piątek, 6 kwietnia 2012

"Wolałbym żyć" Thierry Cohen

Tytuł: "Wolałbym żyć"
Autor: Thierry Cohen
Liczba stron: 190
Wydawnictwo: Świat Książki
Okładka: miękka
Wymiary: 12,5x20


"8 maja 2001, w swoje dwudzieste urodziny, Jeremiasz, odrzucony przez ukochaną Wiktorię, oskarża Boga o nieczułość i usiłuje popełnić samobójstwo. Gdy się budzi, Wiktoria trzyma go za rękę jako jego szczęśliwa żona. Na kalendarzu dostrzega datę: 8 maja 2002. Co się z nim działo przez rok? Jest martwy? Oszalał? Ale to dopiero początek niesamowitej historii człowieka, który w kilka dni przeżywa k ilkadziesiąt lat swego życia, przyglądając się z przerażeniem, ile wyrządził zła... Piękna i mądra historia o tym, że nie wolno przeciwstawiać się Bogu. Książka, która każe się zastanowić, czy wystarczająco dużo robimy dla swoich bliskich i co po nas pozostanie." [Świat Książki]

Cieszę się, że nie przeczytałam tego opisu przed przeczytaniem samej książki. Jakoś tak mam często z polecanymi książkami albo tymi z biblioteki - nie czytam opisów i biorę w ciemno. Co innego, gdy mam dokonać zakupu. Wtedy potrafię naprawdę wnikliwie analizować daną pozycję. Chyba, że nagle ogarnie mnie jakiś amok, podczas którego poddaję się całkowicie woli zamieszkującego moje ciało książkożercy. Ale wróć! Miałam pisać o książce, a nie o ukrytych we mnie demonach.

Czyta się szybko. Akcja wciąga nas i porywa. Chwyta za serce. Utożsamiamy się z głównym bohaterem. Czasem przyjdzie nam otrzeć łzę, która skutecznie nawołuje swoje siostry, by przesłonić nam wzrok. Kibicujemy Jeremiaszowi i chcemy dla niego jak najlepiej. Czyż te zwykłe napisane przeze mnie wyżej słowa nie są już wystarczającą rekomendacją, by sięgnąć po tę historię? Dobrze, żeby Was bardziej utwierdzić w tym przekonaniu dorzucę jeszcze kilka.

Wcześniej wspomniałam, że nie zapoznałam się z opisem przed samą lekturą, w związku z czym była ona dla mnie dodatkowym zaskoczeniem i pochłaniałam ją z niemałym zaciekawieniem. Od początku snułam przeróżne hipotezy na temat tego, cóż to się właściwie przytrafiło Jeremiaszowi i jak dalej potoczą się jego losy. I o ile w pierwszym przypadku moje przypuszczenia okazały się poniekąd słuszne (nie zdradzę ich jednak, żeby nie spojlerować), tak sam rozwój wypadków przynosił coraz to nowe wrażenia, a gdy tylko na chwilę przyszło mi przerwać lekturę mój umysł zadręczał mnie pytaniami: "Ale co dalej? Co tym razem przytrafi mu się po przebudzeniu i kiedy to nastąpi?" skutecznie do niej nakłaniając.

Oprócz takich czysto "książkowych" wrażeń (wartka akcja, dobry, prosty styl itp. - no wiecie wszystkie te elementy, które sprawiają, że książkę czyta się z przyjemnością, choćby opowiadała o zwykłych codziennych sprawach) lektura "Wolałbym żyć" wysnuwa nam istotną refleksję na temat poszanowania życia, które jest naszym najcenniejszym darem. Główny bohater bowiem rzuca wyzwanie Bogu. W końcu nie tak chciał żyć. Nie zasłużył na to, co mu się przytrafiło. Doprowadziłeś mnie do takiej sytuacji Boże i w takim razie ja Ci pokażę! Nie pozwolę się tak traktować! Jeśli nie mogę żyć po swojemu, tak jak sobie to sam wyobrażałem, to nie chcę żyć w ogóle! Takiego psikusa Ci wytnę! Zaskoczony?

Bóg nie był, ale Jeremiasz owszem, kiedy zobaczył, co tak naprawdę stracił/zyskał , budząc się rok później u boku Wiktorii zupełnie nie pamiętając jak do tego doszło. Kolejne przebudzenia tylko coraz dobitniej uświadamiały mu konsekwencje decyzji, którą podjął w swoje dwudzieste urodziny. Jakie być może wspaniałe życie zaprzepaścił tracąc nad nim kontrolę i jakim koszmarem było to, które obecnie przeżywał, ponieważ oprócz jednodniowych przebłysków świadomości był, istniał i funkcjonował jako swoje totalne przeciwieństwo. O co tu w ogóle chodzi, dlaczego tak się dzieję i czy nasz bohater zdoła naprawić swoje błędy już Wam nie zdradzę. W zamian za to gorąco polecę lekturę tej pouczającej opowieści.

3 komentarze:

  1. Nie spotkałam się z tą książką, ale z tego co piszesz to zapowiada się ciekawie. Bardzo chętnie ją przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy raz słyszę o tej książce, ale ... zaintrygowałaś mnie swoją opinią. Dopisuję do (niekończącej się) listy książek, które "chcę przeczytać". Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna książka, wlasnie bede ja prezentowac na maturze:P

    OdpowiedzUsuń