wtorek, 30 lipca 2013

Przesądy i ich źródła.

Tytuł: "Szósty zmysł. Niewiarygodne, a prawdziwe"  
Autor: Bruce Hood
Liczba stron:  360
Wydawnictwo: Świat Książki
Okładka: miękka  
Wymiary: 14,5x20,5

 "Napisana prostym językiem, pełna anegdot i przykładów z życia, opowieść o naszych skłonnościach do przesądów i obroną przed nieznanym. Dziwne rzeczy zdarzają się nieustannie – nawet tym, którzy uważają się za zatwardziałych racjonalistów. W jaki sposób próbujemy je zrozumieć i im zapobiec? Autor, profesor psychologii, wyjaśnia, jaki wpływ na nasze przesądy mają wychowanie, religia i kultura." [Świat Książki]

Książka na początku wydała mi się niezmiernie ciekawa i intrygująca, jednak z biegiem kart coraz bardziej rozmijałam się z autorem w moich sądach. Być może główna przyczyna tkwi w tym, że Bruce Hood to ateista, który neguje istnienie życia po śmierci, instytucję wolnej woli, a także sprowadza religię do rangi przesądu. Nie mniej jednak znajdziemy tu też sporo naukowych ciekawostek. Niektóre znałam już m.in. z programów emitowanych np. na Discovery, a niektóre były dla mnie totalnym zaskoczeniem.

Tematem, który szczególnie mnie intryguje i to nie od dziś, jest zmiana osobowości ludzi po przeszczepie. Tak, jakby w każdej cząstce naszego ciała tkwił zapis cech, nawyków i upodobań danej osoby. Niektórzy nazywają to zjawisko pamięcią komórkową. W końcu dlaczego większość z nas wzdrygnęłaby się przed przyjęciem przeszczepu serca od mordercy? I co powiecie na to, że pewna dziewczyna po przeszczepie serca i płuc zaczęła przejawiać niczym nieuzasadnione zamiłowanie do piwa i nuggetsów, które cechowało dawcę? Już nie wspomnę o pociągu do niskich blondynek, patrz: dziewczyna pierwotnego posiadacza przeszczepionych organów. Albo ośmioletnia dziewczynka, którą po przeszczepie serca od zamordowanego dziesięciolatka dręczyły senne koszmary, dzięki którym mała potrafiła opisać sprawcę morderstwa i doprowadzić do jego skazania? Historie można mnożyć, wyminiłam tylko kilka, które sam autor postanowił w swojej publikacji przytoczyć. Podobnie jednak jak i wielu innych naukowców neguje on istnienie pamięci komórkowej, tudzież jakiejś innej zależności między tymi wszystkimi zdarzeniami. Przyczepia im raczej łatkę dość szczególnych, ale jednak tylko, zbiegów okoliczności.

Nie zmienia to faktu, że jestem szczerze zafascynowana tym zjawiskiem i od dawna już poluję na "Kod serca" autorstwa Paula Paersalla - książkę, w której autor zgłębia nurtujący mnie temat. Gdyby ktoś z Was miał jakiekolwiek namiary na ten tytuł, to Chomik byłby niezmiernie wdzięczny za wszelkiej maści informacje :)

Wracając jednak do "Szóstego zmysłu...", to książki tej na pewno nie zaliczyłabym do grona jakichś wybitnych. Traktuję ją bardziej jako czytelniczą ciekawostkę i motywację do dalszego zgłębiania wiedzy w interesujących mnie tematach. Mnie osobiście momentami troszkę drażniła, głównie ze względu na ścieranie się moich poglądów i autora. Na plus zasługuje ciekawe przedstawienie postrzegania świata przez dzieci oraz spostrzeżenia na temat naszej wrodzonej skłonności do wiary w tzw. zabobony, czyli najmniej racjonalne z dostępnych wytłumaczeń pewnych zjawisk. 

Jednak jako, że do naukowca mi daleko, nie czułam się do końca ukontentowana, gdy autor próbował odrzeć mnie z pewnych jego zdaniem "złudzeń". Dlatego też nadal będę wierzyła mi.in. w wolną wolę oraz to, że człowiek posiada duszę, która nie jest jedynie projekcją mózgu, zanikającą wraz z jego śmiercią. Książki nie polecam, ani nie odradzam. Pozostawiam otwartą furtkę, zwaną wyborem, który każde z Was dokona osobno ;)

P.S. Ponieważ jutro jadę już na Woodstock (:D) i wracam dopiero w niedzielę, podsumowanie lipcowej edycji wyzwania "od A do Z" pojawi się ok poniedziałku/wtorku, także śmiało możecie jeszcze do tego terminu podrzucać linki do swoich recenzji - do czego oczywiście gorąco Was zachęcam :D Dodatkowo, żeby blog nie świecił pustkami podczas mojej nieobecności, zaplanowałam już coś na ten czas, także zaglądajcie. Pozdrawiam! ;)

niedziela, 28 lipca 2013

Biografia serca, czyli burzliwy rytm naszego życia.

Tytuł: "Genialna maszyna, Biografia serca"
Autor: Thomas Amidon, Stephen Amidon
Liczba stron: 262
Wydawnictwo: Znak
Okładka: twarda
Wymiary: 14,4x20,5
   
"Książka jest dziełem braci - kardiologa i pisarza - którzy postanowili przedstawić rozwój medycznej wiedzy o sercu i ewolucję jego pojmowania w kulturze od antyku do czasów współczesnych. Wynik ich współpracy to dzieło lekkie, a zarazem zawierające wiele informacji.


Każdy rozdział rozpoczyna się historyjką, której bohater ma jakieś problemy z sercem, co jest punktem wyjścia do przedstawienia stanu wiedzy kardiologicznej w danej epoce. Autorzy z wdziękiem przechodzą od dzieł Platona czy Dantego do opisów pionierskich operacji, od analizy Frankensteina Mary Shelley do prognoz dotyczących rozwoju kardiologii.

To książka dla ludzi o szerokich horyzontach, ale napisana przystępnym językiem" [Znak]


Serce... Kiedyś wierzono, że rodzimy się z już z góry ustaloną liczbą uderzeń tego niezwykłego organu i wydajemy ostatnie tchnienie z chwilą, gdy nasz wewnętrzny zegar przestaje bić. Trzeba przyznać, że ta fatalistyczna teza nie jest pozbawiona pewnej dozy romantyzmu i niemalże dosłownie chwyta za serce, które notabene zaczęłam troszkę inaczej postrzegać po lekturze fantastycznej książki braci Amidon.

Do tej pory bowiem nie przywiązywałam aż tak dużej wagi do tej pulsującej pomiędzy żebrami energii, ani nie zdawałam sobie sprawy jak wielką odgrywa ona rolę. Dlatego też byłam absolutnie zafascynowana podróżą, w którą zabrała mnie powyższa książka. Z wypiekami na twarzy chłonęłam snute na przestrzeni wieków teorie i mity na temat ludzkiego serca. Śledziłam zażarty bój jaki toczyło wraz z mózgiem o zaszczytne miano siedliska ludzkich uczuć, a także obserwowałam zmagania lekarzy, artystów i zwykłych ludzi na drodze do rozwikłania zagadki tej genialnej maszyny tkwiącej w każdym z nas.

Uświadomiłam też sobie, jak silne i zarazem kruche jest serce. I jak niewiele czasem trzeba, by wraz z nim zatrzymał się cały otaczający Cię świat.

Książkę polecam wszystkim i każdemu z osobna.

P.S. Chyba po raz pierwszy spotkałam się z sytuacją, gdy opis w pełni oddaje istotę treści książki i zgadzam się z każdym jego słowem. Dodatkowo na pochwałę zasługuje przepiękne wydanie, które cieszyło zarówno moje oko, jak i trzymającą książkę dłoń

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:

piątek, 19 lipca 2013

"Filmy mojego życia" Alberto Fuguet

Tytuł: "Filmy mojego życia"
Autor: Alberto Fuguet
Liczba stron: 334
Wydawnictwo: muchaniesiada.com
Okładka: miękka
Wymiary: 12,5x20,5


"W drodze na kongres sejsmologiczny Beltrán Soler zatrzymuje się w przypadkowym hotelu i układa listę najważniejszych filmów obejrzanych w życiu- a tak naprawdę opowieść o dzieciństwie i młodości rozdartych między nixonowską Kalifornią a pinochetowskim Chile. Niezwykła historia o dojrzewaniu, o polityce i o popkulturze pióra naczelnego twórcy pokolenia McOndo." [muchaiesiada.com]

Rewelacyjny pomysł na książkę! A jej tematyka wprost napawa mnie sentymentem, gdyż pierwsze teksty, które zaczęłam zamieszczać w sieci odnosiły się właśnie do obejrzanych przeze mnie filmów. Teraz, gdy patrzę wstecz i przez pryzmat tej książki stwierdzam, że i ja mogłabym w oparciu o obejrzane tytuły przedstawić Wam swoje życie, bo to doprawdy inspirujący pomysł!

Bohater książki Fugueta traktuje bowiem kino jako pretekst do opowiedzenia nam swojej historii. Podróż zaczynamy bardzo wcześnie i byłam szczerze zdumiona, gdy przeczytałam, że Beltrán pamięta swoją pierwszą wizytę w kinie, mając zaledwie 3 lata. Chomik nie jest w stanie sobie przypomnieć, kiedy po raz pierwszy obejrzał film na dużym ekranie, a liczył sobie wtedy na pewno więcej wiosen, niż zaledwie trzy. A wy pamiętacie swój pierwszy kinowy seans?

Dzieje Beltrána poznajemy do momentu uzyskania przez niego pełnoletności, a opisywane wydarzenia przeplatane są współczesnością, czyli procesem twórczym całej tej historii, kiedy to bohater opowiadając nam swoje koleje losu, decyduje się po wielu latach na odnowienie kontaktu z rodziną, a trzeba Wam wiedzieć, że odmalowany przez niego portret rodziny Solerów jest pełen pokoleniowych zgrzytów, wzlotów, upadków i ludzkich słabości.

Po części żałuję, iż tak niewiele z przytoczonych przez autora tytułów miałam okazję do tej pory obejrzeć, bo na pewno lektura byłaby wtedy jeszcze ciekawsza. Interesujący jest bowiem punkt widzenia, w którym to w głównej mierze właśnie kino wpływa na tożsamość młodego człowieka. Nie przeczę, iż sama doświadczyłam nie raz magii tej dziesiątej muzy, a po lekturze mój apetyt na nadrabianie zaległości w tym temacie znacznie wzrósł i nie mówię tu o tej współczesnej papce, którą serwują nam multipleksy, ale o prawdziwym kinie, które każdy szanujący się kinoman powinien moim zdaniem znać czyt. "Casablanca", "Dawno temu w Ameryce", czy chociażby hołubiona przez naszego bohatera "Tragedia Posejdona".  
Eh... Gdybym tylko nie była taką serialomaniaczką :P

Wracając jednak do tematu książki, przeczytać ją naprawdę warto. Mi osobiście bardzo podobał się jej klimat. Myślę, że wielbiciele kina na pewno znajdą tu dla siebie wiele smaczków, podobnie jak zwolennicy literatury latynoamerykańskiej.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:


poniedziałek, 15 lipca 2013

Nowa powieść Rowling!

Co powiecie na to, że jedna z najbardziej rozpoznawalnych autorek ostatnich lat postanowiła tworzyć pod pseudonimem? Tak, tak, ja też byłam w szoku. Jadę sobie wczoraj autem, radio brzęczy w tle, jak zwykle o pełnej godzinie spiker zapowiada wiadomości i nagle bach! trafia mnie taka oto informacja:

Debiutancka powieść Roberta Galbraitha pt. "The Cuckoo's Calling" ("Wołanie kukułki") wydana 30 kwietnia b.r. przez Mulholland Books, to tak naprawdę kolejna powieść autorki "Harry'ego Pottera"!


Byłam bardzo zaintrygowana tą nowiną i po powrocie do domu czym prędzej postanowiłam poszukać więcej informacji na ten temat. Oto jak przedstawia się jej fabuła:

"Detektyw Cormoran Strike bada sprawę zabójstwa supermodelki. Po tym jak stracił nogę na minie w Afganistanie, ledwo wiąże koniec z końcem jako prywatny detektyw. Stracił jedynego klienta, a wierzyciele dobijają się do drzwi. Na dodatek rozstał się ze swoją dziewczyną i teraz mieszka w swoim biurze.

I wtedy w drzwiach do jego biura staje John Bristow z niesamowitą historią: jego siostra, legendarna supermodelka, Lula Landry, znana wśród swoich przyjaciół jako Kukułka, kilka miesięcy wcześniej poniosła sławetną śmierć na skutek upadku z balkonu w Mayfair. Policja uważa, że to samobójstwo, ale John w to nie wierzy. Przypadek sprawia, że Strike zanurza się we wspaniałym świecie multimilionera, gwiazd rocka i zdesperowanych projektantów, wprowadzając go tym samym do każdego rodzaju przyjemności, nakłaniania, uwodzenia i ułudy, jakie są znane człowiekowi.
Możesz sądzić, że znasz detektywów, ale nigdy nie spotkałeś takiego jak Strike. Możesz sądzić, że znasz bogatych i sławnych, ale nigdy nie widziałeś ich wplątanych w takie dochodzenie."
Książka sprzedała się do tej pory nakładem 1500 egzemplarzy, ale po ujawnieniu się Rowling jako autorki, zainteresowanie tym tytułem na pewno wzrośnie. Zwłaszcza, że jest on pierwszą częścią zaplanowanego przez autorkę cyklu. Na razie nie wiadomo kiedy pojawi się polskie wydanie, ale jedno jest pewne, gdy tylko się ukaże, na pewno wpadnie w chomicze łapki^^ 
Sama Rowling przyznała, że "...bycie Robertem Galbraithem było bardzo uwalniającym doświadczeniem. Wspaniale było wydać tę książkę bez żadnego szumu wokół niej czy oczekiwania, to była dla mnie czysta przyjemność, żeby opublikować ją pod innym nazwiskiem”. Dodała również, że żałuje, iż jej tajemnica tak szybko wyszła na jaw.
W sumie nic dziwnego, że po sukcesie "Harry'ego Pottera" autorka zapragnęła pewnej odskoczni, która jednocześnie mogłaby być sprawdzianem - książka napisana pod pseudonimem sprzeda się, jeżeli jest naprawdę dobra, a nie tylko albo w głównej mierze za sprawą znanego nazwiska. Trochę szkoda, że tak szybko wszystko wyszło na jaw, bo nie ukrywam, że ciekawym doświadczeniem byłoby przeczytać po prostu powieść Roberta Galbraitha, a dopiero później dowiedzieć się prawdy o jej autorze :)
A Wy co sądzicie o tej całej sytuacji? Zamierzacie sięgnąć po tę książkę? Czekam na Wasze komentarze :)
Zdjęcie okładki, opis książki oraz pozostałe informacje pochodzą ze strony: http://www.blog.pl/blog-harry-potter-kolekcja_blog_onet_pl/2013/07/14/j-k-rowling-zdemaskowana/

piątek, 12 lipca 2013

30 dni z książkami (12)

Dzień 12. Książka, która tak wycieńczyła Cię emocjonalnie, że musiałaś przerwać jej czytanie lub odłożyć na jakiś czas.

Muszę przyznać, że ostatnio traktowałam troszkę po macoszemu to wyzwanie. Dziś przyszedł czas na rehabilitację. W końcu jeśli powiedziało się "a" trzeba powiedzieć "b" :)

Dzień 12. pyta mnie o wycieńczenie emocjonalne podczas lektury. No problem. Nie zastanawiałam się ani minuty. Doskonale pamiętam, że książką która dosłownie mnie zmaltretowała była...


"Lolita" autorstwa Vladimira Nabokova.

Przyznaję szczerze, nie dotrwałam nawet do połowy tej powieści. Była dla mnie tak trudna i wyczerpująca, że sprawiała mi autentyczny ból. Nie mogłam się również opędzić od pewnej natrętnej myśli o autorze, która kołatała mi się gdzieś z tyłu głowy. "Degenerat!" - krzyczał mój wewnętrzny głos co jakiś czas. Poległam, zamknęłam książkę i czym prędzej odłożyłam ją z powrotem na półkę. Czy podejmę jeszcze kiedyś rzuconą mi rękawicę i zmierzę się z tą powieścią? Być może, za lat 10, 20, ale na pewno nie dziś, nie w najbliższym czasie.

środa, 10 lipca 2013

"Światła pochylenie" Laura Withcomb

Tytuł: "Światła pochylenie"
Autor: Laura Withcomb
Liczba stron: 231
Wydawnictwo: INITIUM
Okładka: miękka
Wymiary: 15,0x21,5

Ktoś na mnie patrzył. To dość niezwykłe uczucie, kiedy jest się martwym... 

"Duch Helen przebywał właśnie w klasie angielskiego szkoły średniej, kiedy to poczuła - po raz pierwszy od 130 lat patrzyły na nią ludzkie oczy. Oczy należące do chłopca, który aż do tej chwili niczym szczególnym się nie wyróżniał. Równocześnie przerażona i zaintrygowana Helen zaczyna czuć, że coś ją do niego przyciąga. Fakt, że on przebywa w ciele, a ona nie, stanowi dla nich pierwsze wyzwanie. Walcząc o znalezienie drogi do bycia razem, odkrywają sekrety swojej własnej przeszłości jak również szczegóły z życia młodych ludzi, których ciała przejęli." [INITIUM]


Zaintrygowała mnie tematyka i nie zraził gatunek literatury młodzieżowej, za to trochę przeraziła okładka. Faktem bowiem jest, iż książka zaczyna się dość mrocznie. Główna bohaterka - Helen, jest duchem próbującym wydostać się z piekła, w którym do tej pory przebywała. Nie znając zasad otaczającego ją teraz świata przypadkiem odkrywa, iż jest w stanie istnieć bez bólu tylko w pobliżu "gospodarza", czyli osoby którą nawiedza, pozostając cały czas w jej pobliżu. Do tej pory Helen miała czterech gospodarzy, którym nadała imiona: Świętej, Rycerza, Dramatopisarza i Poety. Wszystkim towarzyszyła, aż do ich śmierci, kiedy to za każdym razem musiała podjąć natychmiastową decyzję o wyborze kolejnego "gospodarza", by uniknąć piekła. Poznajemy ją w chwili, gdy towarzyszy Brownowi, który jest nauczycielem angielskiego w lokalnej szkole. To właśnie podczas jednej z jego lekcji Helen poczuje na sobie wzrok Billy'ego, a właściwie jak się później okaże - Jamesa, który podobnie jak ona jest Światłem (duchem). Co zatem robi w ludzkim ciele i jak się tam znalazł?

Odkrycie bratniej duszy spowoduje przełom w zachowaniu Helen, która zapragnie na nowo poznać smak życia, przeżyć miłość, a także dowiedzieć się czegoś o swoim poprzednim życiu oraz śmierci. Cóż takiego zrobiła nasza bohaterka, że została potępiona i nie może znaleźć się w niebie? Przez cały czas nie opuszcza jej bowiem poczucie jakiegoś straszliwego grzechu, którego rzekomo miałaby się dopuścić, a który teraz musi odpokutować. Czy spotkanie z Jamesem przyniesie odpowiedzi na nurtujące ją pytania?

Zaczęłam czytać z zainteresowaniem, umiarkowanym i tak jak apetyt rośnie w miarę jedzenia, tak też rosło moje zaabsorbowanie tą powieścią. Momentami banalną i zbyt patetyczną, ale niesamowicie wciągającą. Zakończenie szczerze mnie wzruszyło i pozwoliło postawić pytanie, czy piekło i niebo nie są po prostu stanem naszego umysłu? To tak, jakby nasze czyny tu na ziemi, a także wyobrażenia o nich, po prostu odbijały się echem w wieczności i wracały do nas ze zdwojoną mocą, by dręczyć nas przewinieniami, bądź też koić duszę spokojem płynącym z odbitej fali dobroci i miłości, którą kiedyś posłaliśmy w świat. Zdarzyć się też może, tak jak w przypadku naszych bohaterów, że błędnie zinterpretowane zdarzenia, a także nieuzasadnione poczucie winy nie pozwolą duszy zaznać spokoju, dopóki nie odkryje ona prawdy.

Nie spodziewałam się, że ta książka zrobi na mnie aż takie wrażenie. Jak już się za nią zabrałam, to zmusiła mnie do przeczytania jej do końca, przez co stała się odpowiedzialna za moje worki pod oczami następnego dnia. Czy każdemu przypadnie do gustu? Na pewno nie, ale uważam że warto spróbować, ponieważ czyta się ją naprawdę dobrze.


książkę przeczytałam w ramach wyzwania:


wtorek, 9 lipca 2013

Od A do Z -> podsumowanie czerwca i lipiec z literką "G"

Uff... Najmocniej przepraszam wszystkich za tak długie milczenie, ale najpierw pochłonęły mnie przygotowania do obrony pracy magisterskiej, a później napotkałam na swojej drodze małe problemy techniczne z dodawaniem postów na bloga. Na szczęście wszystko jest już pod kontrolą i powracam z postem podsumowującym czerwcową odsłonę wyzwania od A do Z.



W czerwcu wyzwanie ukończyło 9 osób:

Agata Adelajda:
"Fasolowa wojna" John Nicholls +

Agnieszka Perzka:
"Florystka" Katarzyna Bonda 9/10

aleksandra_czyta:
"Fałszerz" Frederick Forsyth +

anek7:
"Festung Breslau" Marek Krajewski +

betka:
"Flush. Biografia" Virginia Woolf 5/6

ejotek:
"Francuski szpieg" Anne Ashley +

Evik:

Viv:
"Festung Breslau" Marek Krajewski 4,5/6

Wiki:
"Forest Gump" Winston Groom -

Chomik jest obecnie w czasie lektury "Filmów mojego życia" Alberto Fugueta, której niestety nie ukończył na czas. Recenzja ukaże się wkrótce :)

W lipcu czytamy książki na literkę "G". Poniżej kilka przykładowych tytułów:

"Gra Endera" Orson Scott Card - bardzo chcę ją przeczytać! :)
"Gorączka" Amy Meredith
"Góra śpiących węży" Hanna Kowalewska
"Gdybym Ci kiedyś powiedziała" Judy Budnitz
"Gdy poluje lew" Wilbur Smith
"Gdzie jesteś, Amando?" Denis Lehane
"Godziny" Michael Cunningham
"Godzina detektywów" Jürgen Thorwald
"Gwiezdny pył" Neil Gaiman
"Gwiazdy nad Afryką" Ilona Maria Hilliges
"Gdzie mól i rdza" Paweł Pollak - polecam! moją recenzję znajdziecie tutaj -> klik

propozycje od Evik:
"Gringo wśród dzikich plemion" Wojciech Cejrowski
"Gwiazdko, gdzie jesteś?" Holly Webb
"Gdzie jest Rudek?" Holly Webb
"Gwiazd naszych wina" John Green
"Głowa na tranzystorach" Hanna Ożogowska
"Głos serca" - Jodi Picoult 
"Gorszy niż bandyta" : Kapłan w stalinowskim więzieniu (1950-1955) Józef Sanak 
"Gawędziołki o profesorze Tischnerze" Jan Fudala 


propozycja od ejotek:
"Gry szpiegów" John Altman

propozycje od anek7:
"Gottland" Mariusz  Szczygieł
"Gaumardżos! Opowieści z Gruzji" A. Dziewit-Meller, M. Meller
"Gosposia prawie do wszystkiego" M. Szwaja
"Gra o Ferin" K. Michalak
"Gra o tron" G.R.R. Martin


propozycja od cyrysi:
,,Gdzie jesteś, Leno?'' Joanna Opiat Bojarska

Linki do recenzji wklejajcie w komentarzach pod tym postem.
Powodzenia w lipcu! :)

P.S. Od 3 lipca pisze dla Was - Magister Chomik :D