sobota, 24 maja 2014

"Wołanie kukułki" Robert Galbraith

Tytuł: "Wołanie kukułki"
Autor: Robert Galbraith
Liczba stron: 452
Wydawnictwo:
Dolnośląskie
Okładka: miękka
Wymiary: 13,5x20,5


W końcu udało mi się sięgnąć po jakąś książkę Rowling dedykowaną dorosłemu czytelnikowi. Sama nie wiem, czego się po tej lekturze spodziewałam. Na pewno jednak zaskoczyła mnie drobiazgowość autorki, a także na swój sposób uwiódł specyficznie niespieszny sposób prowadzenia akcji.

Cormoran Strike to bohater nakreślony kreską zdecydowaną i pulchną, jak on sam. Świeżo po rozstaniu i stojący na skraju bankructwa podejmuje się zlecenia, które być może będzie w stanie wyciągnąć go w końcu z finansowego dołka. Pewnej zimowej nocy z okna swojego apartamentu na piętrze wypada modelka. To zdanie nie brzmi zbyt trafnie, ale trudno użyć innego, gdy nie ma pewności, czy denatka sama zeń wyskoczyła, czy też została z niego po prostu wypchnięta. Policja obstaje przy pierwszej wersji zdarzenia, podczas, gdy brat zmarłej obawia się, iż było to zwykłe morderstwo. I tutaj na arenę wkracza Strike, któremu powierzono rozwikłanie tej zagadki.

Bohater pomimo tego, że nieźle "zapuszczony" i poharatany przez życie potrafi wzbudzić sympatię czytelnika. Atrakcyjności dodaje mu, z początku wydawałoby się, że przypadkowa (ach, to pośrednictwo pracy!) asystentka, która z czasem ujawnia niemałe zacięcie detektywistyczne, a nawet zdolności aktorskie. Trzeba im oddać, że jako duet działają zadziwiająco sprawnie, co pozwala nam skrupulatnie, krok po kroku śledzić ich poczynania oraz postępy w śledztwie. 

Akcja toczy się niespiesznie, niektórym może nawet wydawać się, że dość mozolnie. Nie postrzegam tego jednak jako jej wady, bo jest naprawdę wiarygodna i to ją ratuje. Trzeba oddać autorowi/autorce, że dobrze to wszystko przemyślała i dopracowała. Nie udało mi się przed czasem zdemaskować mordercy, ale biorąc pod uwagę, że nie czytuję zbyt wielu kryminałów, nie jest to rzecz nadzwyczajna, aczkolwiek na pewno wypada na plus w ogólnej ocenie książki. A co do ogólnej oceny, skoro już przy niej jesteśmy, to pojawia się chyba podstawowy dylemat - nie można uciec od nazwiska Rowling i wydaje mi się, że fanom jej dotychczasowej twórczości mimo wszystko trudno jest zachować obiektywizm. Piszę to oczywiście przez pryzmat własnej osoby, bo bardzo żałuję, że sprawa z Galbraithem tak szybko się "rypła" i nie miałam okazji przeczytać "Wołania..." nieświadoma kim tak naprawdę jej jego autor. Tylko, czy wtedy ta książka w ogóle wpadłaby w moje ręce? Ba!

Co do samego zdemaskowania prawdziwej autorki, wersje były różne, ale ostatnio przeczytałam, że to podobno jeden z prawników Rowling zdradził tę tajemnicę przyjaciółce swojej żony, a samą informację jako pierwszy opublikował dziennik "Sunday Times", który nie wierząc w tak dojrzały debiut zatrudnił językoznawcę, by ten porównał dotychczasowe teksty Rowling z "Wołaniem...". Autorkę, która chciała zachować anonimowość przeproszono i wypłacono jej odszkodowanie, które wraz z autorskim honorarium przeznaczyła na cele charytatywne. [źródło]

Na szczęście pomijając ten cały medialny szum książka w ogólnym rozrachunku broni się sama, bo jest naprawdę dobra i wydaje mi się, że nawet gdybym nie wiedziała, że jej autorkę jest Rowling, to i tak bym źle "Wołania kukułki" nie oceniła. Jeśli ktoś lubi kryminały, to nie powinien się zawieść, a nawet może zacierać ręce, gdyż już niedługo będzie można dostać w Polsce kolejną część przygód Cormana Strika pt. "Jedwabnik". Na stronie Gandalfa znalazłam przybliżoną datę premiery, która przypada na drugą połowę lipca. 






Sięgnięcie po nią? Bo ja na pewno ;)


niedziela, 18 maja 2014

O tym jak Niewypał okazał się strzałem w dziesiątkę ;)

Tytuł: "Kacper Niewypał O!błędne notatki"
Autor: Stephan Pastis
Liczba stron: 302
Wydawnictwo: 
Znak Emotikon
Okładka: miękka
Wymiary: 12,5x19,0


Kacper tak naprawdę nazywa się Newpall, ale że kiedyś (nie wiadomo dokładnie kiedy) ktoś (lecz nie wiadomo kto) błędnie je zapisał (nazwisko), pozostał z tego już tylko Niewypał. Chociaż słowo "tylko" nie jest w tym przypadku tak do końca trafne, ze względu na przyjaciela Kacpra - niedźwiedzia Totala. Razem ten niecodzienny duet tworzy przecież "Totalny Niewypał", a to nie byle co, lecz najlepsza Agencja Detektywistyczna w Mieście, ba! może nawet i w kraju. Zresztą, co ja mówię - w grę wchodzi cały świat!

Ich siedziba znajduje się w niewielkiej, acz wystarczającej w zupełności dla celów agencji, garderobie mamy Kacpra. W skład jej (agencji) wyposażenia wchodzą: kacprolinia (służbowa linia do przyjmowania zleceń), kacpermobil (segway mamy Kacpra, którego pod żadnym pozorem nie wolno mu używać! ale jak nie trudno się domyślić nasz bohater nic sobie z tego zakazu nie robi), notatnik (jako nieodłączny atrybut każdego szanującego się detektywa) oraz buty, a właściwie dwie fundamentalne zasady agencji zapisane na ich podeszwach: "Trzymaj język za zębami" oraz "Nie naśladuj Tola". Gwoli wyjaśnienia, Tolo to najlepszy przyjaciel Kacpra, jest odpowiedzialny i  dobrze się uczy, czym wzbudza stałą dezaprobatę naszego detektywa. Mówiąc wprost  - jest to osobnik beznadziejnie bezużyteczny.

Była już mowa o mamie, o wspólniku i o przyjacielu, ale nie zapominajmy, że osoba takiej rangi jak Kacper Niewypał może mieć też wrogów. Do jego najzagorzalszych przeciwników i jednocześnie konkurentów na "rynku pracy" zalicza się Karina Corrida. Dziewczę to nie dość, że podkrada Kacprowi klientów, to jeszcze śmie się chełpić najnowszej klasy detektywistycznym sprzętem (oczywiście skrajnie bezużytecznym i uwłaczającym godności detektywa) zakupionym przez bogatego ojca, a także monumentalną siedzibą agencji zlokalizowaną w budynku dawnego banku. Nie trudno się domyślić, że tych dwoje łatwo znalazło się na wojennej ścieżce. Gdy jednak na chwilę z niej zboczymy z łatwością możemy wpaść na Malwinę Piąstkę pachnącą mandarynkami i "skrycie" podkochującą się w naszym detektywie albo też na Pana Fiołka nieustannie strofującego klasę Kacpra i marzącego o wyjeździe do ciepłych krajów. Do osób godnych uwagi należą również: Święty Wit o dość nietypowej jak na bibliotekarza aparycji, a także Czempion, czyli nowy facet mamy Kacpra, który o dobrym kontakcie z chłopcem może jedynie pomarzyć.

W takiej oto rzeczywistości przychodzi żyć naszemu niebywałemu detektywowi, który dzielnie wraz ze swym wspólnikiem podejmuje się coraz to nowych zleceń, a śledzić jego poczynania to dla czytelnika prawdziwa przyjemność pełna absurdów i zabawnych sytuacji. Uśmiechu na twarzy dostarcza już sama forma książki, która została wydana... w formie notatnika. Dorosły czytelnik co prawda musi się trochę namachać przerzucając co chwilę strony, ale myślę że dla dzieci będzie to nie lada gratka i atrakcja równa niemalże prześwietnymi ilustracjami, którymi Kacper opatrzył swe przygody. Och, o ileż ta książka byłaby uboższa bez nich! Spójrzcie sami, chociażby na pierwszą stronę:




Język, którym napisane są "O!błędne notatki", co prawda momentami wykracza poza kompetencje takiego dzieciaka, jakim w gruncie rzeczy jest Kacper, ale dzięki temu książka nie jest infantylna i nadaje się świetnie również dla dorosłego czytelnika. Mogę zagwarantować, że wywoła nie raz uśmiech na waszej twarzy. Czasem, aż trudno mi się było nadziwić, co też ten Kacper znowu wymyślił albo też, co tym razem znowu zmalował. Jednym z moich ulubionych motywów jest wózek z napisem "wielkość" i kapelusz z napisem "biszkopty". Nie sposób też pominąć znaczenia tytułu - "O!błędne notatki" to chyba kwintesencja treści tej książki. Świetna i idealnie pasująca do tego notatnika, gra słów.

 Jednak bezkonkurencyjnie ulubioną postacią został dla mnie niedźwiedź Total. Może to przez ten jego nieposkromiony apetyt, skrywający w sobie podobieństwo do Chomika? Z tym wyjątkiem, że ja nie żeruję po śmietnikach, ale za to też bardzo lubię kokosowe ciastka :P A jeśli już o chomikach mowa, to jeden z moich kuzynów miał swój udział w Kacrowej opowieści, ale nic więcej Wam nie zdradzę. Zachęcam byście przekonali się o tym sami ;)


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa:



poniedziałek, 12 maja 2014

"Myszy i ludzie" John Steinbeck

Tytuł: "Myszy i ludzie"
Autor: John Steinbeck
Liczba stron: 110
Wydawnictwo:
Prószyński i S-ka
Okładka: miękka
Wymiary: 13,0x20,0


Wydawca pisze o tej książce tak:

"Piękna opowieść o bezwarunkowej przyjaźni, ludzkich tęsknotach i marzeniach.

George Milton i Lennie Small to niezwykły tandem przyjaciół. George jest silnym mężczyzną, a podążający w ślad za nim Lennie – upośledzonym gigantem o umysłowości małego dziecka. Niezdarny i nieświadomy własnej siły fizycznej nie potrafi dostosować się do społecznych norm i co chwila sprowadza na siebie i George’a mniejsze lub większe nieszczęścia. Nie mogąc znaleźć dla siebie miejsca, przyjaciele przemierzają pogrążone w Wielkim Kryzysie Stany w poszukiwaniu zarobku i akceptacji. Ich marzeniem i celem, do którego dążą, jest własna farma, na której mogliby wspólnie hodować króliki."

W opisie tym zgadza się dla mnie wszystko prócz dwóch słów z pierwszego zdania. Bezwarunkowa przyjaźń? Serio? Chyba, że mówimy tu o przyjaźni w ogóle, ale nie o tej opartej na przykładzie naszych bohaterów -  George'a i Lennie'go. Bo rzeczywiście początkowo autor kreuje ich więź na niezwykłą i niespotykaną zażyłość, której wręcz nie sposób racjonalnie wytłumaczyć. Jednak im dalej w las, tym ciemniej. Przychodzi czas, gdy przyjaźń zostaje poddana ogromnej próbie. Dzieje się to wtedy, gdy drogę zastępuje jej śmierć. I co robi wtedy przyjaźń? Nie dość, że odwraca się plecami i zrywa tą niezwykłą, łączącą dwie osoby nić, to jeszcze śmie ferować zdradzieckie i śmiertelne w skutkach wyroki. I cóż w tym jest pięknego?

Dla mnie jest to mimo wszystko opowieść o niezwykle gorzkim wydźwięku, tragiczna i smutna, bo nie traktuje o sile przyjaźni, ale o pustce oraz stracie. To właśnie te ludzkie tęsknoty wiodą tu prym. Niespełnione marzenia i zawiedzione nadzieje, to jedyni prawdziwi przyjaciele w tej historii. Ile było takich osób w Stanach w czasie Wielkiego Kryzysu, które przemierzały kraj i chwytały się dorywczych prac na napotkanych farmach, nie wiem. Jedno, co wiem, to to, co słusznie zauważył Steinbeck, że każdy z nich gdzieś potajemnie marzył o znalezieniu swojego miejsca na ziemi, gdzie zamiast porannej niepewności na powiekach, miałby w sercu spokój i błogość ducha. Czy jednak można liczyć na spełnienie marzeń, rzucając im wyzwanie w pojedynkę? Czyż człowiek nie potrzebuje oparcia w drugiej, podobnie tęsknej mu istocie? I tutaj moi drodzy na arenę wkracza właśnie wyżej wspomniana przyjaźń, a także ludzka solidarność i najzwyklejsza w świecie życzliwość. Bo razem łatwiej jest nie tylko snuć plany, ale również uczynić je realnymi.

Przez moment nawet czytelnikowi wydaje się, że to wszystko może się udać. Ta farma z królikami, uprawa ziemi i spokój duszy są w zasięgu ręki, gdy tylko połączymy siły w swych dążeniach. Jednak wtedy sprawy przybierają zupełnie nieoczekiwany obrót, a przyjaciel, który tym razem naprawdę nieźle "narozrabiał" staje się przeszkodą na naszej drodze, będąc jednocześnie też symbolem marzeń, które zostają w mgnieniu oka unicestwione.

Trzeba oddać Steinbeckowi, że "Myszy i ludzie", to książka naprawdę niezwykła. Taka "wżerająca" się w mózg, który od razu wskakuje na wyższe obroty i zaczyna analizować oraz intensywnie myśleć nad tym, co właśnie przeczytał, a jak wiadomo po takie lektury zawsze warto sięgać.

niedziela, 4 maja 2014

Od A do Z -> podsumowanie kwietnia i maj z literką "R"

Kwiecień plecień już za nami, a maj wita... przymrozkami, czego chomik oczywiście nie lubi i śmie podejrzewać, że macie podobne odczucia, ale oczywiście zawsze możecie wyprowadzić mnie z błędu :P

W międzyczasie zapraszam na podsumowanie ubiegłego miesiąca :)



Wyzwanie w kwietniu ukończyło 11 osób! :D

Aga CM:
"Pod włoskim niebem" Lidia Woźniak +
"Przeklęte miasto" Ellery Queen +
"Ptasi śpiew" - Sebastian Faulks +

aleksandra_czyta:
"Pierwsza krew" David Morrell +

anek7:
"Pasja według Einara" Elżbieta Cherezińska +
"Paryż na widelcu" Stephen Clarke -

Anna T:
"Przez burze ognia" - Veronica Rossi 7/10

Betka:
"Przyszedłem pana zabić" Stanisław Goszczurny 6/6

Evik:
"Pięcioro dzieci i "coś" - Edith Nesbit ?
"Pokolenie J.P.II" Teksty: Jan Paweł II, Benedykt XVI. Fotografie: Adam Bujak, Arturo Mari +
"Przygody kota Filemona" Sławomir Grabowski i Marek Nejman 10/10

Kasia Roszczenko:
"Potomkowie pierwszej czarownicy" Zuzanna Gajewska 8/10

la_pinguin:
"Prada. Obyczajowy fenomen" Giani Luigi Paracchini +-
"Primavera" Mary Jane Beaufrand +-

Marianna K:
"Pensjonat Marzeń" Magdalena Witkiewicz

monweg:
"Piąta ewangelia" - Philipp Vandenberg +
"Posiadłość Blackwood" - Anne Rice +
"Poradnik pozytywnego myślenia" - Matthew Quick +? 
"Posłaniec" - Markus Zusak +
"Psychopata" - Keith Ablow +
"Ptaki ciernistych krzewów" - Colleen McCullough +

Wiki:
"Pod gwiazdami Smoka" Maureen Jennings +
"Poruszenie umysłów", "Poleńka", "Pojedynek", Pani z pieskiem" z antologii "Opowiadania wybrane" - Antoni Czechow +
"Przypuszczam, że wątpię" Karolina Prewęcka, Bohdan Łazuka +
"P.S. Kocham Cię" Cecelia Ahern +
 
Moją lekturą na kwiecień było "Piórko na wietrze" Emily Wu, Larry Engelmann +

Razem przeczytaliśmy 26 książek!

Niezmiernie cieszy mnie ten wynik oraz wasze zaangażowanie w kwietniową odsłonę wyzwania, mam nadzieję, że w kolejnych miesiącach uda nam się otrzymać ten poziom ;)

Tak się złożyło, że "Piórko na wietrze" było jedyną zrecenzowaną przeze mnie książką w tym miesiącu (ale nie jedyną przeczytaną! - żebyście sobie przypadkiem nie pomyśleli, że już kompletnie się opuściłam :P). Ostatnio wpadłam w wir zajęć (ale niestety głównie takich, do których trzeba się zmusić) oraz swego rodzaju chandrę, która powszechnie kojarzona z jesienią, mnie wrednie dopadła na wiosnę i pozbawiła twórczego zapału. Może macie jakieś sposoby, żeby dać sobie takiego motywacyjnego kopa?

A teraz tradycyjnie podsuwam Wam kilka tytułów na maj:
1. "Razem na bieguny" Marek Kamiński
2. "Raj utracony" Thomas Sniegoski
3. "Rajska dolina" Marie Hermanson
4. "Recepta na miłość" Barbara O'Neal
5. "Rok w Jemenie" Jennifer Steil
6. "Rewolucja nadziei. Ku uczłowieczonej technologii" Erich Fromm
7. "Ruchome obrazki" Terry Pratchett
8. "Ruchome święto" Ernest Hemingwey
9. "Ruchome piaski" Emily Rodda
10. "Rzeka tajemnic" Dennis Lehane

Propozycje od Wiki:
"Romans na receptę" Monika Szwaja 
"Rok wilkołaka" Stephen King
"Rose Madder" Stephen King
"Rook" Graham Masterton
"Rendez-vous ze śmiercią" Agatha Christie
"Rosemary znaczy pamięć"Agatha Christie
"Rok interny" Robin Cook

Propozycje od Evik:
"Rozważna i romantyczna" Jane Austen
"Robinson Cruzoe" Daniel Defoe
"Rasmus i włóczęga" Astrid Lindgren 
"Rasmus, Pontus i pies Toker" Astrid Lindgren 
"Rasmus, rycerz Białej Róży" Astrid Lindgren 
"Rio Anaconda" Wojciech Cejrowski
"Rysice" Antonina Żabińska


Linki do majowych recenzji podrzucajcie w komentarzach pod tym postem.
Powodzenia!