poniedziałek, 2 grudnia 2013

Filmowy poniedziałek z Chomikiem -> Idealne na grudniowe wieczory ;)

Zima zbliża się nieubłaganie, czy tego chcemy, czy nie. Wieczory są dłuższe, bo zmrok zapada już po południu i nie zawsze chce się wtedy wyściubiać nos z domu. Dla tych, co mogą sobie pozwolić na labę i przyjemności oraz dla tych, którzy znajdują w końcu czas, by odpocząć po rzetelnie wypełnionych obowiązkach mam kilka propozycji filmowych na nadciągające grudniowe wieczór.

Dzisiaj motywem przewodnim wszystkich filmów postanowiłam uczynić... właśnie zimę!
Ale taką zimę, jako po prostu zimę - bez motywu Świąt Bożego Narodzenia, na to przyjdzie czas trochę później. Dzisiaj ma być głównie śnieg, mróz i lód. Brr! :D


Obejrzane oraz godne polecenia:

 
 "Globalny wzrost temperatury doprowadza do osłabienia Prądu Północnoatlantyckiego. Ziemią wstrząsa seria anomalii pogodowych na katastrofalną skalę."*

Wizja przerażająca, za to zdjęcia piękne. Sama fabuła nie jest zbyt wydumana - ludzie próbują przetrwać w obliczu katastrofy. Przyjemnie się to ogląda i jest mroźno!


"Aby otworzyć własny interes, Jerry musi zdobyć sporą sumę pieniędzy. Postanawia porwać własną żonę i wyłudzić okup od swojego teścia."*

Cóż za przerażający pomysł, w dodatku nie wszystko pójdzie po myśli głównego bohatera... Tłem wydarzeń oczywiście jest zima. Świetny, trzymający w napięciu thriller!
 
"Antarktyda w filmie Herzoga znajduje nowy wymiar i znaczenie. Południowe krańce naszego świata są magnesem dla plejady gwiazd nauki, którym znudziła się postindustrialna cywilizacja codzienności. Naukowcy pracują tu dla ludzkości, która wkrótce… ma opuścić Ziemię.(...)"*

Rewelacyjny dokument! Zarówno wizualnie, jak i merytorycznie. No i ta scena z pingwinem...








  
Te, które chciałabym zobaczyć, ponieważ są polecane:



"Noi to mieszkający w małym islandzkim miasteczku siedemnastolatek, który marzy, by uciec stąd razem z dziewczyną pracująca na pobliskiej stacji benzynowej."*

Kino skandynawskie jest specyficzne, ale również klimatyczne -  podobnie chyba z resztą rzecz ma się z literaturą. Jestem niezmiernie ciekawa tego dramatu.

 
 


" "Saints and Soldiers" to dramat oparty na strasznych historycznych wydarzeniach znanych pod nazwą "Malmedy Massacre." Film ukazuje szczegóły ucieczki pięciu żołnierzy, którzy po masakrze walczą za linią wroga o życie..."*

Podobno niezbyt widowiskowy i pozbawiony nadmiernego patosu. Jestem ciekawa takiego ujęcia tematu.
"Poruszająca historia przyjaźni chorej na autyzm Lindy (Sigourney Weaver) i Alexa (Alan Rickman) mężczyzny po traumatycznych przejściach. Jest zima w Ontario. Alex przez przypadek poznaje 19-letnią autostopowiczkę Vivienne (Emily Hampshire) i zupełnie wbrew sobie postanawia podwieźć ją do domu do miasteczka Wawa. Podczas podróży niespodziewanie nawiązuje się między nimi nić porozumienia. (...)"


 Wydaje się być smutny, porusza trudne tematy i ma dość wysokie noty. Może warto obejrzeć? Oczywiście mamy zimę w tle ;)





 Jak Wam się podobają moje propozycje? Coś widzieliście? Polecacie/odradzacie? A może znacie jeszcze jakieś filmy z zimowym klimatem w tle, ale nie świątecznym! Czekam na Wasze komentarze ;)

*wszystkie opisy filmów pochodzą z portalu filmweb.pl

4 komentarze:

  1. "Pojutrze" rzeczywiście robi wrażenie - czasem lubię sobie obejrzeć jakiś dobry katastroficzny film, żeby łatwiej mi było docenić to, co mam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo podoba mi się "Pojutrze". Lubię katastroficzne wizje, dlatego - choć nie przepadam nad Muminkami - "Kometa nad Doliną Muminków" mnie zachwyciła.

    Na filmie byłam w kinie w Lublinie ;)
    W nagrodę za zdany egzamin. Jakbym nie zdała, też poszłabym w ramach pocieszenia. Był to ostatni dzień seansu i w kinie razem ze mną były 3 osoby ;)

    Jeszcze za fajny film "Dzień zagłady" uznaję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię Alana Rickmana, więc może się skuszę na "Śniegowe ciastko"

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam "Pojutrze" i "Zimowe ciastko". To pierwsze to klasyczny katastroficzny - wciągający, ale szału nie ma, natomiast "Ciastko" jest genialne. Trochę śmieszne, trochę smutne, wzruszające i poruszające trudne tematy w taki ładny, nie moralizujący sposób. No i jest Alan Rickman :D

    OdpowiedzUsuń