sobota, 29 marca 2014

"Chciałbym, żeby ktoś gdzieś na mnie czekał" Anna Gavalda

Tytuł: "Chciałbym, żeby ktoś gdzieś na mnie czekał"
Autor: Anna Gavalda
Liczba stron: 176
Wydawnictwo:
Świat Książki
Okładka: miękka
Wymiary: 12,5x18,7


Ten, kto mnie choć trochę zna wie, że nie zaliczam się do grona zagorzałych fanów opowiadań. Może sobie zatem (ta osoba) wyobrazić jakie było moje zdziwienie, gdy w opowiadaniach Gavaldy się wręcz zaczytałam. "Chciałbym..." zgarnęłam w pospiechu z półki wiedząc, że czeka mnie w sumie ponad godzinna podróż tramwajem ( w te i z powrotem na uczelnię), a torbę mam już tak wypchaną, że żaden nawet średniej wielkości "grubasek" nie jest mile widzianym pasażerem. Poszukiwałam zatem kogoś o przyjemnej aparycji i zrównoważonych proporcach oraz przede wszystkim wadze, najlepiej w kategorii piórkowej. I w ten oto sposób w moje chomicze i nieświadome niczego łapki (bo na tamten moment chomik nie wiedział, że skusił się na opowiadania :P), wpadła ta niepozorna książeczka.

Jak tylko zorientowałam się, że utknęłam na dobre z opowiadaniami, postanowiłam dla zabicia czasu dać im szansę, a żeby było ciekawiej, zaczęłam czytać od środka ;) Na pierwszy ogień poszła "Przepustka", w której to od razu znalazłam nawiązanie do tytułu całego zbioru. I już tym prostym zbiegiem okoliczności oraz faktem, że opowiadanie było w moim mniemaniu naprawdę dobre, autorka przekonała mnie do siebie. Pozostałą część książki przeczytałam swobodnie skacząc między opowiadaniami i muszę przyznać, że w moim przypadku ten system się sprawdził , bo urozmaicił mi czas spędzony na lekturze.

Punktem wspólnym dla każdej z opowiedzianych historii jest pewien, czasem poważny i znaczący ("Katgut"), a czasem drobny i wydawałoby się z pozoru błahy ("Wydarzenie dnia"), moment/zdarzenie, które zmienia życie bohaterów. Wiadomo, że opowiadania mogą być mniej lub bardziej ciekawe, jednak wszystkie napisane są świetnych językiem - już od pierwszych stron polubiłam styl autorki. Ponieważ nie miałam wygórowanych wymagań i nie liczyłam na światowe arcydzieło ani nic w tym rodzaju, to co dostałam tak pozytywnie mnie zaskoczyło, że nie potrafię tej książki nisko ocenić. I nie ma znaczenia, że pewnie nie zapadnie mi ona na długo w pamięci, ważne że spędziłam z nią kilka naprawdę przyjemnych chwil ;)

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:

http://www.wrotawyobrazni.com/2014/01/z-poki-wyzwanie-czytelnicze-2014.html

5 komentarzy:

  1. Nie przepadam za opowiadaniami, więc nie wiem czy się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi zachęcająco, mimo wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapraszam serdecznie do kwietniowego gatunku. Tym razem Kryminał. Szczegóły :)
    http://przeczytane-slowa.blogspot.com/2014/04/gatunkowy-miesiecznik-podsumowanie.html

    OdpowiedzUsuń
  4. sama w zeszłym roku rozpoczęłam przygodę z Gavaldą. ten tytuł jeszcze na mnie czeka, ale uważam Anne, za ciekawą pisarkę.

    OdpowiedzUsuń