poniedziałek, 12 listopada 2012

Filmowy poniedziałek z Chomikiem -> Projekt Kino (1)

Tytuł: "Ukryte pragnienia"
Gatunek: dramat
Produkcja: Francja, Wielka Brytania, Włochy
Reżyseria: Bernardo Bertolucci
Scenariusz: Bernardo Bertolucci, Susan Minot

"Lucy przybywa do włoskiego miasteczka w poszukiwaniu ojca oraz chłopaka, w którym lata temu się zakochała." [Filmweb]





Fabuła przedstawia się następująco. Główna bohaterka trafia na wiersz traktujący o romansie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż autorką utworu jest jej matka, a data jego powstania, porównana z datą urodzenia dziewczyny, daje jej wiele do myślenia. W poszukiwaniu ojca Lucy wyrusza aż do Włoch, a jej podróż ma też drugie dno - młodzieńcze zauroczenie sprzed kilku lat, które dziewczyna łudzi się wskrzesić. Dbając o pozory, prawdziwe zamiary mają wdzięczną wymówkę w postaci portretu/rzeźby, którą na prośbę "ojca" Lucy stworzyć ma lokalny artysta Ian. Toskańskie miasteczko wraz z jego mieszkańcami, powita dziewczynę z otwartymi ramionami i pozwoli jej stworzyć swój własny portret, nie tylko odwołując się do wspomnień matki, ale i kreując zupełnie nowe dla dziewczyny doznania.

Wiecie co jest w tym filmie piękne? Poza bajeczną Toskanią, rzecz jasna^^ Piękne jest połączenie dwóch tak różnych sobie światów- świata pełnego pasji, nieokiełznanej namiętności i szeroko eksponowanej seksualności oraz świata czystości i niewinności, który reprezentuje Lucy. I jeszcze te pastele, i ten spokój oraz życie zdawałoby się oderwane od rzeczywistości, ale wcale nie mniej realne od naszego. Ach, Toskania mnie wzywa! :D

Wiem, że opinii może być tyle, ile osób zechce je wydać. Dla mnie jednak ten film emanuje niezwykłym ciepłem i nie mam tu na myśli jedynie wszechobecnego toskańskiego słońca. Powiem więcej, mimo iż nie zabrzmi to zbyt estetycznie - "Ukryte pragnienia" stały się moich "żelazkiem na zmarszczki", ponieważ skutecznie poprawiły mi humor, przywróciły uśmiech na twarzy i wzbudziły tęsknotę za wakacjami, słońcem i beztroską.

Moja ocena: 9/10



Film obejrzałam w ramach wyzwania:




P.S. Prośba do redaktorów "Projektu kino" - nie cytujcie mojego "żelazka" jeśli łaska  :P

10 komentarzy:

  1. Nie oglądałam - czuję się zachęcona - fajny pomysł z tym projektem KINO :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł nie mój, aczkolwiek naprawdę zacny, a film z całego serca polecam :)

      Usuń
  2. Film oglądałam i bardzo mi się podobał :) Możesz napisać coś więcej o tym wyzwaniu? Bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na życzenie :) Zapraszam do lektury kolejnego posta :)

      Usuń
  3. Nie widziałam filmu, ale na jesienną chandrę taki ciepły, pogodny obraz wydaje mi się być idealny:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że powinien przypaść Ci do gustu :) Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Sformułowanie "żelazko na zmarszczki" bardzo mi się podoba :). Podobał mi się również film. Oglądałam go dwa razy, najpierw jako dosyć młoda osoba, później już jako nieco dojrzalsza. Rzeczywiście emanuje ciepłem i do tego ta piękna Toskania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, miło usłyszeć, że moje słowotwory nie zbijają z nóg. Ba! Nawet mogą się podobać :) Co do filmu, to moja sytuacja jest identyczna jak Twoja. Widziałam go jakiś czas temu, gdy latek miało się o kilka mniej, niż dziś i widziałam go teraz. Jednakże moje wrażenia niewiele się zmieniły, może tylko nabrały innego wyrazu :) Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Przyjemny film. Chętnie zobaczę. Bardzo lubię filmy, mam ich dużo i dużo oglądam, aż dziw, że tego nie miałam okazji obejrzeć. Ale dzięki za podpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie musisz to nadrobić! :) Jak napisała Isadora - ten film jest idealny na naszą pogodę za oknem i jesienną chandrę :)

      Usuń