czwartek, 18 grudnia 2014

"Jego wysokość Longin" Marcin Prokop

Tytuł: "Jego wysokość Longin"
Autor: Marcin Prokop
Liczba stron: 120
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Okładka: twarda
Wymiary:

W czasach, gdy książkę może wydać każdy, trudno ustrzec się pewnego sceptycyzmu, gdy kolejna znana szerszej publiczności osoba bierze się za pisanie. Marcina Prokopa kojarzę przede wszystkim z DDTVN, gdzie razem z Dorotą Wellman w dowcipny i swobodny sposób prowadzi rozmowy z zaproszonymi gośćmi. Dwoje charyzmatycznych osobowości i słowo "nuda" chowa się głęboko w kąt! I o ile twórczość Pani Doroty mam już za sobą ("Kalendarzyk niemałżeński"), tak teraz przyszła kolej na Pana Marcina.

Tytułem wstępu pozwolę sobie odesłać Was do krótkiego reportażu z grubsza kreślącego pobudki, którymi kierował się nasz autora podejmując pracę nad książką i muszę przyznać, że mnie one całkiem przekonały. Nie znalazłam w nich ani chęci taniego poklasku, ani też objawów grafomaństwa, ale oceńcie sami ;)

http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/marcinku-beda-z-ciebie-ludzie,148907.html

Co do książki... Jak nie trudno się domyślić już po samym tytule, nosi znamiona autobiograficzne i chociaż tu i ówdzie historia jest nieco "podrasowana", to tak naprawdę w humorystyczny sposób opowiada o dzieciństwie dziennikarza. Mamy więc czwartoklasistę, który zwraca na siebie uwagę ponadprzeciętnym wzrostem, jest zmuszony dzielić swój "pokój" (a właściwie fragment kuchni) z 5 letnim bratem, nieustannie psoci i przeżywa pierwsze zauroczenia, a w tym wszystkim towarzyszy mu Albert - wyimaginowany przyjaciel.

W książce nie brak humorystycznych akcentów, a język którym posługuje się Prokop jest może i trochę podwórkowy ("brachol", "nakablować"), ale dzięki temu książka ma trochę taki łobuzerski charakter, co może trafiać do dzieciaków (i nie tylko :P). O Longinie czyta się szybko i lekko - nie tylko ze względu na niewielką objętość, ale i bezpośrednie odniesienie do samego autora. Jeśli ktoś darzy sympatią Pana Marcina na pewno z niemałym zainteresowaniem będzie śledził losy jego młodocianej wersji :)

Polecam zarówno dużym, jak i małym. 

książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz