środa, 11 stycznia 2017

"Sekretna zima Jaśminy" Adrianna Trzepiota

Tytuł: "Sekretna zima Jaśminy"
Autor: Adrianna Trzepiota
Liczba stron: 296

Wydawnictwo: Kobiece
Okładka: miękka

Cykl: Zwilczona
Tom: 2

Książka jest kontynuacją powieści "Zwilczona", a z reguły nie biorę się za kontynuację nie znając początku, ale jakoś tak patrząc na okładkę, a później na pogodę za oknem skusiłam się ;)

Jaśmina - piękne imię swoją drogą - otóż Jaśmina jest nauczycielką i pisarką, mieszka na Podlasiu z mężem nadużywającym alkoholu i córeczką Marysią. I trzeba powiedzieć, że w Jaśminy życiu ostatnio nie dzieje się najlepiej. Wdała się w przelotny romans, w wyniku którego zdradziła spędzającego jej sen z powiek męża, a praca w szkole, jak i ta nad nową książką ugrzęzły w martwym punkcie. W ogóle nasza bohaterka się chyba trochę pogubiła, dlatego pewnego dnia nie wytrzymała, zapakowała córkę do auta i pojechała szukać pomocy u wiejskiej szeptuchy. I w tym momencie na pierwszy plan wysuwają się ludowe wierzenia, czary i magiczne mikstury. Czy uda jej się odstraszyć natarczywego kochanka i naprawić relację z mężem? Czy Jaśmina znajdzie spokój i poukłada swoje życie? I co ma z tym wszystkim wspólnego wilk?

Wiem, że ten zarys fabuły nie brzmi jakoś spektakularnie, bo i sama książka nie jest zbyt spektakularna. Motyw zagubionej kobiety w dzisiejszym świecie to bardzo aktualny temat, bo przychodzi taki moment, gdy człowiek zaczyna zdawać sobie sprawę z podjętych przed siebie decyzji, które zweryfikował czas. Jednakże sam temat nie jest receptą na dobrą prozę. Dużo w tej książce duchowości, legend, symboli i chyba trochę momentami za dużo.

Dobrze się to wszystko czyta, ciekawostki przykuwają uwagę - zwłaszcza liczne legendy o wilkach, ale jakoś nie widzę tu żadnej puenty i po skończonej lekturze mam wrażenie, że główna bohaterka jest tak samo pogubiona, jak na jej początku - tylko próbuje to ukryć ciut zbyt kwiecistymi słowami i sama przed sobą ciągle się usprawiedliwia i tłumaczy. Niestety trudno było mi się z nią utożsamić i chociaż książkę czyta się bardzo szybko, to jednak nie jest to pozycja, która zapadnie mi w pamięć ani taka, którą bym komuś szczególnie polecała.

Jedna rzecz, która bardzo mi się podobała, to opisy mazurskiej zimy oraz przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia - muszę przyznać, że podczas lektury bardzo udzielił mi się nakreślony przez autorkę klimat. Na uwagę zasługuje również historia tajemniczego leśniczego Bojana - o wiele ciekawsza moim zdaniem od historii głównej bohaterki i jeśli miałabym wybierać, to chciałabym bardziej szczegółowo poznać właśnie jego losy.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa:


2 komentarze:

  1. Jaśmina - zdecydowanie piękne imię. I bardzo mi się podoba Podlasie, więc te dwa punkty by mnie do sięgnięcia po książkę przekonały i to zdecydowanie :) Motyw zagubionej kobiety, owszem, jest bardzo popularny, ale nawet lubię takie historie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie opis by zdecydowanie nie zachęcił do przeczytania :D

    OdpowiedzUsuń