poniedziałek, 4 czerwca 2012

Filmowy poniedziałek z Chomikiem -> "Nietykalni"

Tytuł: "Nietykalni"
Gatunek: dramat, komedia
Produkcja: Francja
Reżyseria Olivier Nakache, Eric Toledano
Scenariusz:  Olivier Nakache, Eric Toledano


" Ta historia zdarzyła się naprawdę. Sparaliżowany na skutek wypadku milioner zatrudnia do pomocy i opieki młodego chłopaka z przedmieścia, który właśnie wyszedł z więzienia. Zderzenie dwóch skrajnie różnych światów daje początek szeregowi niewiarygodnych przygód i przyjaźni, która czyni ich... nietykalnymi." [Filmweb]


"Nietykalni" to, "Nietykalni" tamto. O, a cóż to? Czyżby plakat "Nietykalnych"? Gdzie się człowiek nie obrócił, tam byli i oni, "Nietykalni". Taki szum, poruszenie, rozgłos i reklama. Coś tu musi być na rzeczy - pomyślał Chomik i postanowił nadrobić filmowe zaległości.

Nie będę wyjątkiem, gdy powiem, że i ja miło spędziłam czas z Driss'em i Philippe'm (czy kaj się tam odmienia ich imiona :P). Co więcej, nie na darmo widnieje na plakacie słowo komedia w połączeniu z zachwytem. Dawno nie miałam okazji spotkać na ekranie tak pozytywnej aury, mimo że naszym bohaterom trosk nie brakuje. Poznając ich historię znajdujemy miejsce na śmiech, jak i chwile wzruszenia. Wszystko idealnie ze sobą współgra i się dopełnia. Brak tu wszelakiej fałszywości, historia jest prosta i prawdziwa w swej wymowie, podobnie jak jej bohaterowie - abstrahując od tego, że została w większym lub mniejszym stopniu oparta na faktach, chociaż to też daje pewien (w tym przypadku jak najbardziej pozytywny) pryzmat, przez który jest odbierana.

Brak w niej jakichkolwiek umoralniających wtrętów, czy też banalnych życiowych filozofii. Reżyser udowadnia, że można poruszyć widza bez pomocy górnolotnych słów i wyszukanych zabiegów. Wystarczy szczerość. Bohaterowie wpływają na siebie nawzajem poprzez bycie sobą, bez żadnych specjalnych zabiegów i manipulacji. Ścierają się i akceptują tworząc niesamowity duet na ekranie. Ukłon w stronę aktorów za stworzenie tak wiarygodnych postaci.

Humor balansuje tutaj niekiedy na granicy dobrego smaku (jak np. naigrywanie się z czyjejś ułomności), lecz nigdy jej nie przekracza. Śmieszy, nie zniesmacza. Króluje komizm sytuacyjny - pierwsza scena jest dla mnie wręcz mistrzostwem :D "Nietykalni" są przykładem na poruszenie trudnych kwestii w lekki i przystępny sposób. Jeśli ktoś mi nie wierzy, niech obejrzy sobie "W stronę morza", gdzie wytoczono już znacznie cięższe działa. Fakt, faktem historie różnią się od siebie w kilku znaczących kwestiach, nie mniej jednak mają wspólny mianownik jakim jest kalectwo głównego bohatera. Przychodzi mi do głowy jeszcze jeden film o podobnej tematyce, nie będący jednak ani komedią, ani typowym dramatem. Mam tutaj na myśli "Przyjaciela u boku" - piękną i wzruszającą historię, ale o niej może innym razem.

Krótko na podsumowanie Chomik chciałby rzec, że "Nietykalnych" poleca - wszystkim i każdemu z osobna :)

2 komentarze:

  1. Wszyscy trąbią, a ja słyszę o tym filmie pierwszy raz! Widzę, że muszę nadrobić zaległości, czuję się zachęcona:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna historia! Jeden z tych ulubionych filmów. Zdecydowanie! ;)

    OdpowiedzUsuń