środa, 18 grudnia 2013

"Władczyni rzek" Philippa Gregory

Tytuł: "Władczyni rzek"
Autor: Philippa Gregory
Liczba stron: 544
Wydawnictwo: 
Książnica
Okładka: miękka
Wymiary: 13,5x23,0


"XV-wieczna Anglia i progu Wojny Dwu Róż. Barwna opowieść o niezwykłej kobiecie, Jakobinie Luksmburskiej. Jakobina - wywodząca się według rodzinnej legendy od Meluzyny, wodnej boginki - już w dzieciństwie odkrywa swój dar jasnowidzenia. Gdy we wczesnej młodości spotyka Joannę d'Arc oskarżoną o uprawianie czarów, dostrzega w niej odbicie własnej mocy. Wtedy pojmuje, że kobieta może zdecydować o swoim losie, ale przeczuwa także, jak niebezpieczne mogą być marzenia.

Po śmierci męża, księcia Bedfordu, który zapoznał ją z tajnikami nauki i alchemii, Jakobina ponownie wychodzi za mąż, nie czekając na królewską zgodę. Małżonkowie udają się do Anglii, by służyć na dworze królowej Małgorzaty Andegaweńskiej. Jakobina szybko zyskuje zaufanie i przyjaźń młodej monarchini. Jednak rozpoczynająca się rywalizacja Lancasterów i Yorków zagraża najbliższej rodzinie Jakobiny. Niepokojona proroczymi wizjami, nie cofnie się przez niczym, by zapewnić przyszłość swej córce Elżbiecie." [Książnica]


W końcu! Stało się - przeczytałam (moją) pierwszą powieść Philippy Gregory! Pięknie wydaną i z odpowiedniej grubości kartkami. No co? Nie śmiejcie się. To bardzo ważne, gdy czytasz książkę na przystanku autobusowym i możesz przerzucać strony nie zdejmując rękawiczek, co by nie wystawiać chomiczych łapek na mróz. Oj tak, winter is coming, a czuć to zwłaszcza, gdy autobusy notorycznie się spóźniają. Strach pomyśleć, co będzie, gdy spadnie śnieg! Ale hola, hola, bo się zagalopowałam. Mowa miała być o książce.

Fabuły streszczać Wam nie będę, zrobił to za mnie opis, a także wiele innych osób w swych recenzjach, dlatego też skupię się na swoich osobistych odczuciach. Książka jest r-e-w-e-l-a-c-y-j-n-a. Naprawdę. Jestem pod ogromnym wrażeniem autorki, która pokazała mi XV-wieczną Anglię wraz z jej historią w sposób niebanalny oraz niebywale ciekawy. Tak to ja bym się chętnie uczyła historii w ogóle, gdy zamiast suchych faktów i dat, mogłabym poznać ich ludzkie i fascynujące oblicze. Oczywiście wiadomo, że autorka popuściła również wodze swojej fantazji - wszak pisała o postaci zapomnianej, jak wskazuje nam sam tytuł. Obok ogólnie znanych faktów historycznych, zaserwowała nam szczegółowo dopracowany portret niezwykle charyzmatycznej kobiety, wplatając doń zarówno kontekst polityczny, jak i elementy magii.

Gregory porusza w swojej powieści wiele wątków, a wszystkie ukazuje z perspektywy... kobiety! Muszę przyznać, że trochę zaskoczyła mnie pierwszoosobowa narracja, ale szybko doceniłam jej wartość i przepadłam bez reszty w opowieści Jakobiny. Dałam się porwać jej uczuciom oraz rozterkom, a także z zapartym tchem śledziłam losy targanej wojną Anglii. Przede wszystkim jednak miałam okazję poznać od podszewki sytuację XV-wiecznych kobiet. Mam tu na myśli m.in. palenie na stosie, które chętnie fundowano interesującym się zielarstwem niewiastom, a także tym, które chciały wyjść z cienia mężczyzn i odegrać jakąś znaczącą rolę na arenie politycznej - vide wspomniana na początku powieści Joanna d'Arc.

Jestem oczarowana tą książką. "Władczyni rzek" utwierdziła mnie w przekonaniu, że muszę przeczytać wszystkie pozostałe książki autorki. Mam jednak do Was pytanie natury technicznej, że tak się wyrażę. W jakiej kolejności je czytać? Ja planuję na początek tak:

"Władczyni rzek"
"Biała królowa"
"Czerwona królowa"
"Córka twórcy królów"

ktoś podpowie mi co dalej? ;)


Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:



9 komentarzy:

  1. A potem "Wieczna księżniczka", "Kochanice króla", "Dwie królowe", "Błazen królowej", "Uwięziona królowa", "Kochanek dziewicy". Strasznie się cieszę, że tak ci się spodobało i aż zazdroszczę, że tyle jeszcze przed tobą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślałam, że będę mogła liczyć na Ciebie w kwestii podpowiedzi ;) Już zacieram łapki na samą myśl o tych wszystkich książkach :D

      Usuń
  2. Ja też jeszcze nic jej nie czytałam, ale może wreszcie się skuszę, tym bardziej, że wkrótce planuję wypad do biblioteki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam kilka książek tej autorki. Tę też na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chociaż kocham książki historyczne to nie czytałam ani jednej powieści Gregory (dwie mam na stanie, jedną zaczęłam). Każda kolejna recenzja utwierdza mnie w przekonaniu, że to był z mojej strony wielki błąd, dlatego dłużej nie będę zwlekała i zabiorę się za kontynuowanie leżącej u mnie "Uwięzionej Królowej". Szkoda tylko, że nie mogę czytać po kolei.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolejna, która wpadła w sidła Gregory :) Bardzo dobrze. Jeśli spodobało Ci się, że pisze o kobietach i z perspektywy kobiety to pozostałe książki tym bardziej przypadną Ci do gustu

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna okładka, ale kiedyś sparzyłam się na jednej książce tej autorki i teraz nie wiem, czy chce ryzykować z kolejnym tytułem...

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę w końcu przeczytać jakąś powieść tej autorki, bo bardzo mnie ciekawią.

    Przy okazji zapraszam Cię na moje autorskie wyzwanie "Grunt to okładka", o którym napisałam na blogu. Może zechcesz wziąć udział? :)
    http://sylwuch.blogspot.com/p/grunt-to-okadka.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawsze nie kusi, by kiedyś zabrać się za takie dziwne jak dla mnie książki, ale jak na złość nie mam ich od kogo wydębić. A wypadałoby dać im kiedyś szansę.

    OdpowiedzUsuń