środa, 14 stycznia 2015

"Paddington" Michael Bond

Tytuł: "Paddington"
Autor: Michael Bond
Liczba stron: 448
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Okładka: twarda
Wymiary: 14,4x20,5

Londyński dworzec może nie wydawać się jakimś nadzwyczajnym miejscem, dopóki nie dostrzeże się tam pewnej niecodziennej postaci. Wśród ogólnego zgiełku i atmosfery pośpiechu wciśnięty gdzieś w kąt za workami z pocztą siedzi sobie miś. Tak, tak prawdziwy, brunatny i jak się okaże, pochodzący aż z najdalszego zakątka Peru! Siedzi ze spuszczoną głową, a na szyi ma zawieszoną kartkę z napisem "Proszę zaopiekować się tym niedźwiadkiem. Dziękuję." To ciocia Lucy wysłała naszego bohatera w podróż, po tym jak musiała się przenieść do domu dla emerytowanych niedźwiedzi i nie mogła się już dłużej opiekować swoim podopiecznym.

Na całe szczęście we właściwym miejscu (czyli na dworcu Paddington w Londynie) i o właściwym czasie (w ciepły letni dzień będący początkiem wakacji) na drodze naszego bohatera zjawili się Państwo Brown - sympatyczne małżeństwo, które wyciągnęło pomocną dłoń i postanowiło przygarnąć lekko zagubionego niedźwiadka w kapeluszu. I w ten oto sposób początkowy gość stał się w niedługim czasie członkiem angielskiej rodziny. Miś otrzymał imię pochodzące od nazwy stacji, na której został "znaleziony", dzieci Państwa Brown zachwyciły się przybyszem, Pani Bird (gospodyni) nie posiadała się z radości robiąc zapasy marmolady dla naszego łasucha, a małżonkowie pokochali go niemalże jak własne dziecko.

Natomiast Paddington w podzięce za okazane mu względy nie pozwala naszej rodzinie się nudzić, co rusz wpadając w tarapaty, miewając niekonwencjonalne pomysły  i przeżywając fascynujące przygody - wszystko to oczywiście z zachowaniem iście angielskich manier. I chyba nietrudno zgadnąć iż samo usposobienie bohatera oraz sympatia jaką wzbudza pomaga naszemu niedźwiadkowi wyjść obronną ręką nawet z kiepsko rokujących sytacji.

Mnie osobiście perypetie Paddingtona szalenie przypadły do gustu. Bond napisał książkę z inteligentnym pomysłem i humorem. Ilustracji nie mamy tutaj zbyt wiele i naprawdę jest co czytać, co stanowi nie lada gratkę dla czytelnika, który przypadnie sobie do gustu z naszym misiem, a uwierzcie mi, że o to nietrudno. "Paddington" ma wszystko czego można by wymagać od książki dla dzieci. Przede wszystkim nie jest to historia płytka i nazbyt infantylna, przy której starszy czytelnik odpadłby już na wstępie. Wszystko tu ma "ręce i nogi", a przede wszystkim niekiedy naprawdę zaskakującą puentę.

Przesadą nie będzie jeśli powiem, że po strasznie miernej w moim odczuciu książce dla dzieci "Dom tajemnic. Starcie potworów", "Paddingtonem" jestem wprost zachwycona i bez mrugnięcia okiem przygarnęłabym takiego niedźwiadka jak on pod swój dach ;)

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa:


1 komentarz:

  1. ZAPRASZAM NA KONKURS!!!
    http://monweg.blog.onet.pl/2015/01/22/robie-konkurs-bo-moge/

    OdpowiedzUsuń