środa, 15 czerwca 2016

"Złodziejka książek" Markus Zusak

Tytuł: "Złodziejka książek"
Autor: Makkus Zusak
Liczba stron: 496
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Okładka: miękka
Wymiary: 16,0x23,5

Jest rok 1943 r. Na Himmelstrasse w małym miasteczku Molching w Niemczech stoi Liesel Meminger - czternastoletnia Złodziejka książek - ocalona z podziurawionym sercem i rozbitymi płucami, główna bohaterka swojej własnej opowieści, którą snuje dla nas Śmierć. A wszystko zaczęło się kilka lat wcześniej od podróży pociągiem. Był styczeń 1939 roku, gdy Śmierć przyszedł po brata dziewczynki i wtedy to się stało - "...przyłapała mnie, nie mam wątpliwości." - zwierza się nam narrator tej niezwykłej historii.

Opuszczona przez brata i zostawiona przez matkę, Liesel trafiła pod dach Rosy i Hansa Hubermannów. Ona była szorstka w obejściu, ale miała wielkie serce, a on był poczciwym akordeonistą, który nauczył dziewięcioletnią dziewczynkę czytać. Jej pierwszą ukradzioną książką był "Podręcznik grabarza", później przyszły kolejne, a za nimi ukrywany w piwnicy Żyd, pierwsza miłość i niezmierzona rozpacz.

Jestem pod tak ogromnym wrażeniem, że podobnie jak niegdyś Złodziejce książek, tak mi w tej chwili brakuje słów. Ta historia jest piękna jak tylko piękne potrafią być miłość, przyjaźń, zaufanie, czy wiara... I jest bolesna, rozdzierająca jak huk bomb i smutna jak bezsilność. A wszystkie te emocje splecione są ze sobą tak mocno, że nie sposób ich rozdzielić. Teraz ani nigdy.

"BYŁ SOBIE raz dziwny mały człowieczek, który podjął trzy ważne życiowe decyzje:
1. Zrobił sobie przedziałek po innej stronie, niż wszyscy.
2. Zapuścił mały kanciasty wąsik.
3. Postanowił, że zdobędzie władzę nad światem"*

Holocaust. Jedno słowo - miliony istnień. A przecież wszyscy jesteśmy ludźmi. Nie zapominajmy o tym. Złodziejka książek pamiętała.

To co przeczytałam, te wszystkie słowa sygnowane Śmiercią, a spisane ręką dziecka są tak poruszające, że kilka ostatnich stron miało dla mnie niewyobrażalnie słony smak łez. Dla mnie absolutne arcydzieło.


*str. 405

7 komentarzy:

  1. Zgadzam się. Arcydzieło... Polecam również film, też dobry, ale już nie tak bardzo, jak książka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz koniecznie muszę obejrzeć film! ;)

      Usuń
  2. Zgadzam się! Ta książka jest wspaniała!

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo miło wspominam tę lekturę. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie czytałam i z każdym dniem ubolewam i żałuje tego coraz bardziej...

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam tę książkę kilka dobrych lat temu i pamiętam, że najbardziej urzekło mnie to, że można mówić o śmierci w prosty sposób. Bez fajerwerków, obrzydliwości, tematów tabu - po prostu tak, jak "odejście" widzi dziecko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą i też bardzo mi się to podobało.

      Usuń