środa, 26 sierpnia 2015

"Igrzyska śmierci" Suzanne Collins

Tytuł: "Igrzyska śmierci"
Autor: Suzanne Collins
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Media Rodzina
Okładka: miękka
Wymiary: 12,5x19,5


"(...)To opowieść o świecie Panem rządzonym przez okrutne władze, w którym co roku dwójka nastolatków z każdego z dwunastu dystryktów wyrusza na Głodowe Igrzyska, by stoczyć walkę na śmierć i życie.

Bohaterką, a jednocześnie narratorką książki jest szesnastoletnia Katniss Everdeen, która mieszka z matką i młodszą siostrą w jednym z najbiedniejszych dystryktów nowego państwa. Katniss po śmierci ojca jest głową rodziny – musi troszczyć się, by zapewnić byt młodszej siostrze i chorej matce, a już to zasługuje na miano prawdziwej walki o przetrwanie..." [lubimyczytac.pl]

Powieść swego czasu będąca na ustach wielu, jeśli nie wszystkich, również za sprawą jej ekranizacji. Tak nawiasem mówiąc niezbyt porywającej - przynajmniej jak dla mnie.

Literatura młodzieżowa i dziecięca nie jest mi obca i często okazuje się całkiem niezłą odskocznią i relaksem od cięższych tematów albo nudnych czytelniczych przystanków. "Igrzyska..." w kategorii "rozrywka na letni wieczór" sprawdziły się idealnie.

Bohaterowie, których da się lubić - są!
Wartka akcja - obecna!
Walka dobra ze złem - trwa! Podobnie jak walka o przetrwanie....

Nie ma tu co prawda zbyt wielkiej psychologii postaci i wyraźnie zaznaczono kto jest dobry, a kto zły, ale na szczęście główna bohaterka nie jest nijaka i wprowadza sporo emocji do całej historii. Katniss nie jest też głupia, a to ważne, żeby podczas lektury nie łapać się za głowę i zbyt często nie wywracać oczami, bo to mało przyjemne doznania. Poziom trzyma też niemalże cały drugi plan - Cinna, Haymitch, Rue... 

Poza tym fabuła ma sens, jest przemyślana i spójna. Bywa trochę przewidywalna, w swym ogólnym zarysie, bo (uwaga spojler!) z góry możemy założyć, że nie kto inny, jak własnie Katniss zostanie zwyciężczynią Głodowych Igrzysk - vide chociażby kontynuacje książki i wszystko jasne. Na szczęście jednak Collins pogardziła nudą i zadbała, by uraczyć czytelnika co jakiś czas zaskakującym zdarzeniem - to się chwali.

A teraz moja ulubiona kwestia. Podziwiam wykreowany przez autorkę świat i chociaż śmieszyć nas może ten wszechobecny blichtr, to chyba jednak nie jest on tak do końca tylko wytworem wyobraźni Collins. Niestety.... Wystarczy rozejrzeć się wokoło. Do czego zmierza nasz świat? Skandale, sława, pieniądze - to się liczy. Skupienie na sobie uwagi jest ważne, o tak - trzeba błyszczeć, mieć nieskazitelną figurę i poklask w sieci (popularność jest w cenie). Łatwo, szybko i przyjemnie - tak się chce teraz żyć. I jeszcze pod publikę, by pokochały nas tłumy - bohaterowie "Igrzysk..." powiedzą Wam coś na ten temat. Kto by pomyślał, że taką zdawałoby się zwykłą "młodzieżówkę" będzie można postrzegać w kategorii satyry na współczesne społeczeństwo i kierunek w jakim ono zmierza? 

Muszę przyznać, że książkę czyta się błyskawicznie. Po prostu ma w sobie to "coś", czym kupuje czytelnika i dodatkowo pozwala na miłe spędzenie czasu. Przekonajcie się sami :)

czwartek, 13 sierpnia 2015

"W kanałach Lwowa" Robert Marshall

Tytuł: "W kanałach Lwowa"
Autor: Robert Marshall
Liczba stron: 238
Wydawnictwo: Świat Książki
Okładka: miękka
Wymiary: 12,5x20,0


Zaczęłam czytać bez zbędnego zaangażowania. Relacja to i bardziej zbiór wspomnień, niż powieść, dlatego wydawało mi się, że może być zbyt sucha i surowa, przez co nudna. Nie do końca wiedziałam, czy mnie zainteresuje. Koniec końców mnie... zadziwiła.

Oparta na wspomnieniach Ignacego Chigera, jego żony Pauliny, ich córki Krystyny, a także Mundka i Klary Marguliesów historia spisana przez Roberta Marshalla mrozi krew w żyłach i jednocześnie niesie nadzieję.

Co jest w stanie zrobić człowiek, żeby przetrwać? Nasi bohaterowie pokazują, że niemalże wszystko. Kiedy 1 czerwca 1943 r. grupa Żydów szukając ratunku przed zagładą zeszła do kanałów Lwowa, nikt nie spodziewał się, że przyjdzie im tam spędzić ponad rok. Niesamowite jest to, że garstce z nich udało się przeżyć.

Sprawy miałyby zapewne inny obrót, gdyby nie heroiczna postawa Leopolda Sochy - polskiego kanalarza, który z początkowej chęci łatwego zysku uczynił w końcu z pomocy Żydom swoją życiową misję. Narażając siebie i swoją rodzinę dowiódł wielkiej odwagi, a jego postać jest o tyle ważna, że łamie stereotyp Polaka-antysemity. Jednak, to co musieli przeżyć ci ludzie zamknięci w kanałach trudno jest mi sobie nawet wyobrazić. Podziwiam ich hart ducha i wolę przetrwania.

Ta książka to niesamowita lekcja człowieczeństwa, która pokazuje, że dobro może przezwyciężyć zło.