niedziela, 11 czerwca 2017

"Głosy starego morza. W poszukiwaniu utraconej Hiszpanii" Norman Lewis


Tytuł: "Głosy starego morza. W poszukiwaniu utraconej Hiszpanii"
Autor: Norman Lewis
Liczba stron: 296
Wydawnictwo: Czarne
Okładka: miękka

Głosy starego morza to głosy przeszłości i czasów, gdy ludzie przesypiali zimy. Usłyszeć je  można w Farol - małej rybackiej wiosce na północnym wschodzie Hiszpanii, gdzie zmęczonego wojną reportera przywiodła tęsknota za tym co znane i niezmienne. Tutaj każdy rok, miesiąc, a nawet dzień ma swój z góry ustalony rytm. Tutaj wszyscy się znają i każdy ma swoje miejsce. Tutaj wszyscy żyją w zgodzie z mistycznymi rytuałami, których sens jest czasem nierozwikłaną zagadką. 

Autorowi z początku trudno było stopić się z tą swego rodzaju enklawą, bo nawet na przywilej bycia obserwatorem trzeba sobie zasłużyć. Pomógł mu w tym na pewno spokój ducha oraz licencja rybaka, dzięki której był w stanie zarobić na opłacanie niewielkiego pokoju w domu staruszki zwanej w wiosce Babcią. Samo Farol nazywano wioską kotów w przeciwieństwie do siadującego z nim Sort, gdzie królowały psy. Nie oszukujmy się jednak, zwierzęta nie miały tam łatwego życia i często spotykała je śmierć w niehumanitarnych warunkach. Potrzeby mieszkańców zaspokajał spróchniały kościół, składnica rybacka, rzeźnik, sklep wielobranżowy i bar, w którym to wieczorami zbierała się starszyzna rybacka, by białym wierszem snuć opowieści z minionego dnia.

Gdy myślę o tej wiosce wyobraźnia podsuwa mi obraz wyrzuconej przez morze na brzeg kłody obrośniętej wodorostami, która nie ma nic wspólnego z cywilizacją, jest dzika i nieokiełznana. I najchętniej taka by została, ale świat nieustannie się zmienia, czego mieszkańcy Farol nie chcieli do końca zaakceptować i w gruncie rzeczy im się nie dziwię. Podejrzewam, że niewiele jest na świecie miejsc, które nie zostały jeszcze wystawione na pokaz, by na nich zarobić. Najgorsze, że to wszystko robione jest tak, żeby ogłupić i zaspokoić potrzeby turysty, zamiast rzeczywiście uchylić rąbka tajemnicy i pokazać mu inny świat...

Dlatego muszę Was ostrzec, że jeśli sami chcielibyście posłuchać o czym stare morze szeptało z mieszkańcami Farol przygotujcie się na nostalgiczną opowieść, która niesie na swych falach melancholię.




środa, 7 czerwca 2017

"Bajka o mysiej rodzinie" Michael Bond

Tytuł: "Bajka o mysiej rodzinie"
Autor: Michael Bond
Liczba stron: 32
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Okładka: twarda


Michael Bond - kojarzycie to nazwisko? Był kiedyś taki miś Paddington i pisałam o nim nawet tu, a teraz mamy mysią rodzinę pięknie zilustrowaną przez Emily Sutton.

Książka jest pięknie wydana, formatu A4 w sztywnej oprawie i na dobrej jakości grubym papierze. Samo trzymanie jej w dłoni sprawia niekłamaną przyjemność, że już nie wspomnę o gładzeniu okładki. Jednak prawdziwa uczta jak zapowiada okładka zaczyna się, gdy zdecydujemy się zajrzeć do środka. 

Bohaterów jest piętnaścioro, a wszyscy malutcy i myszowaci o jednolitym umaszczeniu. Ta szczęśliwa mysia familia zamieszkuje okazały domek dla lalek w pałacu należącym do bogatego hrabiego i ich życie jest iście sielankowe, ale tylko do pewnego momentu...



Oczywiście grzechem byłoby zdradzić Wam zbyt wiele i zabierać całą przyjemność z obcowania z tymi uroczymi myszkami, więc sza! Nic więcej już nie powiem.

Ale wiecie co myślę? Niejednemu maluchowi może się spodobać ta historia :)

Dodatkowo oprócz czystej rozrywki mamy tu też pewien morał, co powinno zadowolić bardziej wymagających rodziców. Poza tym ta "Bajka..." naprawdę cieszy oko!

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa:




czwartek, 20 kwietnia 2017

"Ostatni ślad" Charlotte Link

Tytuł: "Ostatni ślad"
Autor: Charlotte Link
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Filia
Okładka: miękka


Nie wiem co mnie podkusiło, żeby przeczytać dwa kryminały pod rząd. ("Ostatni ślad" przeczytałam zaraz po "Ekspozycji" Remigiusza Mroza.) Ten gatunek chyba nie jest tak do końca dla mnie. O Charlotte Link słyszałam wiele dobrego i po przeczytaniu "Ostatniego śladu" jestem troszkę zawiedziona.


Fabuła osnuta jest na tajemniczym zaginięciu Elaine Dawson, która nigdy nie dotarła na wesele swojej przyjaciółki w Gibraltarze. Głównym podejrzanym w tej sprawie staje się mężczyzna, który zaproponował dziewczynie nocleg, gdy z powodu mgły odwołano wszystkie loty z Londynu i nieszczęsna utknęła na lotnisku. Marc Reeve (notabene wzięty adwokat) stanowczo zaprzecza, jakoby miał coś wspólnego z zaginięciem Elaine. Zagadka pozostaje nierozwiązana przez kolejne 5 lat. Wszystko zmienia się, gdy Rosanna Hamilton na zlecenie swojego byłego pracodawcy przylatuje do Londynu, by napisać serię artykułów o zaginionych osobach, a tak naprawdę dowiedzieć się, dlaczego przyjaciółka nie zjawiła się na jej ślubie.

Autorka sprytnie skonstruowała fabułę i potrafi wodzić czytelnika za nos, bo gdy już wydaje się, że sprawa jest jasna, nagle następuje zwrot akcji i wypływają nowe fakty, które wszystko zmieniają. To na plus. Minusem są sami bohaterowie i ich prywatne życie - czytanie o nim to najnudniejsze fragmenty książki. Jestem również na nie, jeśli chodzi o wątek romansowy oraz model wszechwiedzącego i żadnego zemsty bandyty. Nie wiem, czy sięgnę jeszcze po Panią Link.

I to by było na tyle. Dzisiaj postanowiłam być lakoniczna, a "pomogło" mi w tym przeziębienie zaprzyjaźnione z bólem głowy, kaszlem i nieziemskim katarem... Buuu :(



piątek, 14 kwietnia 2017

"13 powodów" Jay Asher

Tytuł: "13 powodów"
Autor: Jay Asher
Liczba stron: 272
Wydawnictwo: Rebis
Okładka: miękka







Jakiś czas temu, zupełnym przypadkiem natknęłam się na taki oto zwiastun:


Na początku byłam zaintrygowana samym serialem i postanowiłam wciągnąć go na listę z kategorii "must see", ale po chwili naszła mnie refleksja, czy może jednak wcześniej nie sięgnąć po książkę? W końcu uległam i zabrałam się za czytanie. Niestety obawiam się, że to był błąd...

Hannah Baker - to nazwisko jest na ustach wszystkich. Dziewczyna pewnego dnia nie pojawiła się w szkole i gdy nikt nawet nie zdążył jeszcze pokusić się o jakieś niepokojące myśli, liceum obiegła wiadomość o jej samobójstwie. (Przynajmniej tak to sobie wyobrażam, bo w książce nie jest to wyraźnie powiedziane, ale o tym za chwilę.)

Zacznijmy jednak może od tego jak zaczyna się ta powieść i poznajmy jej głównego bohatera, którym jest Clay Jensen. Mniej więcej 2 tygodnie po tragicznej śmierci jego koleżanki ze szkoły chłopak otrzymuje tajemniczą przesyłkę. W kartonie po butach znajduje się trzynaście kaset magnetofonowych nagranych przez Hannah, a na nich trzynaście powodów, dla których dziewczyna targnęła się na swoje życie. 

Akcja powieści rozgrywa się właściwie w ciągu doby i jest podróżą, którą odbywa Clay ze słuchawkami na uszach wiedziony głosem Hannah.

Tyle o fabule, co by nie zdradzić zbyt wiele.

Niestety nie udało mi się uniknąć rozczarowania. Wiem, że książka jest pisana dla młodzieży, ale niestety sprawia też wrażenie jakby była właśnie przez któregoś z jej przedstawicieli napisana. Jest niedopracowana. Brakuje mi jakiejś głębszej psychologii postaci, którą wręcz wymusza poruszany w niej temat. Nie znajdziemy też tutaj praktycznie żadnego wyraźnie zarysowanego tła. Jest taką opowieścią trochę wyrwaną z kontekstu, jakby nie miała wstępu ani zakończenia. O bohaterach nie wiemy prawie nic i nie jesteśmy w stanie ich poznać ani tym bardziej zrozumieć motywów ich działań. Szkoda, bo sam pomysł miał w sobie naprawdę duży potencjał.

Nie wiem, czy taki był zamierzony cel, ale opowieść Hannah można odczytywać jako próbę odegrania się na swoich szkolnych kolegach i koleżankach oraz zrzucenia na nich winy za całe zło tego świata, z którym dziewczyna nie mogła albo nie chciała sobie poradzić. Nie przekonują mnie motywy, dla których podjęła taką, a nie inną decyzję, ponieważ patrząc na jej postać przez pryzmat nagrań nie widzę wcale osoby słabej ani też wzbudzającej sympatię, ale to już inna kwestia. Zastanawia mnie również gdzie w tej opowieści są dorośli (głównie mam na myśli rodziców) i dlaczego zostali praktycznie CAŁKOWICIE pominięci?

Strasznie dużo niedociągnięć ma ta książka i trochę osłabiła mój początkowy entuzjazm jeśli chodzi o serial, aczkolwiek może w wersji filmowej jest większa nadzieja? Liczę na to, że ukazane zostało tam to, co pominięto w książce albo może scenarzyści dodali od siebie coś, co uczyni tę historię bardziej sensowną.

A co wy sądzicie? Czytaliście lub oglądaliście?