piątek, 12 lipca 2013

30 dni z książkami (12)

Dzień 12. Książka, która tak wycieńczyła Cię emocjonalnie, że musiałaś przerwać jej czytanie lub odłożyć na jakiś czas.

Muszę przyznać, że ostatnio traktowałam troszkę po macoszemu to wyzwanie. Dziś przyszedł czas na rehabilitację. W końcu jeśli powiedziało się "a" trzeba powiedzieć "b" :)

Dzień 12. pyta mnie o wycieńczenie emocjonalne podczas lektury. No problem. Nie zastanawiałam się ani minuty. Doskonale pamiętam, że książką która dosłownie mnie zmaltretowała była...


"Lolita" autorstwa Vladimira Nabokova.

Przyznaję szczerze, nie dotrwałam nawet do połowy tej powieści. Była dla mnie tak trudna i wyczerpująca, że sprawiała mi autentyczny ból. Nie mogłam się również opędzić od pewnej natrętnej myśli o autorze, która kołatała mi się gdzieś z tyłu głowy. "Degenerat!" - krzyczał mój wewnętrzny głos co jakiś czas. Poległam, zamknęłam książkę i czym prędzej odłożyłam ją z powrotem na półkę. Czy podejmę jeszcze kiedyś rzuconą mi rękawicę i zmierzę się z tą powieścią? Być może, za lat 10, 20, ale na pewno nie dziś, nie w najbliższym czasie.

12 komentarzy:

  1. A ja przeczytałam "Lolitę" prawie jednym tchem, ale faktycznie pewnie będę musiała powtórzyć lekturę za kilka lat, bo nie jest to łatwa książka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę jakie skrajne skrajne reakcje może budzić jedna książka :) Ot i całe piękno literatury :D

      Usuń
  2. Och aż mnie serce rozbolało. Nabokov to geniusz, a jego język jest niebywały. Daj "Lolicie" w przyszłości szansę :)

    http://basiapelc.blogspot.com/2013/05/lolita-vladimir-nabokov.html

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja wspominam niezwykle mile...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy odbiera literaturę inaczej i ma do tego pełne prawo.

      Usuń
  4. Ja też "Lolitę" przeczytałam jednym tchem i ją uwielbiam, więc mam nadzieję, że jeszcze kiedyś spróbujesz po raz kolejny, bo moim zdaniem zdecydowanie warto. "Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba moja wyobraźnia zadziałała w tym przypadku nadgorliwie i po wyobrażeniu sobie głównego bohatera musiałam z lektury na jakiś czas zrezygnować.

      Usuń
  5. W zeszłe wakacje wzięłam się za Lolitę, niestety w połowie ją odłożyłam i już do niej nie wróciłam. Teraz tego żałuje i planuje to nadrobić. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak jesteś dobra, że dotrwałaś do połowy, ja z tego, co pamiętam, odłożyłam ją znacznie szybciej...

      Usuń
  6. Ja też nie doczytałam tej książki do końca. Na pewno kiedyś po nią sięgnę.
    Mam kilka takich książek, które czekają na ponowne przeczytanie ze względu na to, że kiedyś je porzuciłam: "Zbrodnia i kara", "Blaszany bębenek" czy "Ferdydurke".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, że nie jestem sama w tym temacie :) "Zbrodnię i karę" polecam. Mi osobiście bardzo się podobała i w ogóle myślę, że warto ją przeczytać. "Ferdydurke" przerabialiśmy fragmenty w liceum i zdecydowanie mnie nie porwało, a z "Blaszanym bębenkiem" nie miałam jeszcze do czynienia, więc wszystko przede mną :)

      Usuń