wtorek, 21 stycznia 2020

"Stulecie chirurgów" Jürgen Thorwald

Tytuł:  "Stulecie chirurgów"
Autor: Jürgen Thorwald
Liczba stron: 560
Wydawnictwo: Znak
Chomikometr: 9/10


Nie zdajemy sobie sprawy w jak uprzywilejowanych czasach żyjemy. Długość naszego życia nie leży już tylko w rękach Opatrzności, lecz coraz lepiej wykwalifikowanych lekarzy. Często diagnoza nie jest już wyrokiem śmierci. Co więcej trafnie postawiona pozwala nam ocalić życie, a wszystko to odbywa się w błogiej nieświadomości bólu i rozlewu (naszej własnej sic!) krwi na stole operacyjnym. Nie wiem jak wy, ale ja musiałam się w ręce chirurga oddać dwa razy (ok, nie liczę dentysty :P) Pierwszy raz byłam zbyt mała, żeby to zapamiętać, więc w sumie się nie liczy. Natomiast za drugim razem było to znieczulenie miejscowe i uwierzcie nie było mi do śmiechu, gdy prosty zabieg usunięcia migdałków lekko się pokomplikował, a ja krztusiłam się moją własną krwią. Uwaga - jeśli opis mojego przypadku wydaje Wam się makabryczny, to nie radzę sięgać Wam po tę książkę, co jest bardzo przewrotne, bo naprawdę chcę Was do niej zachęcić!

Większa część książki została poświęcona historii tego chyba najbardziej przełomowego odkrycia w historii medycyny, jakim jest leczenie pacjentów bez bólu. Wg Thorwalda przełom miał miejsce w 1844 r. kiedy to dentysta Horace Wells udał się na "pokaz osobliwości, które wywołuje wdychanie podtlenku azotu" - dla niewtajemniczonych: chodzi o gaz rozweselający. Podczas pokazu Wells zaobserwował osobliwe zachowanie człowieka, który przypadkiem doznał dość głębokich obrażeń uda i zdawał się przy tym nie odczuwać żadnego bólu. Eureka!


Po udanych testach na swojej skromnej osobie pierwszy pacjent, którego Wells znieczulił gazem na swoim fotelu był tyleż zszokowany, co ukontentowany faktem bezbolesnego zabiegu. Niestety zamierzony efekt nie pojawił się podczas oficjalnej prezentacji tej "sztuczki" przed gremium lekarskim w Massachusetts General Hospital w styczniu 1845 r., co ośmieszyło go w środowisku lekarskim. Nie zraziło to jednak jego bliskiego współpracownika Williama Mortona, który w październiku 1846 r. wystąpił w tej samej sali i zgarnął chwałę odkrywcy niezwykłego środka znieczulającego. Dalej śledzić możemy fascynujące losy osób związanych z tym odkryciem i za wszelką (dosłownie) cenę próbujących zapisać się na kartach historii.

"Stulecie chirurgii" to jednak nie tylko zapis jednego osiągnięcia, to również historia odsłaniająca mroczne dzieje medycyny jeszcze sprzed ery dezynfekowania narzędzi chirurgicznych, a nawet mycia rąk! To smutna historia kobiet, które czekała śmierć, jeśli nie zdołały urodzić dziecka siłami natury, bo cesarskie cięcie nie miało szans powodzenia. Pamiętnik opisujący daremne próby ratowania ukochanej umierającej z powodu nieoperacyjnego guza żołądka. Czy wreszcie mrożące krew w żyłach sceny usuwania kamieni moczowych.

Naprawdę nigdy nie sądziłam, że medycyna może być tak fascynująca. Podobnie jak nigdy nie zachwycałam się tym jakie możliwości daje nam dzisiaj! Wszyscy powinniśmy mieć to na uwadze.Dlatego polecam Wam lekturę "Stulecia..." z całego mojego chomiczego serducha :) A na półce czeka kolejna pozycja tego autora pt "Triumf chirurgów". Can't wait!


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza