czwartek, 17 września 2015

Co powiecie na mały stos? ;)

Jak w temacie, jest kilka tytułów, którymi chciałabym się pochwalić, bo książek nigdy za wiele, a jak! Książka jest jak przyjaciel i jak wyprawa na wakacje. Wyleje miód na serce lub zatrwoży, wyciśnie z oczu łzy lub każe się wyszczerzyć. Książka to emocje, te duże i małe, połykane gwałtownie lub smakowane z rozwagą. Wreszcie książka to papier i farba drukarska, która działa jak narkotyk.

Hmm...

Chyba jestem uzależniona :P




Od góry:
1. "Bajki, które zdarzyły się naprawdę" Anna Moczulska
- egzemplarz recenzencki, który traktuję w kategorii historycznej ciekawostki :)
 
2. "House of cards" Michael Dobbs
- jak mi powiecie, że nie wiecie kim jest Frank Underwood, to nie uwierzę :P 

3. "Pieśń o poranku" Paulina Simons
- w ramach odkrywania podobno bardzo dobrej autorki :D

4. "Wyznaję" Jaume Cabre
- moja "książka miesiąca" kupiona we wrześniu - skusiła mnie nie tyle jej "pulchność" , co pozytywne opinie, więc zakazuje rozczarowaniu zbliżać się do mnie podczas lektury :)

Coś czytaliście? Widzicie coś dla siebie?

Pozdrawiam! :)



 

11 komentarzy:

  1. Niestety nic nie znam, ale intryguje mnie pierwszy tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba? Jesteś na pewno uzależniona. Ale widzę, że to pozytywne zakręcenie.

    OdpowiedzUsuń
  3. FU, od jakiegoś czasu i na mojej półce. Przeczytany, wiec czas na serial. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. "Bajki..." to książka na którą mam ochotę od kiedy o niej przeczytałam - miłej lektury.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nic z tego nie czytałam, ale "House of cards" bym bardzo chciała, najpierw jednak muszę wrócić do serialu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawa jestem tej Pieśni o poranku :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam na własny egzemplarz "Bajek...", to książka, która, mam nadzieję, trafia w mój gust. Przyjemnej lektury!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja niestety nie widzę nic dla siebie. Ale Tobie życzę miłego czytania!

    OdpowiedzUsuń
  9. ,,Wyznaje" mnie zainteresowało :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Nic nie czytałam.
    I nie wiem kim jest Frank Underwood - serio!

    OdpowiedzUsuń