środa, 12 lipca 2017

"Trzecia" Magda Stachula

Tytuł: "Trzecia"
Autor: Magda Stachula
Liczba stron: 368

Wydawnictwo: Znak Literanova
Okładka: miękka



Niespełna rok temu pisałam dla Was o debiucie Magdy Stachuli. Recenzję jej pierwszej książki pt. "Idealna" możecie znaleźć tutaj -> klik. Teraz biorę w obroty drugą, którą jest "Trzecia". I kiedy będziecie już po lekturze zauważycie, że to zdanie ma też swoje drugie dno ;)

Główna bohaterka Eliza, to młoda psychoterapeutka mieszkająca w Krakowie. Poznajemy ją w momencie, gdy dziewczyna odkrywa, że jest przez kogoś śledzona. Równolegle na scenę wkracza Lilianna - przebojowa bizneswoman z Warszawy. Kobiety łączy fizyczne podobieństwo, fakt że niedawno zakończyły długoletnie związki i tajemniczy ON o wielu imionach.

Od pierwszych stron przepadłam - takiej lektury było mi trzeba! Intrygującej i trzymającej w napięciu. Autorka umiejętnie buduję atmosferę i nie odsłania od razu wszystkich kart przez co czytelnik do ostatniej strony nie może być pewien jak potoczą się losy głównych bohaterów oraz co tu tak naprawdę się dzieje.

Niezaprzeczalnym atutem książki jest to, że rozwój akcji obserwujemy z perspektywy trzech osób, przez co niemalże wszystkie sytuacje mamy przedstawione trójwymiarowo. Każdy z bohaterów ma swoją historię - przeszłość, od której nie może się uwolnić i która determinuje jego obecne poczynania. Myślę, że nie będzie też chyba niczym zaskakującym jeśli zdradzę Wam, że mamy tutaj do czynienia z trójkątem miłosnym, a wiadomo że tak silne uczucie jakim jest miłość może popchnąć człowieka do niewyobrażalnych czynów...

Kiedy tylko usłyszałam, że Magda Stachula napisała kolejną powieść od razu wiedziałam, że muszę ją przeczytać, bo czeka mnie świetna rozrywka. Wątek obyczajowy z lekkim elementem romansu miesza się tu z trzymającym w napięciu thrillerem, co tworzy naprawdę pożywny koktajl dla wygłodniałego czytelnika. Jeśli macie wolny wieczór, podczas którego chcielibyście się odstresować i zanurzyć w łatwej w odbiorze lekturze, to zachęcam Was do sięgnięcia po nową książkę autorki "Idealnej".



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa:






sobota, 8 lipca 2017

"Nie ze mną takie tere fere" Jim Smith

Tytuł: "Nie ze mną takie tere fere"
Autor: Jim Smith
Liczba stron: 240

Wydawnictwo: Znak Emotikon
Okładka: miękka



Lubię recenzować książki dla dzieci, bo czytając je można samemu czasami poczuć się dzieckiem. Poza tym wiele z nich, to naprawdę mądre i wartościowe pozycje, które chętnie kiedyś sama podsunę swoim dzieciom. Dodatkowo uważam, że każdy rodzic powinien mieć chociaż ogólne rozeznanie na temat tego, co czytają jego pociechy. Nic, tylko czytać książki dla dzieci, o dzieciach i z dziećmi.

Staram się nigdy nie zrażać okładką, a zdarza się, że są one mega nieudane i odstraszają czytelnika już na samym wstępie. Tak było np z książką "Milo. Odklejone po(d)pisy", której zarówno okładka, jak i tytuł zupełnie nie współgrają z jej treścią, a szkoda bo ta niezwykle wartościowa i wzruszająca pozycja traci przez to na pewno spore grono potencjalnych czytelników. Nie może zatem dziwić, że "Nie ze mną takie tere fere" również zostało przeze mnie już na wstępie obdarzone dużym kredytem zaufania.

Powiem tak i mówię to z żalem: chyba nigdy w życiu jeszcze nie rozczarowałam się tak bardzo książką skierowaną do młodszego czytelnika. Tym razem okładka jest jak najbardziej adekwatna do treści, którą za nią znajdziemy. Główny bohater, to Bartek Frajer, który z powodu noszonego nazwiska narażony jest na liczne docinki ze strony swoich rówieśników, co ze szczególnym upodobaniem wykorzystuje jeden z nich, niejaki Darek Darenowski. Dodajmy do tego wszechobecne bekanie, puszczanie bąków, kozy w nosie, liczne zdrobnienia i obraźliwe piosenki śpiewane na melodię "sto lat", a tere fere okazuje się zbyt łagodnym określeniem na dyrdymały zaserwowane nam przez autora.

Ani to śmieszne, ani interesujące, nie mówiąc już o jakiejkolwiek wartości dodanej, którą można by wyłuskać z lektury i ja bym tego żadnemu dziecku nie pokazała mając w zanadrzu chociażby obłędne notatki Kacpra Niewypała, które utrzymane w podobnej konwencji nie ocierają się o żenadę i szczerze bawią. 

Przykro mi było pisać tę recenzję, zwłaszcza że jest to pierwszy przypadek, gdy Wydawnictwo Znak Emotikon szczerze mnie zawiodło.