czwartek, 12 marca 2015

"Tobi. Życie w zawieszeniu" Timothée de Fombelle

Tytuł: "Tobi. Życie w zawieszeniu"
Autor: Timothée de Fombelle

Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Okładka: twarda
Wymiary: 15,5x23,8

TOM I

"Tobi ma dwanaście lat, półtora milimetra wzrostu i mieszka na... drzewie" [Znak Emotikon]

Nie wiem jak Was, ale mnie już to krótkie zdanie niesamowicie zaintrygowało. I tak sobie pomyślałam, że albo to będzie rewelacja, albo totalna klapa. Już po pierwszych kilku stronach odetchnęłam jednak z ulgą i zaczęłam podziwiać wyobraźnię autora. Drzewo na którym żyje Tobi wraz ze swoimi rodzicami jest niczym planeta - podobna naszej Ziemi, bo posiada coś na kształt różnych stref klimatycznych, zawiera w sobie surowce, które można pozyskiwać oraz jest domem dla przeróżnych stworzeń. Istnieje nawet teoria jakoby gdzieś istniały również inne drzewa, na których występuje życie, ale nikt tego jeszcze nie udowodnił. Że już nie wspomnę o swietnie nakreślonym systemie politycznym, w którym żyją nasi bohaterowie. Tak, tak wszystko jest tutaj dokładnie przemyślane.

Tobiego poznajemy podczas ucieczki, a obława jak na jego skromną osobę jest naprawdę imponująca. Początkowo jesteśmy trochę zdezorientowani, a nasza ciekawość z każdą chwilą coraz bardziej rośnie. Idealnie, że jest zaspokajana etapami, gdyż autor raczy nas na przemian szaleńczą akcją i retrospekcjami, które pozwalają lepiej zrozumieć kontekst następujących po sobie zdarzeń. To co mnie osobiście urzekło, to właśnie ta misternie rozciągnięta w czasie historia. Nie jakieś łapu-capu, chwila i po sprawie. Tutaj śledzimy nie tylko dni, ale miesiące i lata, podczas których to fortuna co rusz obraca swoje koło i stawia naszych bohaterów w obliczu niespodziewanych zdarzeń.

Naprawdę jestem pod wrażeniem, bo "Tobi. Życie w zawieszeniu" to nie jest jakaś banalna historyjka dla dzieci. De Fombelle wyszedł poza paletę pastelowych barw i nie szczędził w swej opowieści cierpienia, chłodu oraz mroku, które to nadały zupełnie inny wymiar tej niepozornej książce. Bohaterowie skrojeni są na miarę "dorosłych" powieści, gdy przymrużymy oko na szablonowość niektórych z nich - wiadomo, dobro i zło musi zostać wyraźnie zaznaczone, ale nie brak tu i szarości (chociażby Młynarz i jego żona, którzy nie ustrzegli się zdrady). Są też i uczucia, pierwsza miłość, trudna przyjaźń, nierozerwalna rodzinna więź.

Co tu dużo pleść, biorę się za kontynuację, bo Tobi nie jest już dzieckiem, lecz niczego sobie młodzieńcem, przed którym na pewno stoi niejedno wyzwanie.

 Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa:

 

 

2 komentarze:

  1. Mnie też to zdanie bardzo intryguje, więc trzeba będzie jej poszukać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy raz widzę, tę książeczkę, wydaje się ciekawa.

    OdpowiedzUsuń