sobota, 8 lipca 2017

"Nie ze mną takie tere fere" Jim Smith

Tytuł: "Nie ze mną takie tere fere"
Autor: Jim Smith
Liczba stron: 240

Wydawnictwo: Znak Emotikon
Okładka: miękka



Lubię recenzować książki dla dzieci, bo czytając je można samemu czasami poczuć się dzieckiem. Poza tym wiele z nich, to naprawdę mądre i wartościowe pozycje, które chętnie kiedyś sama podsunę swoim dzieciom. Dodatkowo uważam, że każdy rodzic powinien mieć chociaż ogólne rozeznanie na temat tego, co czytają jego pociechy. Nic, tylko czytać książki dla dzieci, o dzieciach i z dziećmi.

Staram się nigdy nie zrażać okładką, a zdarza się, że są one mega nieudane i odstraszają czytelnika już na samym wstępie. Tak było np z książką "Milo. Odklejone po(d)pisy", której zarówno okładka, jak i tytuł zupełnie nie współgrają z jej treścią, a szkoda bo ta niezwykle wartościowa i wzruszająca pozycja traci przez to na pewno spore grono potencjalnych czytelników. Nie może zatem dziwić, że "Nie ze mną takie tere fere" również zostało przeze mnie już na wstępie obdarzone dużym kredytem zaufania.

Powiem tak i mówię to z żalem: chyba nigdy w życiu jeszcze nie rozczarowałam się tak bardzo książką skierowaną do młodszego czytelnika. Tym razem okładka jest jak najbardziej adekwatna do treści, którą za nią znajdziemy. Główny bohater, to Bartek Frajer, który z powodu noszonego nazwiska narażony jest na liczne docinki ze strony swoich rówieśników, co ze szczególnym upodobaniem wykorzystuje jeden z nich, niejaki Darek Darenowski. Dodajmy do tego wszechobecne bekanie, puszczanie bąków, kozy w nosie, liczne zdrobnienia i obraźliwe piosenki śpiewane na melodię "sto lat", a tere fere okazuje się zbyt łagodnym określeniem na dyrdymały zaserwowane nam przez autora.

Ani to śmieszne, ani interesujące, nie mówiąc już o jakiejkolwiek wartości dodanej, którą można by wyłuskać z lektury i ja bym tego żadnemu dziecku nie pokazała mając w zanadrzu chociażby obłędne notatki Kacpra Niewypała, które utrzymane w podobnej konwencji nie ocierają się o żenadę i szczerze bawią. 

Przykro mi było pisać tę recenzję, zwłaszcza że jest to pierwszy przypadek, gdy Wydawnictwo Znak Emotikon szczerze mnie zawiodło.





2 komentarze:

  1. Szkoda, że się zawiodłaś... No ale czasem to już tak bywa. Oby kolejne spotkanie z książką tego wydawnictwa to zrekompensowało ;)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejna powinna być już w drodze, więc rzeczywiście liczę na małą rekompensatę :) Również pozdrawiam!

      Usuń