piątek, 16 sierpnia 2013

Księża nie są z księżyca

Tytuł: "Adieu. Przypadki księdza Grosera"
Autor: Jan Grzegorczyk
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Okładka: twarda
Wymiary: 14,5x20,5


"Akcja tej wyjątkowej powieści z kluczem rozgrywa się na tle wydarzeń z lat 2001-2002, ataku terrorystycznego na Nowy Jork, sprawy arcybiskupa Paetza czy sporów o Radio Maryja. Bohater powieści, ksiądz-pisarz wierny swojemu podwójnemu powołaniu, na własnej skórze doświadcza prawdy przysłowia: Słowo napisane "nieszczęście zasiane".
Powieść łamie tabu, jakim jest życie prywatne księdza, pokazuje różnorodność postaw polskiego duchowieństwa. Jan Grzegorczyk w przejmujący sposób ukazuje prawdę, że grzech i cnota są rozmieszczone równomiernie w całym społeczeństwie. Granice dobra i zła nie biegną granicami stanu duchownego i świeckiego, ale w sercu każdego człowieka. Choć bohaterem głównym książki jest ksiądz, rozdarcia, pasje, marzenia, które się w nim kłębią, są udziałem każdego z nas." [Zysk i S-ka]

Jak w temacie. Skąd w takim razie? Z Marsa, bo pochodzi z niego każdy mężczyzna, podobnie jak kobieta z Wenus. A tak serio, to są po prostu normalni ludzie, bo duchowieństwo ich przed niczym nie chroni. Księża jak każdy, mają słabości i są targani wewnętrznymi namiętnościami (mogą to być kobiety i może być alkohol). Taka książka ich "uczłowiecza", co jest paradoksalne, bo wydaje się, że nikt im tego człowieczeństwa nie odbiera, ale jednocześnie oczekuje świętości. I pewnie dlatego tak bardzo godzi w nas ludzi to, że księża grzeszą. Ci co powinni świecić przykładem i przyciągać jak magnes: do siebie, do Kościoła, do Boga. A to są zwykli ludzie, czasem zupełnie nie na swoim miejscu i zdaje się, że wbrew swemu prawdziwemu powołaniu.

Grzegorczyk na kartach "Adieu" kreśli różne portrety współczesnych pasterzy dusz. Od tych łamiących prawo celibatu, przez uzależnionych od alkoholu, aż po prawdziwych pasterzy nie tylko dusz, ale i z duszą - takich z prawdziwego zdarzenia. I to mi się podoba, ukazanie tej prawdziwej różnorodności. Bo są "księża" i księża. Tak było, jest i zapewne będzie, a książkę czyta się wyśmienicie i zaskakująco szybko. Nic dodać, nic ująć. Polecam!

3 komentarze:

  1. Mam nadzieję, że sięgniesz po kolejne części, bo to chyba jedna z moich ulubionych serii książkowych :) Grzegorczyk ma jakąś zdolność pisania z taktem, ale równocześnie lekko i momentami dość zabawnie.

    Serdecznie zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, bezapelacyjnie sięgnę po kolejne części, bo jak trafnie zauważyłaś Grzegorczyk ma naprawdę lekkie pióro ;) Z chęcią też do Ciebie zajrzę. Pozdrawiam! ;)

      Usuń
  2. Siostra męża bardzo zachwalała mi całą serię i teraz widzę że chyba się na nią skuszę.

    OdpowiedzUsuń