czwartek, 9 lutego 2012

Opowiedzieć Ci kilka historii? A, niech będzie - opowiadaj!

Tytuł: "Wyzwanie. Szczeniaki"
Autor: Mario Vargas LLosa
Liczba stron: 144
Wydawnictwo: Znak
Okładka: twarda
Wymiary: 14x20,5

Znowu ten LLosa. Zachęcona "Szelmostwami..." wypożyczyłam swego czasu jeszcze dwie jego książki. Na chybił trafił. Nie zwracając uwagi na tytuł, ilość stron :P a już tym bardziej opis. Jakim zaskoczeniem było dla mnie, gdy odkryłam, że "Wyzwanie. Szczeniaki" to nic innego jak zbiór opowiadań! Osobiście nie przepadam za tą formą literacką, ponieważ ledwo się coś zdąży zacząć, a już musi się zakończyć i odejść w niepamięć. Jednak ze względu na autora postanowiłam tym razem zrobić wyjątek i dać szanse tym krótkim literackim przebłyskom. Z racji tego, że jestem dopiero po lekturze pierwszego opowiadania, mojego posta będę sukcesywnie uzupełniała o maksymalnie kilkuzdaniowe opisy/refleksje na temat kolejnych.

WYZWANIE.
"Szefowie" - Niesprawiedliwość w szkole. Co z nią zrobić? Na ile bunt uczniów może okazać się skuteczny? Kto ugnie się pierwszy i jaka będzie tego przyczyna?

"Wyzwanie" - Będą się bić, oj tak. Kto wygra? Kim tak naprawdę jest Leonidas? Muszę przyznać, że zakończenie mnie zaskoczyło.

"Młodszy brat" - Bo jest ich dwóch (braci). Szukają zemsty. Na kim? Za co? i Czy aby na pewno słusznie?

"Niedziela" - Kiedyś kumple, teraz rywale. Przyczyna: kobieta. A na to wszystko jeszcze przychodzi "pijany" zakład. Muszę przyznać, że podobało mi się to opowiadanie.

"Gość" - Przewrotność losu - wolność, której ceną jest czasem coś gorszego od niewoli.

"Dziadek" - Strasznie psychodeliczna historia O_o

SZCZENIAKI.
Strasznie chaotyczne. Szarpany, nieznośny styl. Szczerze?? Nie dało się wręcz tego czytać. Przynajmniej jak dla mnie. Nie dobrnęłam nawet do połowy.

Ogólnie jestem rozczarowana. Męczył mnie LLosa tym razem. I pomimo, iż tylko pognębił moją awersję do opowiadań, w przyszłości z czystej ciekawości sięgnę jeszcze po jego prozę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz