niedziela, 14 października 2012

Marlena w literaturze (1)

Lektura "Sekretnego języka kwiatów" Vanessy Diffenbaugh natchnęła mnie, by stworzyć kolejny cykl postów na moim blogu, a przy okazji zdradzić Wam moje imię, które umieściłam już w tytule.



Gdy niemalże z wypiekami na twarzy czytałam o książkowej Marlenie, zaczęłam się zastanawiać jakim postaciom autorzy postanowili nadać właśnie to, a nie inne (w tym moje) imię. Postanowiłam przybliżać Wam sylwetki tych bohaterem, za każdym razem, gdy przyjdzie mi się z nimi spotkać. Nie obrażę się również, a nawet będę wdzięczna, gdy mi w tym troszkę pomożecie podając znane Wam tytuły, za którymi chowa się jakaś Marlena :)

Co do "Sekretnego...", oto portret bohaterki:

str 265 "Spod długiej grzywki nie mogłam dostrzec oczu ostatniej dziewczyny. Gdy ją odgarniała, zasłaniała je ręką. Jednak jej odpowiedź była prosta i taka, jakiej oczekiwałam. Jeśli nie zarobi na czynsz, zostanie wyrzucona z domu. Gdy to mówiła, załamał jej się głos i aż po nos schowała twarz w wełnianym golfie."
-> dziewczyna w potrzebie, prawdopodobnie biedna, czego się wstydzi, wrażliwa, skromna, podobnie jak ja nosi grzywkę :D

str 266 "Dziewczyna się spóźniła. Nie na tyle, by udaremnić realizację mojego zamówienia, ale wystarczająco, żeby mnie zdenerwować. (...) Zdyszana dziewczyna przybiegła piętnaście minut po umówionym czasie. Powiedziała, że zasnęła w autobusie i ominęła przystanek, ale postara się szybko pracować, żeby nadrobić stracony czas." -> roztargniona i być może troszkę roztrzepana - mamy coraz więcej ze sobą wspólnego :P

str 267 "Nie wyróżniała się niczym szczególnym. Była zwyczajna, i nawet ta jej bezbarwność była ukryta za długimi włosami i workowatymi ubraniami. Potrząsnęła głową i dmuchnęła mocno w górę, tak że włosy grzywki rozdzieliły się i ułożyły po obu stronach jej brązowych oczu. Wreszcie mogłam zobaczyć twarz - okrągłą, z gładką, nieskazitelną cerą. Marlena miała na sobie ogromną polarową bluzę, która sięgała jej prawie do kolan i sprawiała, że dziewczyna wyglądała jak zagubione dziecko. Gdy skończyła jeść, jej grzywka ponownie opadła na twarz i tam została." -> ja również mam dość długie włosy, ale bluz prawie do kolan raczej nie noszę - co nie zmienia faktu, że i bez tego wyglądam czasem jak zagubione dziecko :P

str 286 "Marlena przeszła do kuchni i trzymając śpiące dziecko jedną ręką, drugą zaczęła gotować. (...)
-Gdzie się tego nauczyłaś? - zapytałam.
-Gotować?
-I zajmować się dziećmi.
-W moim ostatnim domu zastępczym był żłobek. Kobieta trzymała mnie, bo uczyłam się w domu i pomagałam przy dzieciach. Nie miałam nic przeciwko temu. Wolałam to niż chodzić do szkoły.
-Uczyłaś się w domu? (...)
-Tak. Przez parę ostatnich lat. Miałam tak duże braki, że pracownicy socjalni myśleli, że to pomoże mi je nadrobić, ale zamiast tego opuszczałam się coraz bardziej. Gdy skończyłam 18 lat, rzuciłam szkołę i przeniosłam się do Gathering House. (...)
Coś zaczęło bulgotać na kuchence i Marlena dosypała soli. Byłam zdziwiona, że znalazła w pustych szafkach coś do ugotowania. Dziecko obudziło się i przełożyła je na drugie ramię. Ułożyła je tak, żeby widzieć, co gotuje, i szeptała mu coś po cichu - modlitwę lub wiersz, nie mogłam usłyszeć. Ponownie zamknęło oczy."
-> co do zdolności zajmowania się dziećmi, to się na razie jeszcze nie mogę wypowiedzieć, ale oby szło mi w przyszłości tak dobrze jak książkowej bohaterce :)

A Wy? Próbowałyście czasem wśród swoich literackich imienniczek odnaleźć siebie? :)

11 komentarzy:

  1. Nie przypominam sobie żadnej literackiej Marleny, ale oczywiście, gdy tylko taką spotkam, od razu dam znać. Nie znam również żadnych Paulin, czyli moich imienniczek. Mimo, iż jest to to popularne imię, autorzy niechętnie nadają je swoim bohaterkom :( (Chyba że mowa o wenezuelskich telenowelach)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, od razu wenezuelskie telenowele :P Mi tam jakaś Paulina się o uszy i oczy na pewno obiła, tylko sobie teraz nie mogę przypomnieć przy jakiej okazji, ale jak tylko mnie natchnie to na pewno Ci dam znać :D

      Usuń
    2. Marleny nie znam, ale polecam "Paulinę.doc" Marty Fox

      Usuń
    3. Znam tę książkę! Czytałam ją chyba jeszcze w gimnazjum. Ach ta skleroza... Widzisz Viv, jednak masz swoje imienniczki na kartach powieści, a nawet i w tytule :)

      Usuń
  2. Oooo muszę koniecznie przeczytać książkę o mojej imienniczce, a przy okazji poznałam swoją imienniczkę choć to tylko wirtualnie , ale już coś :)
    Książkowych Marlen nie kojarzę, znam tylko autorkę Marlenę de Blasi i czytałam autobiografię Marleny Dietrich.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę jak miło :) Przeczytaj koniecznie, bo książka jest spoko, a i Marlenę autorka jak widać przedstawiła w niej pozytywnie :)

      Co do Marleny de Blasi to również ją kojarzę i nie obce są mi jej książki. O Marlenie Dietrich również zdarzyło mi się czytać. Była to jej biografia napisana bodajże przez jakąś polską autorkę... Nie pamiętam już dokładnie.

      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  3. Bardzo fajny pomysł na niecodzienny cykl :) Sama miałabym chyba za dużo książek, w których bohaterki noszą to same imię jak moje. Jest za popularnie - Magda. Ale z całą pewnością będę obserwować Twoje wpisy w tym kierunku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie, że pomysł się podoba :) Mam nadzieję, że będę miała o czym pisać :D

      Usuń
  4. Ja jeszcze nigdy nie spotkałam w książce swojej imienniczki, nad czym bardzo ubolewam. Wychodzi na to, że Kamila to jednak dość rzadkie imię. :P
    Bardzo fajny pomysł na cykl postów. Będę częściej zaglądała i śledziła Twoje książkowe tożsamości. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko spotkam jakąś książkową Kamilę to na pewno dam Ci znać :)

      Usuń
  5. Mi Twoje imię kojarzy się z Marleną Dietrich. Fajny pomysł cykl. Co do mojego imienia to pamiętam taką książkę z dzieciństwa (zresztą mam ją do tej pory i czytam czasem swojej córce) "Nocne kłopoty zabawek Doroty" opowiadającą o perypetiach zabawek, które były spowodowane tym, że tytułowa Dorotka nie posprzątała przed snem. Rodzice śmiali się, że to tak jak ja (niestety do dziś dnia jestem bałaganiarą). W tym wypadku wyszło więc, że bohaterka byłą bardzo do mnie podobna. ;) O innych Dorotach i Dorotkach nie wiem. ;)

    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń