poniedziałek, 29 grudnia 2014

Podejmuję wyzwanie - 12 książek na 2015 rok

Przyszedł taki czas, gdy zaczęłam zaniedbywać podjęte przez siebie wyzwania czytelnicze, w tym również własne, zakończone już Wyzwanie od A do Z. Dlatego też, mierząc siły na zamiary w 2015 roku zamierzam podjąć jedno (oprócz własnego, które wystartuje już niedługo i mam nadzieję, że się Wam spodoba :D), ale za to bardzo konkretne wyzwanie. 


Jego pomysłodawczynią jest KassWarz z bloga "ochy i achy z książką", a idea, która przyświeca wyzwaniu jest banalnie prosta: spójrz na swoje uginające się półki i wybierz 12 książek, które uszczęśliwisz w 2015 roku, bo uwierz, że rzucane na wiatr słowa typu "już niedługo przyjdzie Twoja kolej" potrafią zranić boleśniej, niż pozaginane rogi :)



Moich towarzyszy na przyszły rok wybrałam błyskawicznie i liczę, że nie zawiodę ani ich, ani siebie. Oto i oni:


1. "Motyl" Lisa Genova
2. "Atlas chmur" David Mitchell
3. "Wichrowe Wzgórza" Emilly Brontë
4. "Gwiazd naszych wina" John Green
5. "Zimowa opowieść" Mark Helprin
6. "Przeminęło z wiatrem" Margaret Mitchell
7. "Stulecie chirurgów" Jürgen Thorwald
8. "Trafny wybór" J. K. Rowling
9. "Powrót do Missing" Abraham Verghese
10. "Złodziejka książek" Mark Zusak
11. "Gra w kości" Elżbieta Cherezińska
12. "Shantaram" Gregory David Roberts


Czytaliście coś z tego stosu?
Co polecacie, a co odradzacie?
A może moje wybory pokryły się z Waszymi?





sobota, 27 grudnia 2014

"Dom tajemnic. Starcie potworów" Chris Columbus, Ned Vizzini

Tytuł: "Dom tajemnic. Starcie potworów"
Autor: Chris Columbus, Ned Vizzini
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Okładka: twarda
Wymiary: 14,4x20,5

Rodzeństwo Walkerów, które zdążyliśmy już poznać w poprzedniej książce Chrisa i Neda znów wikła się w szereg nieprawdopodobnych przygód. Kordelia, Brendan i Eleanor po tym jak zapewnili swojej rodzinie ogromne fundusze i zaczęli wieść normalne życie (jeśli można do niego zaliczyć jeżdżenie do szkoły limuzyną) będą po raz kolejny musieli zmierzyć się z tą, którą odesłali do "najgorszego z możliwych miejsc" - z Wichrową Wiedźmą.

Książka rozpoczyna się spokojnie i interesująco. Rodzeństwo chodzi do szkoły i boryka się z typowymi problemami dla nastolatków: chęć zaimponowania innym, czy też pierwsze amory. Spokój burzy niespodziewanie pogarszający się stan zdrowia najstarszej z sióstr - wypadające zęby i przejmujący chłód, który ogarnia jej ciało nie wróżą nic dobrego. Wkrótce okazuje się, że to nic innego jak sprawka dobrze znanej dzieciom Wiedźmy, bo czyż "najgorszym z możliwych miejsc" nie jest serce nastolatka, a w tym przypadku Kordelii? Serio? Dawno nie przeczytałam nic bardziej niedorzecznego i niezrozumiałego dla mnie...

Idźmy dalej, bo w gruncie rzeczy początek powieści to jej najlepsza część i wszystkie wydarzenia, które rozgrywają się w San Fransisco są prowadzone dość gładko i w sposób, który czytelnika  jest w stanie zainteresować, czego niestety nie można już powiedzieć o świecie z powieści Kristoffa, do którego nasi bohaterowie zostają po raz kolejny wysłani. I znów, podobnie jak w pierwszej części przygód, są to 3 książki i 3 różne światy, które po kolei nam się odsłaniają. Zakończenie również jest przewidywalne.

Wszystko to razem wzięte jest bardzo schematyczne i wieje nudą. Książka nie jest w stanie zainteresować czytelnika, ponieważ jest bardzo infantylna i pomimo pięknego wydania, na które składa się m.in. duża czcionka, czyta się ją... trudno. Pozwolę sobie stwierdzić, że w moim odczuciu jest skierowana tylko i wyłącznie do najmłodszych, a i tak nie wiem jakiego w tej grupie można się spodziewać odbioru, bo dzieci to wbrew pozorom bardzo wymagający czytelnicy. A najpiękniejsze książki dla najmłodszych to takie, po które dorosły sięgnie po latach i odnajdzie w nich to samo, czym zachwycił się jako dziecko. Tutaj niestety nie ma się czym zachwycać.

Dla mnie "Starcie potworów" okazało się rozczarowaniem, ale to tylko moje zdanie.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa:



środa, 24 grudnia 2014

(c)Ho! (c)Ho! Chomik życzy wszystkim Wesołych Świąt! ;)

Na ten świąteczny czas, chociaż pogoda zbyt świąteczna nie jest, życzę Wam przede wszystkim zdrowia, spokoju, pogody ducha i uśmiechu na twarzy!

źródło

czwartek, 18 grudnia 2014

"Jego wysokość Longin" Marcin Prokop

Tytuł: "Jego wysokość Longin"
Autor: Marcin Prokop
Liczba stron: 120
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Okładka: twarda
Wymiary:

W czasach, gdy książkę może wydać każdy, trudno ustrzec się pewnego sceptycyzmu, gdy kolejna znana szerszej publiczności osoba bierze się za pisanie. Marcina Prokopa kojarzę przede wszystkim z DDTVN, gdzie razem z Dorotą Wellman w dowcipny i swobodny sposób prowadzi rozmowy z zaproszonymi gośćmi. Dwoje charyzmatycznych osobowości i słowo "nuda" chowa się głęboko w kąt! I o ile twórczość Pani Doroty mam już za sobą ("Kalendarzyk niemałżeński"), tak teraz przyszła kolej na Pana Marcina.

Tytułem wstępu pozwolę sobie odesłać Was do krótkiego reportażu z grubsza kreślącego pobudki, którymi kierował się nasz autora podejmując pracę nad książką i muszę przyznać, że mnie one całkiem przekonały. Nie znalazłam w nich ani chęci taniego poklasku, ani też objawów grafomaństwa, ale oceńcie sami ;)

http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/marcinku-beda-z-ciebie-ludzie,148907.html

Co do książki... Jak nie trudno się domyślić już po samym tytule, nosi znamiona autobiograficzne i chociaż tu i ówdzie historia jest nieco "podrasowana", to tak naprawdę w humorystyczny sposób opowiada o dzieciństwie dziennikarza. Mamy więc czwartoklasistę, który zwraca na siebie uwagę ponadprzeciętnym wzrostem, jest zmuszony dzielić swój "pokój" (a właściwie fragment kuchni) z 5 letnim bratem, nieustannie psoci i przeżywa pierwsze zauroczenia, a w tym wszystkim towarzyszy mu Albert - wyimaginowany przyjaciel.

W książce nie brak humorystycznych akcentów, a język którym posługuje się Prokop jest może i trochę podwórkowy ("brachol", "nakablować"), ale dzięki temu książka ma trochę taki łobuzerski charakter, co może trafiać do dzieciaków (i nie tylko :P). O Longinie czyta się szybko i lekko - nie tylko ze względu na niewielką objętość, ale i bezpośrednie odniesienie do samego autora. Jeśli ktoś darzy sympatią Pana Marcina na pewno z niemałym zainteresowaniem będzie śledził losy jego młodocianej wersji :)

Polecam zarówno dużym, jak i małym. 

książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa:


czwartek, 11 grudnia 2014

Wyzwanie od A do Z -> podsumowanie listopada i grudzień oczekiwania

Hej, hej najwytrwalsi! Nie wiem, czy mi wybaczycie nieobecność, ale na swoją obronę dodam, że miałam ostatnio nieco zawirowań w związku ze zmianą pracy oraz weekendową szkołą, którą zaczęłam we wrześniu i zwyczajnie doba czasem nie starcza mi na wszystko, co sobie zaplanuję.

Podsumowania całego wyzwania na razie nie będzie - oficjalnie przekładam je na styczeń, ale podsumowanie listopada, to już zdecydowanie się Wam należy. W końcu w tym miesiącu tak naprawdę żegnaliśmy się z moim wyzwaniowym dzieckiem. Chlip chlip ;( Ale nie bójcie się, coś na pewno znowu się "urodzi", żeby cieszyć przez następny rok zarówno Was, jak i mnie.



W listopadzie wyzwanie ukończyło 5 osób i to z całkiem imponującymi wynikami (wasze oceny pojawią się wkrótce) ;)

aleksandra_czyta:
"Taniec śmierci" Luther Blissett

Evik:
"Słońcem na papierze. Wesoła opowieść o Kornelu Makuszyńskim" - Anna Czerwińska-Rydel
"Syberyjskie przygody Chmurki" - Dorota Combrzyńśka-Nogala
"W szarym habicie i czarnym kapturze" - Anna Czerwińska-Rydel


Kasia Roszczenko:
"Grobowiec z ciszy" Tove Alsterdal 
"Jeżynowa zima" Sarah Jio
"Mroczny zakątek" Gillian Flynn 
"Ostatni Lapończyk" Olivier Truc
"Pamiętnik z mrówkoszczelnej kasety" Mark Helprin
"Pomyśl życzenie, Paulina Żur
"Smocza krew. Wybraniec" Magdalena Marków
"Ziemia wojny" Julia Łatynina


monweg:

Wiki:
"Co się zdarzyło w hotelu Gold" Grzegorz Kozera 
 "Emancypantki" Bolesław Prus
 "Polskie morderczynie" Katarzyna Bonda
 "Wyspa na prerii" Wojciech Cejrowski
"Życie jest piosenką" Jacek Cygan

Dziękuję wszystkim osobom, które na przestrzeni ostatnich 2 lat brały udział w chomikowym wyzwaniu i zapraszam do podjęcia kolejnego - szczegóły już w styczniu ;)


niedziela, 23 listopada 2014

"Jedwabnik" Robert Galbraith

Tytuł: "Jedwabnik"
Autor: Robert Galbraith
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Okładka: miękka
Wymiary: 13,5x20,5


Jak już się powiedziało "A", czyli przeczytało "Wołanie kukułki", to wypada powiedzieć "B" i sięgnąć po "Jedwabnika", zwłaszcza że postać Cormora Strike'a wzbudziła moją sympatię oraz zaufanie. Tym razem detektyw staje przed sprawą zaginięcia pewnego pisarza, który jak się później okazuje został brutalnie zamordowany. Komu mogło zależeć na śmierci Owena Quine'a? Motyw mogło mieć kilka osób, które autor umieścił w swojej najnowszej powieści "Bombyx Mori" i zamierzał właśnie opublikować. Trzeba Wam wiedzieć, że była to książka wyjątkowo obrzydliwa oraz pomiędzy wierszami zdradzająca przeróżne sekrety i słabości osób z najbliższego otoczenia pisarza. Kto jednak mógłby się dopuścić tak strasznego czynu?

Tym razem nie będę już taką entuzjastką, jeśli chodzi o twórczość Pani Rowling. Owszem klimat jest taki sam jak w "Wołaniu kukułki". Akcja sunie powoli, nie ma zbyt dużo nagłych zwrotów, za to wiele rozmów i szarej codzienności naszych bohaterów. Nic w tym złego, taki sposób prowadzenia narracji też jest ciekawy. Niestety sama intryga była dla mnie dość toporna w odbiorze. Miałam wrażenie jakby otaczał mnie jakiś kompletnie chory i spaczony świat. Te wszystkie potworności umieszczone na kartach "Bombyx Mori" i ekscentryczne postaci pisarskiego świata przytłoczyły mnie.

Nie twierdzę, że książka jest zła, ale po prostu dość ciężko mi się ją czytało. Dopiero gdzieś tak na 100 stron przed końcem poczułam się bardziej zaintrygowana, niż obrzydzona. Razem z Cormoranem powoli zbliżałam się do rozwiązania sprawy. No dobra, w sumie to całą robotę odwalił Strike, ja mu tylko towarzyszyłam, bo nie miałam "pomysłu" na mordercę Quine'a.

Zastanawiam się jakbym oceniła tę książkę, gdybym nie wiedziała, że jej autorką tak naprawdę jest Rowling. Na ten moment mogę powiedzieć, że książka jest dobra, ale nie porywająca. Nie zapadnie mi jakoś szczególnie w pamięci i oceniam ją niestety niżej, niż "Wołanie kukułki".


czwartek, 20 listopada 2014

Albo Albo Tag

Dawno tu u mnie nie było żadnych zabaw, tagów ani łańcuszków, więc postanowiłam się skusić i skorzystać z otwartego zaproszenia Sylwucha.

Zabawa polega na odpowiedzi na 10 pytań skonstruowanych na zasadzie albo "to" albo "tamto" - wybierz co Ci bardziej w duszy gra. Jakbym mogła, to bym wyrzuciła z pytań słowo "tylko", bo czyni je strasznie kategorycznymi, ale nie mi ingerować w inwencję twórczą ich autora. Do dzieła z odpowiedziami! ;)

źródło

1. Wolisz czytać tylko trylogie czy powieści jednotomowe?
Chyba jednotomowe, bo z trylogiami i innymi seriami jest ten problem, że ciężko jest mieć zawsze dostęp do wszystkich części przez co takie czytanie jest przerywane i niespójne. Chyba, że kogoś stać i zafunduje sobie od razu całą trylogię, czy tam serię ;)

2. Wolisz czytać tylko autorki czy tylko autorów?
Hmm... W sumie to nie zwracam nigdy na to uwagi i nie jest to dla mnie żadnym wyznacznikiem. Dobra książka, to dobra książka - nieważne, czy autorem jest mężczyzna, czy kobieta, więc nie mam jakichś określonych preferencji co do płci.

3. Wolisz kupować tylko w empiku czy tylko na stronach internetowych?
Bardzo, ale to bardzo nie lubię Empiku i praktycznie nigdy tam nie kupuję. Mają chyba najwyższe z możliwych cen, więc zdecydowanie chętniej buszuję po różnych stronach internetowych.

4. Wolisz, żeby wszystkie książki zostały zekranizowane czy przekształcone w serial?
Nie wszystkie powinny być ekranizowane i nie każda nadaje się na serial, więc wybieram film.

5. Wolisz czytać 5 stron dziennie czy 5 książek tygodniowo?
Oczywiście, że wolałabym czytać 5 książek tygodniowo, ale jest to mało realne, więc czasem muszę się zadowolić powiedzmy, że nie 5, ale tak z 50 stronami dziennie ;)

6. Wolisz być profesjonalnym recenzentem czy dobrym autorem?
Nie jestem ani jednym, ani drugim, ale jakbym miała sobie pomarzyć, to wybrałabym dobrego autora :)

7. Wolisz czytać 20 swoich ulubionych książek w kółko i w kółko czy czytać tylko nowe lektury?
Stawiam na nowe lektury, bo jest tyle świetnych książek czekających, żeby je przeczytać, że aż mi czasu szkoda na wracanie do tych już przeczytanych.

8. Wolisz być bibliotekarką czy sprzedawczynią książek?
Bibliotekarką, bo miałabym więcej czasu, okazji i możliwości do czytania bez uszczerbku na zdrowiu mojego portfela :D

9. Wolisz czytać tylko ulubiony typ literatury czy wszystko poza ulubionym typem literatury?
Nie mam ulubionego typu, lubię sięgać po różne gatunki, bo w każdym można znaleźć jakąś dobrą pozycję, a tych szczególnie wypatruję :)

10. Wolisz czytać tylko książki fizyczne czy tylko e-booki?
Hmm... Chyba jednak papierowe książki, chociaż nie powiem, bo czytnik to meeega wygoda np. w środkach komunikacji miejskiej, na wakacjach albo jak się wieczorem leży w łóżku i nie trzeba się gimnastykować z jakimś opasłym tomiskiem, od którego trzymania cierpienie ręka.

To tyle ode mnie. Pozostawiam otwarte zaproszenie, więc jak ktoś ma ochotę, to niech śmiało się przyłącza do zabawy ;)


wtorek, 18 listopada 2014

"Drzewo migdałowe" Michelle Cohen Corasanti

Tytuł: "Drzewo migdałowe"
Autor: Michelle Cohen Corasanti
Liczba stron: 392
Wydawnictwo: SQN
Okładka: miękka
Wymiary: 14,0x20,5


Książka, o której jakiś czas temu było dość głośno i na pewno wielu z Was zdążyło już ją poznać, a jeśli nie, to przynajmniej o niej słyszało . Opowiada o losach palestyńskiego chłopca, któremu przyszło dorastać w brutalnych czasach konfliktu na linii Izrael-Palestyna.  Żeby lepiej zrozumieć losy naszego bohatera warto chociażby pobieżnie znać kontekst historyczny. W tym celu przeprowadziłam mały research i znalazłam dość zwięzłe oraz napisane przystępnym językiem opracowanie, które pozwala na rozeznanie się w temacie.

Zainteresowanym polecam lekturę i  podaję linka:
http://www.ceo.org.pl/sites/default/files/news-files/ceo_konflikt_iz-pal_08.pdf

Po tym jak się trochę doedukowałam, mogłam z czystym sumieniem zabrać się za czytanie. Z reguły nie sięgam po książki mocno osadzone w jakimś konkretnym wątku politycznym, ale dla tej zrobiłam wyjątek i nie żałuję. Już sam początek lektury dostarcza czytelnikowi niemałych emocji, ponieważ jest punktem zwrotnym w życiu Ahmada. Chłopiec staje w obliczu śmierci siostry, przymusowej eksmisji z rodzinnego domu oraz aresztowaniu ojca. Autorka wprowadza nas w jego świat w sposób brutalny i budzący wiele emocji, jednocześnie posługując się prostym i przystępnym językiem. Jak już się zacznie czytać, to trudno się oderwać.

Niektórzy mogliby zarzucić jej stronniczość mówiąc, że wyraźnie ujmuje się za stroną palestyńską (w tym momencie warto wiedzieć, że autorka ma żydowskie korzenie!), ale ja nie odczytuję tej powieści jednoznacznie w ten sposób. W moim odczuciu "Drzewo migdałowe" to bardziej głos ku opamiętaniu się i dostrzeżeniu człowieka w człowieku, którego obraz został wypaczony przez wojnę. To także o powieść o sile przetrwania i dążeniu do spełniania swoich marzeń.

Książka ta jest takim "szturchnięciem" czytelnika: "Ty, siedzący pod kocem z ciepłą herbatą w ręku, spójrz co się dzieje na Bliskim Wschodzie. Dostrzeż dramat, który się tam rozgrywa, dramat zwykłych ludzi, podobnych Tobie." Podkreśla jak ważne jest przebaczenie oraz wyzwolenie z sideł nienawiści.

Lekturę szczerze Wam polecam.


wtorek, 4 listopada 2014

Rabat na książki dla czytelników Kroniki Chomika!

Kochani słuchajcie, specjalnie dla czytelników Kroniki Chomika Wydawnictwo Znak uruchomiło specjalny kod rabatowy, który daje Wam możliwość zakupu ich książek, aż

o 35% taniej!


A tytuły, które możecie nabyć w rewelacyjnej cenie to m.in. recenzowane przeze mnie pozycje literatury dziecięcej. Kliknięcie w dany tytuł przeniesie Was do strony z jego recenzją:



UWAGA! PROMOCJA DOTYCZY WSZYSTKICH KSIĄŻEK WYDAWNICTWA!

Kod rabatowy to:

kronikachomika

A będziecie mogli z niego skorzystać po kliknięciu w poniższą grafikę:

Promocja trwa do 30 listopada 2014 r.


Dajcie znać, czy skorzystaliście i co sądzicie o takiej akcji ;)


poniedziałek, 3 listopada 2014

"Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu" Regina Brett

Tytuł: "Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu"
Autor: Regina Brett
Liczba stron: 310
Wydawnictwo:
Insignis
Okładka: twarda
Wymiary: 13,00x20,00


Niewiele jest ostatnimi czasy książek, które czytam jednym tchem. Kupiona na prezent i pochłonięta niemalże w jeden wieczór, jeszcze zanim zawędrowała w ręce osoby obdarowywanej zachwyciła mnie bez reszty. Mnie, która z opowiadaniami, jak i wszelkimi innymi krótkimi formami literackimi (jakimi są np. felietony) jest na bakier. Kto by pomyślał!


"Bóg nigdy nie mruga" to zbiór 50 krótkich historii, które chwytają za serce swą prostotą i mądrością. Wiele z nich wzrusza, ale i podnosi na duchu. Po takiej lekturze, aż chce się żyć! Jeśli jest jakaś książka, która potrafi pchnąć człowieka do działania to zdecydowanie ta autorstwa Reginy Brett. Co jeszcze jest w niej wyjątkowego? Można ją czytać wiele razy i za każdym znajdować coś nowego. Nie trzeba jej czytać w jakiejś określonej kolejności ani całej od razu - można sobie np. wybrać dowolny felieton danego dnia i skupić się tylko na nim, a gwarantuję Wam, że każdy z nich jest w stanie pobudzić nasze szare komórki do intensywniejszej pracy.


Autorka jest osobą, która wiele przeszła w życiu: wychowała się w biedzie, pokonała raka, przezwyciężyła uzależnienie od alkoholu, samotnie wychowała córkę... Te wszystkie wydarzenia dały jej niesamowitą siłę i życiową mądrość, którą chce się dzielić z innymi. Jej książka to przepełniona optymizmem i szczerością pochwała życia, która pozwala uwierzyć, że szczęście to tak naprawdę kwestia wyboru,  a marzenia nawet te z pozoru niemożliwe są w stanie się spełnić. Regina Brett inspiruje!


Oczywiście nie mogłam sobie darować, żeby nie zaopatrzyć się w swój własny egzemplarz. Jest to zdecydowanie książka wyjątkowa, którą śmiało mogę wciągnąć na listę swoich ulubionych i z całego serca polecać każdej napotkanej na swej drodze osobie. Sama bardzo często do niej wracam, szczególnie wtedy, gdy mam tzw. "gorszy dzień". Nie ma nic lepszego na jesienną chandrę, mówię Wam :)



sobota, 1 listopada 2014

Wyzwanie od A do Z -> Podsumowanie października i listopad z literkami "Q" ,"V","X" oraz "Y"

Kochani, chomikowe Wyzwanie od A do Z dobiega końca. Rozpoczynamy ostatni miesiąc, tym razem z tymi mniej popularnymi literkami w naszym alfabecie. Mam nadzieję, że będę mogła liczyć na Waszą kreatywność i zaskoczycie mnie mnóstwem przeczytanych książek - to już ostatnia okazja!



Tymczasem październikowemu wyzwaniu podołały 4 osoby:

Evik:
"Zosia z ulicy Kociej" Agnieszka Tyszka +
"Zosia z ulicy Kociej na tropie" -Agnieszka Tyszka +

molesław:

monweg:
"Cała nadzieja w Paryżu" Deborah McKinlay +
"Zaginiona" Andrzej Pilipiuk +

Kasia Roszczenko:
"Zawsze będę Cię kochać" Teresa Monika Rudzka 
"Żyjmy wiecznie!"Adrian Saddler 7/10
"Zbrodnia na boku" Dorota Dziedzic-Chojnacka 6/10
"Znajdź mnie" Michelle Knight 9/10

Książka, którą przeczytał Chomik to "Życie Pi" Yanna Martela, jej recenzję znajdziecie tutaj -> klik

Żeby tradycji stało się zadość podam Wam kilka przykładowych tytułów, które możecie czytać w listopadzie z tym, że w celu ułatwienia nie ma tu żadnej literki wiodącej, czyli takiej od której musi zaczynać się tytuł książki.

TYTUŁ MUSI PO PROSTU ZAWIERAĆ W SOBIE PRZYNAJMNIEJ JEDNĄ Z LITEREK


"Q" ,"V", "X" LUB "Y"

Przykładowe tytuły to:
1. "Quo vadis" Henryk Sienkiewicz
2. "Myszy i ludzie" John Steinbeck
3. "Tomek na tropach Yeti" Alfred Szklarski
4. "Kwiaty na poddaszu" Virginia C. Andrews
5. "Życie Pi" Yann Martel
6. "Czarne skrzydła" Sue Monk Kidd
7. "Krzyk czapli" Lian Hearn
8. "1Q84 t.1" Haruki Murakami
9. "Czyste intencje" Charlaine Harris
10. "Wszechświat kontra Alex Woods" Gavin Extence

Jak widzicie tytułów z literką "Y" w tytule można mnożyć na pęczki, więc nie powinniście mieć większych problemów z zaliczeniem Wyzwania w listopadzie.

Linki do listopadowych recenzji wklejajcie w komentarzach pod tym postem podając tytuł i autora książki.

Powodzenia! ;)


piątek, 31 października 2014

"Życie Pi" Yann Martel

Tytuł: "Życie Pi"
Autor: Yann Martel
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Albatros
Okładka: miękka
Wymiary: 15,0x21,0


Dość długo zwlekałam z napisaniem tej recenzji. Impulsem do działania stały się nadchodzące dni - jak by nie było czas refleksji i zadumy (przynajmniej dla mnie) nad życiem, śmiercią, a w końcu  i samym Bogiem. Tak się składa, że "Życie Pi" dotyka każdego z tych zagadnień.

Króciutko o fabule. Pi, czyli Piscine Molitor Patel dorastał w Indiach, jego drugim domem było zoo, a Bóg w jego życiu nigdy nie miał ograniczonej jakąkolwiek religią postaci (Pi był wyznawcą kilku religii jednocześnie). Jako nastolatek wraz z rodziną został zmuszony opuścić ojczyznę i udać się do Kanady. Niestety frachtowiec, którym płynęła rodzina Patel zatonął. Z katastrofy ocalał jedynie Pi i kilka dzikich zwierząt, z którymi nasz bohater znalazł się w jednej szalupie na środku Oceanu Spokojnego...

Początek lektury przyniósł mi zniecierpliwienie, bo jakoś tak powoli się "rozkręcała". Pierwsza jej część skupiająca się na opisach zachowań i zwyczajów zwierząt, a także praktykach religijnych małego Pi zdrowo mnie wynudziła. Dopiero późniejsza "relacja z szalupy" zaabsorbowała moją chomiczą uwagę na tyle, by czerpać przyjemność z lektury. Może to wina tego, że przed sięgnięciem po ten tytuł dwa razy widziałam film na jego podstawie?

Trzeba jednak przyznać, że Martel napisał książkę niezwykle oryginalną. Pełną metafor i ważnych pytań: o ludzkie granice, człowieczeństwo, Boga. Nasz bohater zostaje poddany nie lada próbie i godnym podziwu jest to, jak sobie w zaistniałej sytuacji radzi, zwłaszcza, że jego historia ma tak naprawdę dwa oblicza i tylko od nas zależy, w które z nich uwierzymy albo raczej, w które wolimy wierzyć.

Lekturę niezaprzeczalnie polecam, ale muszę przyznać, że zdecydowanie większe wrażenie zrobiła na mnie jej ekranizacja, co nieczęsto mi się zdarza.


Książkę przeczytałam w ramach Wyzwania:


poniedziałek, 20 października 2014

"Pepe i spółka znowu na tropie" Jean-Philippe Arrou-Vignod.

Tytuł: "Pepe i spółka znowu na tropie"
Autor: Jean-Philippe Arrou-Vignod
Liczba stron: 360
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Okładka: twarda
Wymiary: 15,0x21,5


Pepe, Remi i Matylda, czyli bohaterowie dobrze nam znani z pierwszej odsłony przygód "Pepe i spółki" znów wkraczają do akcji. Tym razem przyjaciele wyruszą w niezwykłą podróż po Francji w poszukiwaniu Złotej Salamandry, rozwikłają zagadkę Nessi, czyli słynnego potwora z Loch Ness oraz przekonają się, że Pepe rzeczywiście może nazywać siebie wynalazcą.

Książka ma podobną konwencję jak jej poprzedniczka - składa się z trzech detektywistycznych opowiadań: "Na tropie salamandry", "Tajemnica Loch Ness" i "Klub wynalazców". O ile narratorką pierwszego z nich jest Matylda Blondin, to już dwa pozostałe poznajemy z pespektywy Remigiusza Faramona i trochę zabrakło mi w tym wszystkim perspektywy tytułowego Pepe Kulki. Sprawiedliwie by było, gdyby autor oddał głos temu mądrali chociaż w jednej historii. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo to właśnie Pepe jest bohaterem, wokół którego może zawiązać się nawet najbardziej pokręcona i brawurowa akcja, więc po prostu trzeba to było wykorzystać, o co z resztą autor się postarał.

Zauważyć jednak trzeba, że pomimo swych niewątpliwych zalet i przymiotów ducha nasza trójka w wielu sytuacjach nie poradziłaby sobie bez pomocy profesora Coruscanta. Nauczyciel historii pomimo tego, że przecież również ma wakacje (akcja powieści dzieje się latem) bez wahania służy dobrą radą, a w razie pilnej potrzeby i spektakularną interwencją. To m.in. dzięki niemu tytułowa spółka jest w stanie podążać śladem złotej salamandry, a Pepe zostaje oswobodzony z rąk porywacza.

Podobnie jak w poprzedniej książce Arrou-Vignoda, tak i w tej nie ma miejsca na nudę. Przygody tej nieprzeciętnej trójki przyjaciół czyta się ze szczerym zainteresowaniem, a każda zagadka ma w końcu swoje logiczne rozwiązanie podane w prostu i zrozumiały sposób. Poza tym bohaterowie potrafią wspólnymi siłami niejednokrotnie unieść kąciki ust czytelnika i zjednać sobie jego sympatię. Wydanie jest solidne, estetyczne i z przyjazną dla oka czcionką. Myślę, że młody czytelnik powinien wyjść z takiego spotkania usatysfakcjonowany ;)



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa:



P.S. Wysmyczyłam w tej książce pewien chomikowy akcent :D

W jednej ze scen Pepe zarzeka się, że dotrzyma tajemnicy słowami "...nie pisnę ani słówka (...) niech się zmienię w chomika jeśli kłamię" - jakby bycie chomikiem miało być jakąś karą :P
Ja nie wiem, ale mi tam jest dobrze z moją chomiczą naturą :)
Później jeszcze Remiemu śni się "gigantyczny chomik z okularami Pepe na pyszczku".


UWAGA!

Do końca listopada tę i inne pozycje Wydawnictwa Znak możecie nabyć 35% taniej.
Wystarczy wejść w poniższą grafikę, dodać książkę do koszyka i w polu kodu rabatowego wpisać:
kronikachomika






wtorek, 14 października 2014

Wyzwanie od A do Z -> podsumowanie września i październik z literkami "Z", "Ź" oraz "Ż"

Uff, po całej serii medycznych eksperymentów chomik znów na wolności. Wiem, że połowa miesiąca już praktycznie za nami, ale wierzę w Was i mam nadzieję, że będziecie chętni na udział w wyzwaniu. Zwłaszcza, że literki w październiku mamy, aż 3!



Zacznijmy jednak standardowo od krótkiego podsumowania września, w którym wyzwanie ukończyły 4 osoby:

Anna T:
"Wilczy trop" Patricia Briggs 7/10
"Wszystko zostaje w rodzinie" Aneta Jadowska 9/10

Evik:
"Wędrując po niebie z Helawiuszem" Anna Czerwińska-Rydel +-

molesław:
"Wybawiciel" Jo Nesbo  +
"Wyspa na prerii" Wojciech Cejrowski +-

monweg:
"Wieczerza" Tatiana Jachyra +- 
"Wielka czwórka" Agatha Christie +
"Wielki Gatsby" Francis Scott Fitzgerald +
"Woda dla słoni" Sara Gruen +


Jak już wspomniałam powyżej w październiku możemy się zaprzyjaźniać z trzema literkami, więc możemy czytać książki z tytułem na "Z", a także takie, które w tytule mają "Ź" albo "Ż" (oczywiście mogą się na "Ź", czy też "Ż" zaczynać, ale nie jest to warunek konieczny, by zaliczyć wyzwanie).

Myślę, że z takim polem do popisu będziecie w stanie coś "ogarnąć" pomimo niewielkiej ilości czasu, jaka nam została do końca miesiąca :)

Przykładowe tytuły to...

Na literkę "Z":
1. "Zanim zasnę" S.J. Watson
2. "Zaklinacz" Donato Carrisi
3. "Zamieć" Ken Follett
4. "Znak czterech" arthur Conan Doyle
5. "Zniknięcie słonia" Haruki Murakami
6. "Zachodnia kraina" William Seward Burroughs
7. "Zima świat" Ken Follett
8. "Zaginiona" Harlan Coben
9. "Zemsta" Alesander Fredro
10. "Znajdź mnie" Lisa Kleypas

Z literką "Ź":
1. "Źdźbło trawy" Lewis DeSoto
2. "Po drugiej stronie jaźni" Wulf Dorn
3. "Źródło" Ayn Rand
4. "Przyjaźń" Ellinor Rafaelsen
5. "Źle urodzone. Reportaż o architekturze PRL"  Filip Springer
6. "Źli Niemcy" Bartosz Wieliński
7. "Łabędź i złodzieje" Elizabeth Kostova
8. "Gwoździe do ich trumien" Serge Jacquemard
9. "Październikowa lista" Jeffery Deaver
10. Mroźny grudzień" Nora Roberts

Z literką "Ż":
1. "Żaba" Małgorzata Musierowicz
2. "Wanna z kolumnadą. Reportaże o polskiej przestrzeni" Filip Springer
3. "Książę i żebrak" Mark Twain
4. "Mała księżniczka" Frances Hodgson Burnett
5. "Miraż" Boris Vallejo
6. "Arabska żona" Tanya Valko
7. "Żołnierze kosmosu" Robert A. Heinlein
8. "Żony polarników" Kari Herbert
9. "Żmija" Aleksy Nikołajewicz Tołstoj
10. "Zart" Milan Kundera

propozycje od monweg:
1) Z głowy - Janusz Głowacki
2) Zachowaj spokój - Harlan Coben
3) Zagubione niebo - Katarzyna Grochola
4) Zaklinacz deszczu - John Grisham
5) Zazdrość i medycyna - Michał Choromański
6) Zbrodnia i kara - Fiodor Dostojewski
7) Ziarno prawdy - Zygmunt Miłoszewski
8) Zwodniczy punkt - Dan Brown
9) Zygzak - Jose Carlos Somoza
10) Żywoty pań swawolnych - Pierre de Bourdeille Brantôme

propozycje od Evik:
- "Zwiadowcy" (cała seria - John Fnanagan
- "Zwierzaki świata" - Martyna Wojciechowska
- "Życie Pi" - Yann Martel
- "Złoty kompas" - Philip Pullman
- "Zosia z ulicy Kociej" - Agnieszka Tyszka
- "Znachor" - Tadeusz Dołęga-Mostowicz
- "Zbrodnie roślin. Chwast, który zabił matkę Abrahama Lincolna i inne botaniczne okropieństwa" - Amy Stewart
- "Zielona mila" - Stephen King
- "Złodziejka książek" - Markus Zusak
- "Zagubiona przeszłość" - Jodi Picoult
- "Zaginiona wyspa" - Margaret Mitchell
- "Zapiski więzienne" - Stefan Wyszyński
- "Zbrodnie robali. Wesz, która pokonała armię Napoleona, i inne diaboliczne insekty" - Amy Stewart
- "Wygrać życie" - Kamil Durczok
- Żaba" - Małgorzata Musierowicz

Linki do październikowych recenzji wklejajcie pod tym postem :)

P.S. Pamiętajcie, by wraz z linkiem podawać również tytuł i autora (w tej kolejności). Znacznie ułatwi mi to tworzenie podsumowania :)