czwartek, 29 października 2015

"Jeździec miedziany" Paulina Simons

Tytuł: "Jeździec miedziany"
Autor: Paulina Simons
Liczba stron: 720
Wydawnictwo: Świat Książki
Okładka: miękka
Wymiary: 14,5x20,5


Chciałabym napisać coś niesamowitego na temat książki, ale wiem, że tak nie będzie, bo  te wszystkie kłębiące się teraz we mnie uczucia trudno ubrać w słowa. Tak, wiem - za bardzo to wszystko przeżywam, ale taka już jestem i nic na to nie poradzę. Może tak na dobrą sprawę nawet nie chcę? Bo ile jest osób, które po obejrzeniu filmu albo przeczytaniu książki potrafią nie spać całą noc wciąż na nowo roztrząsając dopiero co poznaną historię. Pewnie niewiele i bardzo dobrze, bo im mniej nieprzytomnie chodzących z niewyspania straszydeł na tym świecie, tym lepiej. Uwierzcie mi na słowo, takie zachowanie jest szalenie mało praktyczne :P

Ale ja praktyczna nigdy nie byłam, bo co powiecie o osobie, która przestawia zegarki w domu dopiero po trzech dniach od zmiany czasu z letniego na zimowy, robi sobie herbatę, zapomina o niej, po czym historia ta potrafi mieć puentę w postaci trzech pełnych kubków stojących na nocnym stoliku. Nie wspomnę już nawet o kupieniu trzech książek, zamiast nowej (potrzebnej mi!) pary spodni, czy też spaniu w jednym łóżku z książką na poduszce, szczotką do włosów, zeszłotygodniową listą zakupów i kartonikiem jednorazowych chusteczek - to taki przykładowy zestaw, zdarzają się ciekawsze. Ja po prostu zawsze byłam, jestem i mam nadzieję, że już na zawsze pozostanę niepoprawną romantyczką, chociaż jest to szalenie "nieżyciowe" i czasem wręcz w życiu przeszkadza.

Teraz, kiedy już troszkę o mnie wiecie, chyba nie będzie wielkim zaskoczeniem, gdy oświadczę, że zakochałam się w "Jeźdźcu miedzianym". Zakochałam się w Tatianie i Aleksandrze, utonęłam w morzu ich miłości, współczując im i jednocześnie zazdroszcząc.

Leningrad i II wojna światowa, jej początek. Tatiana ma 17 lat i mieszka przy Piątej Radzieckiej ze swoją rodziną: ukochanymi dziadkami, rodzicami, bratem bliźniakiem i starszą o 7 lat siostrą Daszą. 22 czerwca 1941 roku - tego dnia idzie po zakupy, ale ku jej zaskoczeniu w sklepach nie ma już żywności, przynajmniej takiej, którą można by dłużej przechować, a po taką została wysłana. Zrezygnowana, ale nie czująca jeszcze zbliżającego się zagrożenia kupuje sobie ulubione śmietankowe lody i siada na ławce przystanku czekając na autobus. I wtedy po drugiej strony ulicy pojawiła się on - Aleksander. Wysoki, przystojny i wystrojony w swój wyjściowy mundur Armii Czerwonej.

Co się stało dalej? Autobus przyjechał i odjechał, a Tatiana i Aleksander trwali na przystanku i zdecydowanie dłużej, niż przystało na nieznajomych wpatrywali się sobie w oczy. I ta chwila przesądziła o wszystkim, o całym ich przyszłym życiu. Ale nie, nie myślcie, że było kolorowo. Było niesprawiedliwie, boleśnie i nie do zniesienia. Okazało się, że Aleksander spotyka się z Daszą, która jest w nim bez reszty zakochana, że ma przyjaciół, którzy tak naprawdę są jego wrogami, że rzeczywistość, z którą przyjdzie im się zmierzyć jest przerażająca i że ta historia nie ma szans na happy end, którego tak bardzo pragnie czytelnik.

Tyle emocji, tyle złości na bohaterów, tyle zapierających dech momentów. Tyle... nieprawdopodobności i nie chodzi tu tyle o następujące po sobie wydarzenia, co o samych bohaterów. Ta dobroć, poświęcenie i miłość - to one są tutaj nieprawdopodobne. Jak patrzę na dzisiejszy świat, to mam wrażenie, że jest on bardzo... wyrachowany i że coraz mniej w nim właśnie miłości. A może to tylko moje złudzenie, bo taka miłość istnieje tylko w książkach albo na szklanym ekranie? Nie, nie chcę w to wierzyć! Bo gdzieś w głębi duszy o niczym innym nie marzę, jak właśnie kochać i być kochaną tak, jak Tatiana i Aleksander.

Nie pamiętam już kiedy ostatni raz lektura przyprawiła mnie o bezsenność i kiedy tak bardzo ją przeżywałam....


6 komentarzy:

  1. Piękna recenzja :) Ja jedynie przeczytałam III cz. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, pisałam sercem ;) Już nie mogę się doczekać, aż sięgnę po kolejną część, ale co się stało, że Ty zaczęłaś i jednocześnie skończyłaś na trzeciej części?

      Usuń
  2. Jedna z najpiękniejszych książek, jakie zdarzyło mi się czytać (-: A kilka lat od tego czasu minęło ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wciąż nie mogę przestać o niej myśleć...

      Usuń
  3. Nawet zwyczajna i banalna historia miłosna, gdy ubrać w odpowiednio dobrane słowa i emocje, staje się czymś niezwykłym i zapadającym w serce. Jeszcze nie miałam do czynienia z prozą Pauliny Simmons, ale widzę, że mam sporo do nadrobienia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wciągnęłaś mnie w swoją recenzję i dzięki temu wierzę, że wciągnie mnie "Jeździec miedziany". Namawiała mnie do niego również koleżanka więc mam już podwójne zaprosiny do lektury. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń