czwartek, 26 kwietnia 2012

No i na co te krople, ja się pytam, na co? Jak tu nudą zionie...

Tytuł: "Mariola, moje krople..."
Autor: Małgorzata Gutkowska - Adamczyk
Liczba stron: 288
Wydawnictwo: Świat Książki
Okładka: miękka

Wymiary: 12,5x20,0


"Autorka bestsellerowej "Cukierni pod Amorem" tym razem serwuje nam pełną humoru powieść obyczajową z akcją w prowincjonalnym teatrze przed stanem wojennym. Jest listopad 1981 roku. Działa tu i "Solidarność" i stary związek zawodowy. Bufetowa pędzi bimber i chowa się świnia na mięso. Aktorzy przygotowują równolegle antyrosyjski dramat i prokościelną "Pastorałkę". Na wieść, że teatr odwiedzi delegacja radziecka, dyrektor postanawia wystawić "Streap-tease", nie mając pojęcia, że w poważnej sztuce Mrożka nikt się nie rozbiera... Świetne dialogi i - wciąż aktualna linia podziałów w narodzie... Mieszanka klimatów z filmów Barei i kultowego "Rancza". Książkę w wersji audio czyta Wojciech Adamczyk." [Świat Książki]

No i stało się! Pac, bęc, trach, no i bum. Książka poszła w odstawkę po zaledwie 76 stronach. Ani mnie to wzrusza, ani bawi. O zainteresowaniu również nie może być mowy. Nie moje klimaty, nie mój styl. Zbyt wydumany i teatralny zdaje mi się. Może komuś innemu przypadnie do gustu. Ja się szczerze wynudziłam i nie miałam ochoty poznać dalszych losów jej bohaterów.

6 komentarzy:

  1. Jak czytałam "Serenadę..." tej autorki też byłam bardzo na nie. Ciesze się że nie są to tylko moje odczucia ;) Nawet kiedyś myślałam nad tym tytułem, ale po Twojej recenzji podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, uwierz mi, jestem bardzo rozczarowana. Ta książka moim zdaniem ewidentnie nie jest dla każdego. W mój gust zupełnie nie trafia, czytałam za to pozytywne opinie na jej temat. "Cukiernia pod Amorem" tej autorki również jest szeroko wychwalana i być może z ciekawości kiedyś do niej zajrzę, ale na razie pozostawiam Panią Gutkowską-Adamczyk jej wiernym czytelnikom.

      Usuń
  2. Raczej tracić na to czasu nie będę, 76 stron, ho hoho, to miałam tak, gdy sięgnęłam po powieść Christine Feehan :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ukrywam, że na początku nie było tragedii, ale im dalej w las, tym ciemniej, jak to powiadają :P

      Usuń
  3. Najpierw przeczytałam gdzieś (u ciebie, barwinko?) niezbyt entuzjastyczną recenzję "Serenady", a ty teraz piszesz, że "Krople" też nie bardzo. Przyznam, że z "Cukierni" przeczytałam tylko jeden tom, nie powiem, zły nie było, czytało się całkiem nieźle, ale w szał też nie popadłam. najlepszy dowód na to, że przeżyłam prawie rok bez kolejnych tomów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, czyli "Cukiernia..." jednak wszystkich nie zachwyca. Skoro szału nie ma, to chyba lepiej brać się za bardziej wartościowe lub po prostu ciekawsze lektury... ;)

      Usuń