poniedziałek, 9 lipca 2012

Filmowy poniedziałek z Chomikiem -> Najpiękniejszy film o miłości.

Tytuł: "Pamiętnik"
Gatunek: melodramat
Produkcja: USA
Reżyseria: Nick Cassavetes 
Scenariusz: Jan Sardi, Jeremy Leven


""Pamiętnik" to historia pewnej miłości, która rozkwitła na początku lat 40. gdzieś w Karolinie Północnej. Duke (James Garner) odczytuje ją  starej kobiecie cierpiącej na chorobę Alzheimera (w tej roli Gena Rowlands). Dzięki sile uczucia przeżywa na nowo cudowne chwile swojej wielkiej miłości. Przypomina sobie, kiedy po raz pierwszy zobaczył Allie Nelson (Rachel McAdams) - ich spotkania, wspólne wakacje i trudny okres rozstania, gdy zniknęła z jego życia na siedem lat...  "Pamiętnik" jest ekranizacją bestsellerowej powieści Nicholasa Sparksa. Prawa do realizacji filmu na jej podstawie studio New Line Cinema zakupiło już w roku 1995." [Filmweb]

Najpiękniejszy film o miłości?? Odpowiedź może być tylko jedna i udzielona bez chwili wahania – „Notebook”. Dlaczego?? Toż to oczywiste! Wyobraź sobie czytający me słowa człowiecze, że historia opowiedziana na ekranie staje się Twoją historią i nie będziesz już musiał ponownie zadawać tego pytania. Bo czy może się człowiekowi w życiu przytrafić coś piękniejszego, niż prawdziwa miłość?? Dwoje młodych ludzi: jakaś ona i on. Wesołe miasteczko, w którym wszystko się zaczęło. Przetańczone skrzyżowanie z oswojonym asfaltem. Opuszczony dom i pełne emocji oddechy na podłodze. W tle słoneczne lato, poezja, taniec, jezioro, śmiech. Nieustanna walka dwojga dusz kipiących szczęściem. Pierwsza miłość. Prawdziwa miłość… Taka, która być może zdarza się tylko raz. Wyciągająca swoją dłoń z zaproszeniem: podążaj za mną, a poznam Cię ze szczęściem. Czyż nie chciałoby się rzucić wszystkiego, wstać i pobiec za tym głosem?? Pozycja społeczna, temperament, zainteresowania, czy też perspektywy. Różnice… Ach, te różnice… Istotne dla otoczenia, nigdy dla zainteresowanych. Rodzice… Ach, ci rodzice… I ich argumenty mierzone w kilometrach dzielących zakochanych. Nieprzeczytane listy, łzami sprane poduszki, w końcu obce ramiona i być może szczęście?? Wystarczyło jednak spojrzeć na jedno zdjęcie… Wspomnienia. Uśpione serca kołatanie. Pasja – malowanie. Trudny wybór?? Właściwy. Sercem, nie rozumem podyktowany. Uczuciem tak silnym, że nawet śmierć nie jest w stanie mu przeszkodzić… Kochać i być kochanym, to marzenie każdego człowieka. Patrzę na Allie i Noah i o czym myślę?? Niby to wszystko takie wyidealizowane i nieprawdopodobne, ale zarazem też tak piękne, że człowiek, aż chce wierzyć, iż prawdziwe. Ja wierzę i czekam na taki moment w swoim życiu, podczas którego spojrzę w oczy drugiej osobie i będę wiedziała, że chcę widzieć swój koniec właśnie w jej ramionach -krocząc wcześniej ścieżką miłości ze szczęściem pod pachą i uśmiechem na twarzy pokonując najbardziej nieprawdopodobne trudności. Ot co! Pisałam to ja – niepoprawnie romantyczna dusza przygnieciona troszkę współczesnością, lecz wciąż z niegasnącą nadzieją w sercu ;) 

Tekst napisany: 21.11.2010r.

A już niedługo, bo w tym tygodniu, kolejny konkurs na moim blogu! Zapraszam! :)

4 komentarze:

  1. A ja już nie pamiętam czy oglądałam ten film, czy nie. W każdym bądź razie obejrzę :D :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! :) Mnie wzrusza za każdym razem tak samo mocno :)

      Usuń
  2. Oj, jak ja lubię ten film... Nie ma takiej opcji, żebym go ominęła, jeśli leci w tv ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bardzo lubię do niego wracać :)

      Usuń