poniedziałek, 26 października 2015

"Mademoiselle Chanel" C. W. Gortner

Tytuł: "Mademoiselle Chanel"
Autor: C. W. Gortner
Liczba stron: 588
Wydawnictwo: Między Słowami
Okładka: twarda
Wymiary: 14,5x22,5



"Beaux podał mi buteleczkę z numerem pięć. Ta cyfra była moim talizmanem, który dostrzegałam na kamiennych płytach w Aubazine (klasztor, w którym dorastała Coco Chanel - przyp. Chomika) i w symbolach gwiazd. Zamierzałam właśnie pochylić się nad kolejną próbką, kiedy usłyszałam w tyle głowy głos przeoryszy, tak głośny, jakby stała tuż przy mnie w swoim habicie:

Wiatr, ziemia, ogień, woda i najważniejszy spośród nich: duch. Wszystko, co wokół siebie widzimy, składa się z tych pięciu żywiołów. Piątka to najświętsza cyfra na firmamencie.

I wtedy wciągnęłam powietrze.
Trwało to dosłownie chwilę. Coś się we mnie poruszyło, rozbudziły się na nowo wspomnienia (...) Nagle zadrżałam i gwałtownie przysunęłam dłoń do twarzy, żeby ukryć napływające mi do oczu łzy. (...)
- To właśnie to - wyszeptałam. - To ten zapach."* 

Perfumy "Chanel No. 5" są znane na całym świecie, ale czy wiemy cokolwiek o samej Chanel?

Urodzona w wielodzietnej ubogiej rodzinie. Wcześnie osierocona przez matkę i porzucona przez ojca. Wychowana w klasztorze. Niezwykle utalentowana. Gabrielle Chanel nie miała lekkiego życia. Wszystko do czego doszła zawdzięczała ciężkiej pracy i okupiła cierpieniem. Pomimo licznych sukcesów i sławy jej historia jest przesiąknięta smutkiem i przypomina ciągłą walkę.

Znając już trochę autora wiedziałam, że mogę liczyć na kawał dobrej prozy i się nie przeliczyłam. Gortner przedstawia nam historię Chanel jej oczami, co jest przeżyciem niezwykłym i czyni z lektury niemalże intymne spotkanie z największą ikoną mody XX wieku. Już od pierwszych kart powieści zostajemy wciągnięci w wir zdarzeń tym bardziej poruszających, bo prawdziwych i pełnych emocji.

Postać Coco Chanel budzi moje skrajne uczucia - od podziwu, przez współczucie, po momentami pewien niesmak. Poświęcanie pewnych wartości by osiągnąć cel, odsunięcie się od rodziny, nałogi... To wszystko czyni z Gabrielle postać niebywale kontrowersyjną. Ale jedno jest pewne - ta kobieta miała charakter i potrafiła wykorzystać swój talent. Nie sposób nie wspomnieć, że pomagały jej w tym liczne romanse, dzięki którym to najpierw otworzyła sklep z kapeluszami, by później zawojować świat mody swoją małą czarną i dewizą, że mniej znaczy więcej. Nie sposób jednak jednoznacznie oceniać jej zachowania, ponieważ żadna z decyzji, które przyszło jej podejmować nie należała do łatwych.

Mawiała, że jest tylko kobietą. Zatem wyobraźcie sobie, że ta kobieta przeżyła dwie wojny światowe, śmierć ukochanego, walkę z uzależnieniem, liczne zdrady... i nigdy się nie poddała. Nic zatem dziwnego, że pamięć o niej, jak i wszystko to, co stworzyła przetrwało do dziś. 
Jednak  po lekturze nie sposób się oprzeć wrażeniu, że całe jej dziedzictwo spowite jest nieuchwytnym smutkiem, który bezskutecznie goni za szczęściem podobnie jak ona sama czyniła to za życia.

Nie spodziewałam się, że ta historia, aż tak mnie pochłonie. I zaręczam wam, że nie trzeba interesować się modą, by dać się zafascynować postacią Coco Chanel. Jestem książką wprost oczarowana i oficjalnie dodaję autora do moich ulubionych. Z pewnością też sięgnę w przyszłości po inne książki opisujące życie Chanel.

*str. 313-314 "Mademoiselle Chanel" C.W. Gortner 


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa: 



1 komentarz:

  1. Mi osobiście Chanel numer 5 się nie podoba, ale sama Coco jest kobietą fascynująca i chciałabym poznać jej losy :)

    OdpowiedzUsuń