niedziela, 10 lutego 2013

Ekspresowe podsumowanie Projektu KINO -> Laureaci festiwalu w Sundance po roku 2000 + Kino Jima Jarmuscha

Z braku czasu i sił, ekspresowo po 2 zdania na temat każdego filmu. Jeśli nie zaliczycie mi wyzwania nie obrażę się, ale na nic lepszego mnie nie stać w tym momencie :P



Tytuł: "Do szpiku kości"
Gatunek: dramat, thriller
Produkcja: USA
Reżyseria: Debra Granik
Scenariusz: Debra Granik, Anne Rosellini


"17-letnia Ree Dolly (Jennifer Lawrence) została ciężko dotknięta przez życie. Jej ojciec, Jessup wyszedł na przepustkę z więzienia, jako kaucję zastawiając jedyny majątek rodziny - dom. Pod opieką Ree jest chora matka i młodsze rodzeństwo, więc dziewczyna decyduje się wziąć sprawy w swoje ręce." [Filmweb]

Film zionący chłodem, ponury, przygnębiający, ale i zaskakujący determinacją głównej bohaterki. Nie powiem, żeby ten obraz mnie jakoś porwał, ale i nie pozostawił obojętną wobec  bohaterów, co zdecydowanie odbieram jako plus. Nie polecam ani nie odradzam, za to uprzedzam, że seans do najlżejszych nie należy.

Moja ocena: 6/10



Tytuł: "Mystery train"
Gatunek: dramat, komedia kryminalna
Produkcja: Japonia, USA
Reżyseria: Jim Jarmusch
Scenariusz: Jim Jarmusch


"Tak jak "Inaczej niż w Raju", "Mystery Train" składa się z trzech części opatrzonych tytułami. Tym razem jednak głównym łącznikiem między epizodami nie są bohaterowie, lecz czas i miejsce akcji - podupadły hotel Arkada w Memphis w stanie Tennessee, rodzinnym mieście Elvisa Presleya. Zwykle nie odwiedza go wielu gości, nocny portier i chłopiec hotelowy nudzą się, rozmawiają na banalne tematy i słuchają lokalnej stacji radiowej. Pewnej nocy jednak coś zaczyna się dziać..." [Filmweb]

Kino Jarmuscha jest bardzo specyficzne. "Truposza" znienawidziłam, "Broken flowers" pokochałam. "Mystery train" plasuje się na szczęście blisko "Broken..." Trzy splecione ze sobą historie, które łączy jedno miejsce i postać Elvisa Presleya. Niespieszna akcja i niesamowity klimat, który trudno sprecyzować słowami tworzą obraz, który pomimo swej statyczności i ponurości ogląda się z sympatią i zaciekawieniem. Szczególnie rozbroiła mnie scena, w której hotelowy boy "sprząta" stłuczoną butelkę. Jednocześnie humorystyczna na swój sposób, jak i podkreślająca charakter szarego i zużytego Memphis, które żeruje na legendzie Presleya, bo nic innego nie ma do zaoferowania.

Moja ocena: 7/10



Filmy obejrzałam w ramach wyzwania:


1 komentarz:

  1. Ani jednego z tych filmów nie widziałam. Chyba muszę się dołączyć do projektu, bo fajne filmy wyszukujecie. Jarmusha znam tylko z wspomnianych "Broken flowers", które również lubię. Ale ogólnie nie przepadam za filmami z... no, jak to ładnie powiedzieć, Japończykami.

    OdpowiedzUsuń