękka

Remigiusz Mróz to ostatnio dość głośne nazwisko w świecie polskich kryminałów. Naprawdę zadziwia mnie ile ten chłopak (w końcu tylko 2 lata starszy ode mnie, a ja nadal czuję się młodo :D) napisał i wydał książek i to w tak krótkim czasie! Sama dowiedziałam się o nim przypadkiem, a do sięgnięcia po "Ekspozycję" zachęcił mnie znajomy, który dostał kiedyś książkę w prezencie i po jej przeczytaniu od razu pobiegł do księgarni po kolejne części cyklu.

"Ekspozycja" to pierwsza część trylogii, której bohaterem jest komisarz Wiktor Forst - tradycyjnie jak na tego typu postać przystało jest samotny, ekscentryczny i w przeszłości nie stronił od napojów wyskokowych. Obecnie walczy z nałogiem tytoniowym, a w wolnych chwilach uwodzi córki wysoko postawionych urzędników państwowych. Ale skończmy już z tymi żartami, bo ofierze, która wisi przybita do krzyża na Giewoncie na pewno nie jest do śmiechu. Jak widzicie zbrodnia pojawia się szybko, a do tego jest bardzo medialna, dlatego nie może w naszej historii zabraknąć dziennikarzy. Na pierwszy plan wybija się znana reporterka i prezenterka telewizyjna - Olga Szrebska. I można przyjąć, że podróż naszych bohaterów zaczyna się już w momencie ich spotkania pod Giewontem, kiedy to Wiktor pomimo wyraźnego zakazu przełożonego palnął coś, czego mówić nie powinien, a co usłyszała cała Polska i lawina ruszyła. W konsekwencji został zawieszony i jego przyszłość zaczęła jawić się w czarnych barwach. Na szczęście pojawiło się światełko w tunelu w postaci zaintrygowanej tajemniczym morderstwem Olgi. Dziennikarka postanowiła pomóc naszemu czarującemu stróżowi prawa, więc wsiedli w jej wiekową "Astrunię" i ruszyli w siną dal, ścigani przez polskie służby mundurowe.

Aaa, zapomniałam o jeszcze jednym, dość istotnym fakcie. Ofiara miała w ustach monetę i to nie byle jaką, bo bardzo starą - sięgającą swym rodowodem, aż do czasów starożytnych. Czyżby była ona kluczem do rozwikłania zagadkowego morderstwa na Giewoncie?

Książkę czyta się szybko i z zainteresowaniem, ale nie jest ona wolna od "olaboga" scen. Co mnie raziło najbardziej, to "nieśmiertelność" głównego bohatera, bo to ile razy obrywa on po gębie i pada nieprzytomny na tych niespełna 500 stronach jest dla mnie wręcz niepojęte. Zwłaszcza, że po chwili wychodzi z tych wszystkich opresji bez najmniejszego szwanku. Znajomy powiedział mi, że się czepiam i to tak, jakbym chciała uśmiercić Jamesa Bonda :P, ale jednak trochę czepialska muszę być, bo moim zdaniem autor za bardzo momentami w tej kwestii "popłynął".

Jednakże poza kilkoma innymi absurdami (nie będę zdradzała szczegółów, bo nie chcę spojlerować) książkę uważam za naprawdę udaną i interesującą. Osobiście nie oczekuję od kryminału żadnych literackich wyżyn, bardziej stawiam na rozrywkę, którą "Ekspozycja" mi niewątpliwie zapewniła. Daję również duży plus za zakończenie, które zachęca by sięgnąć po kolejną część cyklu, także Remigiuszu jeszcze do Ciebie wrócę! :)


piątek, 13 stycznia 2017

"Sucha sierpniowa trawa" Anna Jean Mayhew

Tytuł: "Sucha sierpniowa trawa"
Autor: Anna Jean Mayhew
Liczba stron: 304

Wydawnictwo: Black Publishing
Okładka: miękka



Stany zjednoczone, lata 50-te XX wieku, segregacja rasowa i "Sucha sierpniowa trawa", czyli książka napisana z perspektywy Jubie - trzynastoletniej dziewczynki wychowywanej przez czarnoskórą nianię Mary. Średniozamożna rodzina, jakaś ona, on, czwórka pociech i ich "dziewczyna". I tak wokół nich przez te 300 stron będzie się kręcił Twój świat niczego jeszcze nieświadomy czytelniku.

Mamy tu model rodziny, w którym to mężczyzna jest jego głową, ponieważ nosi spodnie i przynosi do domu wypłatę, ale rolę szyi przejęła służąca, ponieważ matka jest zbyt zajęta chuchaniem na długoschnący lakier na paznokciach i chowaniem się za rondem kapelusza. Dzieci miłości szukają w czarnych ramionach opiekunki i to ona staje się powiernikiem ich sekretów, a także wsparciem w trudnych chwilach dojrzewania. Sytuacja ta jest o tyle mocno zarysowana, że w rodzicielską sielankę wkradła się ponętnie kołysząca biodrami intrygantka zdrada, co skłoniło próżną żonę do wyjazdu. W podróż wyruszyli kolejno odlicz: wspomniana przed chwilą Paula, Stell, Jubie, Puddin, Davie i czuwająca nad wszystkimi niczym dobry duch - serdeczna Mary. A droga ich wiodła na Florydę do wujka Taylora, czyli brata zdradzonej bohaterki.

I pewnie jeszcze nie macie pojęcia co ta podróż ze sobą przyniesie? Otóż radzę Wam przygotujcie się na łzy, te wzruszenia jak i smutku, ale i również te najbardziej słone, czyli podyktowane bezsilnością... Tak płacze się tylko wtedy, gdy dobro jednak nie zwycięża, bo życie takie już czasem jest. Książka w piękny sposób pokazuje to co jest ponad wszelkimi podziałami: miłość, dobro, ciepło, serdeczność... Człowieka w człowieku po prostu. Takiego, który ma serce na dłoni i jest gotowy je oddać drugiemu człowiekowi.

I to, co smuci niewypowiedzianie, że jak pokazuje historia ludzkość o tym czasem zapomina. Książka Mayhew to ukłon w stronę wszystkich dotkniętych nietolerancją i prześladowaniem. Taka przypominajka o tym, co miało miejsce, a zdarzyć się nie powinno. Sięgając po nią w życiu nie spodziewałam się, że wywoła we mnie takie emocje. Odbiór książki jest pogłębiony jeszcze bardziej przez postać narratorki, czyli nierozumiejącego otaczającego go świata dziecka. Jubie cierpi widząc krzywdę jedynej bliskiej jej sercu osoby i na próżno stara się znaleźć odpowiedzi na nasuwające się jej pytania. Jestem pod naprawdę dużym wrażeniem tej powieści i szczerze polecam ją każdemu.