środa, 24 sierpnia 2016

Aktualnie na tapecie, czyli skromny stosik

Od czasu do czasu mól książkowy musi się pochwalić, co tam ciekawego chomikuje ^^ na swoich półkach, więc oto i ja spieszę z moim skromnym stosikiem. Ciekawostką jest, że tylko jedną z tych pozycji zakupiłam.



1. "Traktat o łuskaniu fasoli" Wojciech Myśliwski - książkę, którą dostałam na urodziny od pewnego uroczego Żółwika <3
2. "Sunset Park" Paul Auster - zakupiona dobre 2 lata temu w końcu trafiła na swój czas (jestem w trakcie lektury)
3. "Trzy razy tak!" Janusz Rudnicki - pożyczka
4. "Idealna" Magda Stachula - od Wydawnictwa Znak i zapowiada się naprawdę obiecująco
5. "Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce" Katarzyna Kędzierska - podobnie jak pozycja 4.

Widzicie coś dla siebie? Czytaliście coś?

P.S. Mam problem z kupnem książki w tym miesiącu (dla przypomnienia: od jakiegoś roku stosuję się do żelaznej zasady zakupu JEDNEJ książki miesięcznie). Czy nasuwa Wam się na myśl coś absolutnie genialnego, co trzeba przeczytać i z czystym sumieniem moglibyście mi polecić? :)

xo xo Chomik

niedziela, 7 sierpnia 2016

"My" David Nicholls

Tytuł: "My"
Autor: David Nicholls
Liczba stron: 480

Wydawnictwo: Świat Książki
Okładka: miękka

Do przeczytania tej książki zachęciła mnie recenzja Viv z bloga "Krakowskie czytanie" - pozdrawiam Cię kochana ;) Mam już na swoim koncie dwie książki autora. Jedna bardzo mi się podobała ("Jeden dzień"), a druga rozczarowała ("Dubler"), więc o autorze niemalże zupełnie zapomniałam, aż do teraz. 

"My", czyli Douglas i Connie Petersonowie oraz ich syn Albie wybierają się na wspólne wakacje po Europie. Niby nic niezwykłego, ot zwykła angielska rodzina jedzie na urlop, ale... Wycieczka została zaaranżowana, ponieważ Connie po niespełna dwudziestu pięciu oznajmiła Douglasowi, że "chyba chce od niego odejść". Więc nasz bohater, niczym tonący brzytwy, chwycił się pomysłu, że wspólna podróż może uratować ich małżeństwo. Czy muszę dodawać, że ich prawie już pełnoletni syn nie będzie wcale zachwycony wizją spędzenia letnich miesięcy w eskorcie kłócących się rodziców? Ale uwaga - ruszamy! Pierwszy przystanek: Paryż.

Książkę czyta się naprawdę świetnie, bo jest szalenie prawdziwa w ukazywaniu ludzkich relacji. Nie wiem dlaczego, ale miałam wrażenie, że Connie i Douglas w ogóle do siebie nie pasowali. Artystka i naukowiec, serio? Powiecie: czemu nie, miłość nie zna granic! I ok, bo oni rzeczywiście się w sobie zakochali. Rzecz jednak w tym, że czasem naprawdę trudno jest pogodzić ze sobą pewne rozbieżne cechy charakteru i choćby nie wiem jak dużo starania wkładała w to każda ze stron, to może się nie udać...

Nasi bohaterowie mieli skrajnie różne podejście do życia. On: poukładany, odpowiedzialny, poświęcony swojej pracy. Ona: wyluzowana, nieprzewidywalna, o artystycznej duszy. Ich syn również był rozdarty, bo z jednej strony miał matkę, która chciała by rozwijał swoją kreatywność i na wiele rzeczy przymykała oko, a z drugiej ojca wyznającego zasadę, że w życiu można do czegoś dojść jedynie dzięki ciężkiej pracy oraz naukom ścisłym, do których studiowania go zmuszał.

Żal mi było Douglasa, który nie potrafił nawiązać kontaktu z synem, czasami aż za bardzo się starał i wszystko planował zamiast być po prostu spontanicznym. Gdzieś tam w głębi duszy rozumiałam też Connie, która nie czuła się do końca spełniona, bo porzuciła swoje artystyczne marzenia dla nudnego, prowincjonalnego życia. Ich związek przypominał jedną wielką huśtawkę i wzbudzał naprawdę silne emocje.

Eh... Uwielbiam takie burzliwe i skłaniające do myślenia lektury. I muszę przyznać, że nominacja do Bookera jest dla mnie w tym przypadku jak najbardziej uzasadniona, bo Nicholls odwalił naprawdę kawał dobrej roboty.



wtorek, 2 sierpnia 2016

"Okrążyć słońce" Paula McLain

Tytuł: "Okrążyć słońce"
Autor: Paula McLain
Liczba stron: 342

Wydawnictwo: Między Słowami
Okładka: miękka
Wymiary: 14,4x20,5



"Nauczyłam się obserwować i pokładać zaufanie w rękach innych niż moje. Nauczyłam się wędrować. Nauczyłam się tego, co powinno wiedzieć każde marzące dziecko - że żaden horyzont nie jest tak odległy, żeby nie można było przejść ponad nim lub dalej. Tego nauczyłam się od razu. Reszta okazała się trudniejsza" 

Beryl Markham "West with the Night"



Beryl Markham
Beryl miała 3 lata, gdy przeprowadziła się wraz z rodziną do Kenii. Porzucona wkrótce przez matkę wychowała się na farmie ojca wśród jego ukochanych koni oraz miejscowej ludności. Wyrosła na silną i niezależną kobietę, która została pierwszym żeńskim trenerem koni w kraju. Życie nie zawsze było dla niej łaskawe i niejednokrotnie była zmuszona do podejmowania trudnych decyzji. Zakochana w Hattonie Finchu Denysie nie miała nigdy zaznać szczęścia w miłości. Zadziwiające jest też to, że chociaż mogła traktować Karen Blixen jedynie jako swoją rywalkę (wszak obie kochały tego samego mężczyznę), to jednak można powiedzieć, że łączyła je pewna nić przyjaźni.


Dom Karen Blixen
Po przeczytaniu powieści Pauli McLain postanowiłam odświeżyć sobie filmowe "Pożegnanie z Afryką", bo książka wciąż przede mną. I chyba nie powinien dziwić mnie fakt, że nie znalazło się w nim zbyt wiele miejsca dla Beryl Markhan - wszak to wersja Karen, która chciała Denysa zatrzymać tylko dla siebie. Niesamowite jednak w tych splatających się ze sobą historiach jest ich realność. Jakoś zawsze większe emocje wywołują we mnie historie "z krwi i kości", niż te wyssane z palca. I powiem wam, że jestem teraz rozdarta, bo portrety obu kobiet są tak niezwykłe, że nie sposób wybrać tę, której czytelnik chciałby bardziej kibicować. Czasem aż trudno uwierzyć, że ludzkie losy mogą być tak nieoczywiste i pogmatwane.



"Okrążyć słońce" to książka, którą czyta się z szybko bijącym sercem, bo porywa nas opowiedziana w niej historia. A coś, co najbardziej mnie poruszyło, to odwaga głównej bohaterki, by żyć w zgodzie ze sobą. Beryl nie przejmowała się opiniami innych ludzi, konsekwentnie dążyła do wyznaczonych sobie celów oraz spełniała swoje marzenia. Miała niezwykłą wolę życia i hart ducha, który fascynował wiele napotkanych przez nią osób. Była trochę jak kot, który chodzi własnymi ścieżkami i huragan, którego nie można okiełznać. Ta kobieta się nie poddawała i za to można ją naprawdę podziwiać.

Książkę oczywiście polecam - nadaje się idealnie na letnie popołudnia ;)



Egzemplarz recenzencki udostępniło mi Wydawnictwo:



P.S. Po lekturze zaczęłam trochę drążyć temat i niesamowicie zainteresowała mnie napisana przez Markham książka pt. "West with the Night". Niestety nigdzie nie mogę znaleźć informacji na temat jej polskiego wydania. Jeśli ktoś orientuje się w temacie będę wdzięczna za jakiekolwiek info ;)

niedziela, 24 lipca 2016

"Kobiety w kąpieli" Tie Ning

Tytuł: "Kobiety w kąpieli"
Autor: Tie Ning
Liczba stron: 560

Wydawnictwo: Znak Literanova
Okładka: twarda
Wymiary: 14,4x20,5


Już na pierwszy rzut oka podobało mi się wszystko - od okładki, przez tytuł po nazwisko autorki i po kilku początkowych stronach wiedziałam, że jest to książka, do której można będzie wracać wiele razy. Ba! Po lekturze mogę powiedzieć, że jest to zdecydowanie jedna z najlepszych powieści jakie przeczytałam w tym roku.


Tytułowe kobiety w kąpieli to dwie siostry (Tiao i Fan), ich matka (Wu) oraz przyjaciółka (Fei). Akcja rozpoczyna się w momencie, gdy Tiao jest od krok od zamążpójścia i zabiera nas w podróż przez swoje życie, byśmy mogli lepiej zrozumieć moment, w którym obecnie się znajduje oraz podejmowane przez nią decyzje. Okres jej dzieciństwa przypadł na czas rewolucji kulturowej w Chinach, podczas której rodzice dziewczynki zostali odesłani do pracy na znacznie oddalonej od ich domu w Fuanie, farmie Trzcinowa Rzeka. Tiao i Fan musiały zaopiekować się sobą same do czasu powrotu matki, która wykorzystując coraz częściej zdarzające się jej omdlenia dostała przepustkę na powrót do domu w celu wykonania badań. Chwilowa niedyspozycja okazała się niegroźna, lecz Wu za wszelką cenę nie chciała wracać na farmę, dlatego wdała się w romans z lekarzem, który przyjął ją do szpitala. W ten sposób dostała fałszywą diagnozę, która pozwoliła jej zostać w domu, a w życiu Tio i Fan pojawiła się razem z doktorem Tangiem jego siostrzenica Fei...

W tym momencie pozwolę sobie trochę pozachwycać się tytułem, bo nieczęsto zdarza mi się przyznać, jak to jest w tym przypadku, że tak idealnie koreluje on z treścią książki. Te trzy słowa zawierają w sobie sedno treści, która obnaża przed nami w naturalny i wręcz pierwotny sposób najbardziej skrywane i intymne myśli oraz uczucia bohaterek. I mam wrażenie, że siła tej książki tkwi w jej ponadczasowym charakterze, bo "Kobiety w kąpieli" nie są jedynie powieścią o Chinkach, lecz w ogóle o kobietach bez względu na ich pochodzenie, czy też czasy, w którym przyszło im żyć.

Autorka z niewiarygodną precyzją i spokojem rozkłada na części pierwsze ten kłąb wzajemnych sprzeczności jakim jest kobieca dusza. Każda z bohaterek jest inna i każdą spotkały w życiu inne przeciwności losu, łączy je jednak usilne poszukiwanie własnej drogi, swojego miejsca na ziemi oraz próba uporania się z demonami przeszłości. Leniwa Wu stara się za wszelką cenę odkupić swoją zdradę, Fei tak bardzo łaknie ojcowskiej miłości, że zatraca się w ramionach zbyt wielu mężczyzn, zaś Tiao i Fan zdefiniowały swoje losy, gdy pewnego słonecznego popołudnia biernie stały trzymając się za ręce... Tak mało tu wyidealizowanego świata, w który czasem sięgając po książkę czytelnik ma ochotę uciec. Tutaj są łzy, kłótnie, niesprawiedliwość losu i miłość, która choć w swej istocie jest piękna, to należy do najtrudniejszych ludzkich uczuć. 

"Setki razy próbowałam dojść do tego, kiedy się w Tobie zakochałam, i to się stało chyba wtedy, kiedy Fang Jing zostawił mnie w poczekalni na dworcu. Zepchnął mnie z wyżyn marzeń, a ty mnie złapałeś, zanim uderzyłam o ziemię, a potem mnie trzymałeś razem z moimi łzami i ranami, z moimi upokorzeniami i goryczą. Jak mogłabym tak przy Tobie płakać, bez cienia wstydu, gdybyś nie był dla mnie najdroższą osobą na świecie?" str. 372

Jestem naprawdę pod ogromnym wrażeniem tych wszystkich emocji tak pięknie ubranych w słowa, którymi uraczyła mnie Tie Ning podczas lektury, że mam ochotę jej szczerze za to podziękować.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa: