czwartek, 21 stycznia 2016

"Gwiazd naszych wina" John Green

Tytuł: "Gwiazd naszych wina"
Autor: John Green
Liczba stron: 312
Wydawnictwo: Bukowy Las
Okładka: miękka
Wymiary: 13,5x21,0


Książek coraz więcej, czasu coraz mniej... Udało mi się przeczytać przed obejrzeniem filmu. Trochę się przed tą lekturą broniłam, bo z założenia jest smutna. Nie to, żeby było coś złego w smutku, ale czasami człowiek ma go zbyt blisko siebie na co dzień, by jeszcze chcieć go potęgować przygnębiającą lekturą. Ale jednak. Zdecydowałam się na to i książka obroniła się w kategorii "dedykowana młodzieży". 

Hazel jest chora i to chora na śmierć. Nadzieja na wyzdrowienie jest nikła i pewnie dlatego dziewczyna uczęszcza na spotkania grupy wsparcia. Pewnego dnia poznaje Augustusa, chłopaka chorego na śmierć tak samo jak ona. Coś tych dwoje do siebie przyciąga i nietrudno się domyślić, że ich znajomość przerodzi się w coś więcej.

Tyle było szumu wokół tej książki. Czy słusznie? Pomimo trudnego tematu, jakim jest śmierć i pomimo wieku bohaterów ta książka nie jest aż tak banalna i sztampowa, jak mogłaby być. Autorowi udaje się wywołać nią coś ważnego u czytelnika - ogólnie rozumianą refleksję. Bardzo mi się to podobało. Podobnie jak ironia, zarówno w ustach bohaterów, jak i podyktowana procesem, który umownie nazywamy życiem. I jeszcze ta normalność. Dzięki niej możesz uwierzyć, że ta historia mogła wydarzyć się naprawdę.

Jak już zaczniesz, to czytasz i czytasz. Czasem jakąś łzę uronisz, czasem się uśmiechniesz. I jeśli znajdziesz chwilę, to na pewno nad nią podumasz. Polecam.

6 komentarzy:

  1. Czytałam jakiś czas temu. Byłam zaskoczona, ale bardzo przypadła mi do gustu. W tej chwili jestem po drugiej książce Greena "Papierowych miastach" - recenzję zamieściłam wczoraj, więc wpadaj, czytaj...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ZAPRASZAM!
      Uwaga Konkurs!
      Do wygrania jedna albo dwie książki.
      Przyłącz się!
      http://monweg.blog.onet.pl/2016/01/21/robie-konkurs-bo-moge-4/

      Usuń
  2. Czytałam, bo byłam nieco zmuszona. Zawiodłam się po Papierowych Miastach. Najgorsza nie była, ale najlepsza też nie.
    U mnie recenzja tej książki pojawi się jutro. ;)

    Pozdrawiam,
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Przypomina mi to trochę taką niemiecką komedię pt. "Gdzie jest Fred?". Pod płaszczykiem komedii czy romansu można właśnie dotrzeć do innego świata, świata ludzi chorych czy w jakiś inny sposób od różniących się od większości... I wtedy warto zadać sobie pytanie: czy aż tak bardzo są inni?

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tak, jak zaczniesz tę książkę, to nie ma szansy na odłożenie jej na bok. Niesamowita historia, jedyna udana w dorobku Greena. Cieszę się, że odnalazłaś w niej coś ważnego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze nie miałam okazji jej przeczytać. Moja przyjaciółka czytała i również poleca, więc chyba w końcu przeczytam. Nie wiem dlaczego, ale jak w okół jakiejś powieści robi się tyle szumu to, aż nie mam ochoty tego czytać. No cóż... nigdy nie mów nigdy ;)
    http://myenchantix.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń