wtorek, 15 kwietnia 2014

"Piórko na wietrze" Emily Wu, Larry Engelmann

Tytuł: "Piórko na wietrze"
Autor: Emily Wu, Larry Engelmann
Liczba stron: 368
Wydawnictwo:
Świat Książki
Okładka: miękka
Wymiary: 11,x17,5


 Zawsze, gdy czytam o rzeczach okrutnych i niesprawiedliwych, to aż "gotuje" mi się wszystko w środku. Dosłownie! Jestem niczym buzujący czajnik szczodrze buchający parą, a gwizdkiem chcąc, czy nie staje się mój blog. Nie przypuszczałam, że "Piórko na wietrze" wzbudzi we mnie, aż tyle emocji. Z początku, ale takiego początku początku, pisane dość nierównym językiem, raczyło mnie później tak sugestywnymi obrazami, że w moich oczach pojawiały się łzy, ale o tym później.

O Wielkim Skoku i rewolucji kulturalnej w Chinach czytałam już m.in. w "Marzeniach Joy" i chociaż była to bardziej "wariacja na temat", to i tak czułam się poruszona. Dlatego też "Piórko...", które można uznać za swego rodzaju pamiętnik, rozłożyło mnie na łopatki. Główna bohaterka Yimao, zwana też przez najbliższych pieszczotliwie Maomao, już jako dziecko wiele wycierpiała. Od najmłodszych lat nosiła piętno "czarnej" rodziny i musiała pokutować za "grzechy" rodziców, oskarżonych o "skrzywienie prawicowe". Poniżali ją zarówno nauczyciele, jak i rówieśnicy, a jej dom był celem nieustannych nalotów i rewizji. Nad rodziną Yimao pastwiono się bez zmrużenia oka, a najbardziej szokujące było to, że okrutnych czynów z lubością dopuszczali się byli studenci jej ojca, którego notabene do niedawna uważali za swój autorytet, a nawet przyjaciela.

Oprócz prześladowań nieodłącznym elementem życia naszych bohaterów była rozłąka - rzucani po kraju, niczym tytułowe "piórka na wietrze" nigdy nie mogli być pewni swego losu. Nadzieję na lepsze jutro potrafiła zabrać nieoczekiwana choroba, a zawierane przyjaźnie rozbijały się o brutalną rzeczywistość. To był triumf okrutnych i głupich, a żeby przetrwać trzeba się było albo do nich przyłączyć, albo przed nimi ukorzyć. Czytając tę powieść, aż trudno uwierzyć, że to wszystko przytrafiło się jednej osobie, a co więcej zdarzyło się naprawdę!

"Piórko na wietrze" jest niczym zimny podmuch wiatru - wywołuje dreszcze, momentami zapiera dech, wyciska z oczu łzy. Mnie ta lektura zaskoczyła i zaszokowała, a na pewno dała do myślenia, zwłaszcza gdy czytałam o tym, czego mój umysł wprost nie był w stanie pojąć. Serce mi się krajało na myśl o wyborach, które przychodziło podejmować tym ludziom, by ocalić swych najbliższych. Babcia potrafiła zagłodzić się na śmierć, by odejmując sobie od ust ocalić wnuczkę, a ojciec zostawić swe dziecko w restauracji, wierząc że dzięki temu spotka je lepszy los. Ten świat i ta rzeczywistość jawiły się jako najgorszy koszmar, dlatego wiele osób, utraciwszy wszelką nadzieję, targało się na własne życie. Gdy człowiek o tym, czyta - włos się jeży na głowie, a nawet i na reszcie ciała, zatem wyobraźcie sobie, co musieli czuć ci, których los umieścił w samym centrum wydarzeń.

 Lekturę oczywiście gorąco Wam polecam!

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:


http://kronikachomika.blogspot.com/p/wyzwanie-od-do-z.html

9 komentarzy:

  1. Czytałam.
    Okropna była scena z paleniem książek, zresztą nie tylko ta...

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasy chińskiej rewolucji kulturalnej były przerażające więc książka, która o tym traktuje, musi być bardzo mocna. Miałam okazję przeczytać parę pozycji, które opowiadały w mniejszym czy większym stopniu o tamtych czasach. Po ten tytuł również chęcią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie jest to lektura łatwa, bo chwyta zarówno za serce, jak i gardło czytelnika.

      Usuń
  3. Ja również zawsze gotuję się przy takich historiach, ale mimo wszystko sięgam po nie... "Piórko na wietrze" znajduje się na mojej liście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo, bo takie książki warto znać, chociaż trzeba je sobie umiejętnie dawkować.

      Usuń
  4. Odnośnie Chin. Ciekawą książką jest "Kwiat Śniegu i Sekretny Wachlarz".
    Opisany jest tam zwyczaj krępowania stóp. Dorosła kobieta ze stopą 7 cm! Makabra. Ja mam stopę wielkości ~23 cm i jest to mało, trudno jest kupić elegancki, dorosły kozak (bez żadnych fiu-bździu) w rozmiarze 35.
    Niektóre dziewczęta umierają w wyniku krępowania.
    Pomijam aranżowane małżeństwa.
    Właśnie wróciłam z biblioteki z książką "Sprzedane. Tragiczne losy azjatyckich kobiet". Pewnie też ciężka będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Kwiat śniegu..." czytałam jakiś czas temu i również zrobił on na mnie ogromne wrażenie. Na razie jednak planuję sobie zrobić przerwę od takich tematów ;)

      Usuń
    2. ,,Kwiat śniegu"- niesamowita książka. Po tą też z pewnością sięgnę

      Usuń
  5. W podobnej tematyce zachowana jest książka, którą ja przeczytałam "Nazywam się numer cztery". Z wielką ochotą zapoznam się z kolejną pozycją.

    OdpowiedzUsuń